11.12.2011 | Czytano: 1498

W stylu retro

Tenisiści stołowi nowotarskich Gorców zdobyli w miniony weekend cztery punkty, ale tylko dwa wyrwali ze stołów, pokonując dębiczan. Dzień wcześniej nie dojechali pingpongiści Nurtu Przemyśl i gospodarze zwyciężyli walkowerem.

Na drugim stole szybko i sprawnie potoczyły się pierwsze dwa pojedynki singlowe. Klocek z Włodyką rozegrali spotkanie w błyskawicznym tempie. – Grają jak jeźdźcy bez głowy – oceniał ich występ nestor nowotarskiego ping-ponga, Jan Sowiński. Zauważył również, że Włodyka trzyma w nieprofesjonalny sposób rakietkę i gra nieregularnie. Niemniej wystarczyło to na nowotarżanina, który po każdej nieudanej akcji rozkładał ręce i mruczał pod nosem „nie da rady”. – Nie da rady, bo się nie trenuje – skwitował Jan Sowiński. Obaj zastosowali taktykę na jedno odbicie. Zaraz po serwisie, odbierający uderzał z wielką mocą. Częściej trafiał dębiczanin i on wygrał pojedynek. Starty odrobił Czyszczoń, który szybko odprawił Mirusa. Pokazał efektowny tenis. Kilka jego zagrań było przedniej urody.

Oba te pojedynki trwały 15 minut podczas, gdy na pierwszym stole czwarty set trwał tyle samo. Gdzie limit? Mozdyniewicz z Gałuszką dali pokaz antytenisa. Długie, nużące przebijanie piłeczki, wszystko w jednostajnym tempie, bez przyspieszenia. Można było dostać zawrotu głowy od przebijania w nieskończoność. Pięciosetowy pojedynek trwał 48 minut! W drugim secie wymiana trwała blisko dwie minuty, a w czwartym zawodnicy z Dębicy zaczęli liczyć ilość odbić. Włodyka naliczył 91, a chwilę później 101 odbić. Taka gra nie wypromuje tenisa. Wszyscy solenie się wynudzili.

- Ten mecz to dziwoląg. Nikt już tak nie gra, nawet w naszym TKKF-ie. Nie wiem skąd prezesi ściągają po takich amatorów – dziwił się Jan Sowiński. – Dzięki takiej grze prezes nawet z nad morza zdąży na końcówkę meczu – żartował.

Józef Guzik zdążył jeszcze na gry podwójne, choć nie znad morza, lecz z Poznania. Gdy dowiedział się komu zawdzięcza obecność na meczu, powiedział: – Takie pojedynki były kiedyś okrasą. Kibice byli zachwyceni długimi wymianami, ale…czasy się zmieniają.

Dodajmy, że ten pojedynek w stylu retro wygrał kapitan nowotarskiej drużyny. Kierski z Magdoniem musieli długo czekać, by stanąć do stołu. Tutaj też trwała pięcosetowa wymiana, ale zdecydowanie krócej. Działo się wiele ciekawego i przy takich pojedynkach nie da się usnąć. Wygrał dębiczanin i po czterech grach pojedynczych był remis 2:2.

- Kluczem do wygrania meczu będą pojedynki deblowe – twierdził Jan Sowiński. Oba wygrali gospodarze. Drugi stół bez problemów, gdzie wiodącą postacią w nowotarskim duecie był Czyszczoń. Na pierwszym stole gra falowała, ale wystarczyły cztery partie, by zakończyć pojedynek.

Piąty punkt dla górali zdobył Klocek, a szósty Czyszczoń, czyli znowu na drugim stole pojedynki się zakończyły, a Mozdyniewicz męczył widzów, ale…nie zamęczył Magdonia, który ograł nowotarżanina w pięciu setach.

Pochwalić należy Czyszczonia, który dał zwycięski punkt. W trzecim secie przegrywał w Włodyką już 0:7 i wszyscy zastanawiali się, czy zrobi punkcik. Zrobił trzy, ale rywal prowadził 10:3 i zaciął się. Kuba wygrał siedem piłek z rzędu, doprowadził do stanu 10:10 i zwyciężył na przewagi. Rozbiło to rywala, który kolejną partię oddał już bez walki. - Czyszczoń dał taktyczny koncert gry, z głową powiedział Józef Guzik.

Gorce Nowy Targ – Gryfek Dębica 7:3
I stół: Marek Mozdyniewicz – Jacek Gałuszka 3:2 (7:11, 12:10, 11:6, 10:12, 11:6), Mikołaj Kierski – Grzegorz Magdoń 2:3 (7:11, 8:11, 11:6, 11:8, 6:11), Mozdyniewicz, Klocek – Magdoń, Mirus 3:1 (11:4, 7:11, 11:8, 11:9), Mozdyniewicz – Magdoń 2:3 (6:11, 11:6, 9:11, 11:9, 5:11), Kierski – Gałuszka 3:1 (9:11, 11:3, 11:5, 12:10);
II stół: Tomasz Klocek – Paweł Włodyka 0:3 (6:11, 9:11, 9:11), Jakub Czyszczoń – Paweł Mirus 3:0 (11:2, 11:6, 11:6), Kierski, Czyszczoń – Włodyka, Gałuszka 3:0 (11:8, 12:10, 11:8), Klocek – Mirus 3:0 (11:7, 11:7, 12:10), Czyszczoń – Włodyka 3:1 (8:11, 11:4, 14:12, 11:5).

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama