22.03.2012 | Czytano: 1510

Grano już fanfary

Pingpongiści Gorców musieli pokonać Agrę, by los wygrania ligi i gry w barażu o pierwszą ligę był tylko w ich rękach. Sztuka się nie udała. Po dwóch godzinach i 52 minutach straszliwego boju padł remis i w ostatniej kolejce góralom nie wystarczy wygrana z Polfinem, muszą liczyć jeszcze na stratę punktu przez Spektrum.

Po pierwszych grach singlowych miejscowi fani mieli nietęgie miny. Gospodarze przegrywali 1:3. Mozdyniewicz, który zawsze bardzo długo gra, tym razem szybko został ograny przez Dudka, za to najdłuższy bój stoczył Klocek z Kierońskim. To było 41 minut huśtawki nastrojów. Klocek rozpoczął fantastycznie pierwszego seta, ale potem maszynka do zdobywania punktów się zacięła. Nie działała również drugim secie. Piłeczki od Kierońskiego odbijały się jak od ściany. Prezentował nieprzyjemny defensywny styl gry, a większość punktów zdobywał backhandem. Odbierał piłki daleko od stołu, zdążał do skrótów. Gdy wydawało się, z trzecia partia będzie ostatnią, Klocek się przebudził wyrównał stan meczu. Poszedł za ciosem i w decydującym secie prowadził już 8:2, i… dokonał nie lada rzeczy, przegrał ją do 12. Potrafił przeprowadzać akcje, które nagradzane były gromkimi brawami, by za moment, to co z trudem wywalczył, stracić po banalnym błędzie.

- Ten pojedynek zadecydował o wyniku spotkania – twierdzi trener Górców, Tomasz Kowalczyk. – Tomkowi do głowy uderzyła woda sodowa. Fanfary mu zaczęły grać w głowie. Doświadczony Kieroński, który gra w tenisa tyle lat ile ma Tomek, nie poddał się, walczył o każdą piłkę.

W pierwszej serii gier singlowych wygrał tylko Czyszczoń, chociaż też „zmaścił” pierwszego seta. Prowadził 8:2 i przegrał go. – Kuba pokazał 40% tego co potrafi – mówi Tomasz Kowalczyk. – Nie powinien mieć żadnych problemów z rywalem. Powinien szybko go ograć do kółka. Zaczął grać do przodu i wszystko mu wchodziło. Rywal nie czuł piłki, nie wiedział co się dzieje. Był jakby na innej planecie. Przyszła chwila rozkojarzenia i Kuba zapomniał jak gra się w tenisa. Mam młody zespół i głowy jeszcze nie funkcjonują tak jak należy. Umiejętnościami nie ustępuje rywalowi. Wiedziałem, że o punkty będzie trudno na pierwszym stole.

Gdyby jeszcze debel Mozdyniewicz – Klocek zdobył punkt, a miał okazję, bo przy remisie 1:1 w trzecim secie, mieli korzystne ustawienie. Nie wykorzystali tego. Niemniej przed ostatnia grą gospodarze objęli prowadzenie 5:4, po wygranej Mozdyniewicza nad Puszkariowem. Wszystko było w rękach i nogach Kierskiego. Walczył wspaniale. Był bliski wygrania w czwartym secie. Nie udało się, a w decydującej partii wojnę nerwów wygrał Dudek.

Gorce Nowy Targ – Agra Krosno 5:5
I stół: Marek Modzyniewicz – Radosław Dudek 0:3 ( 5:11, 6:11, 5:11), Mikołaj Kierski – Konstantyn Puszkariow 1:3 ( 9:11, 7:11, 11:7, 8:11), Mozdyniewicz, Klocek – Kieroński, Puszkariow 1:3 (11:8, 7:11, 7:11, 10:12), Mozdyniewicz – Puszkariow 3;2 (5:11, 17:15, 8:11, 11:4, 11:3), Kierski – Dudek 2:3 (6:11, 16:14, 12:10, 9:11, 7:11);
II stół: Tomasz Klocek – Adam Kieroński 2:3 (12:14, 7:11, 12:10, 11:8, 12:14), Jakub Czyszczoń – Krzysztof Furtak 3:1 (9:11, 11:8, 14:12, 11:8), Czyszczoń, Kierski – Dudek, Furtak 3:0 (11:7, 11:8, 11:5), Klocek – Tomasz Chmielewski 3:0 (11:8, 11:5, 11:6), Czyszczoń – Kieroński 3:1 (11:9, 10:12, 11:6, 11:8).

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama