11.12.2011 | Czytano: 1551

Równać do Jachymiak

Gdyby trener Gorców, Mirosław Ćwikiel miał kilka zawodniczek pokroju Joanny Jachymiak, to nie musiałby się martwić o wynik. Niestety Aśka jest jedna i sama meczu nie da rady wygrać.


- W każdym meczu jest to gracz, który podejmuje właściwe decyzje, popełnia mało błędów – mówi szkoleniowiec Górców, Mirosław Ćwikiel. – Dzisiaj zauważyłem jeden. Ona mija rywalkę wtedy, kiedy ma minąć. Zdaje sobie sprawę, że nie ten wygrywa, kto jest szybszy, lecz ten który podejmuje właściwe decyzje we właściwym momencie.
Trzeba dodać do tego, że to jeszcze kadetka, a w seniorach dyryguje grą drużyny występującej w pierwszej lidze. Spokój, świetne dostrzeganie partnerek, umiejętne wejścia w strefę podkoszową często kończone celnym rzutem – to czym imponuje rozgrywająca Górców. Z nowosądeckim Żakiem rzuciła 16 punktów.


Nowotarżanki dotrzymywały kroku rywalowi tylko w pierwszej kwarcie. Od połowy drugiej sądeczanki zaczęły systematycznie odjeżdżać góralkom. Rzut kompletnie im nie siedział. Brakowało też zespołowej gry. Zawodniczki same chciały kończyć akcję, nie dostrzegając partnerek. Traciły piłkę w dość głupi sposób i nadziewały się na zabójcze kontry. Przyjezdne bardzo wysoko zaczęły bronić i góralki straciły głowę. Nie potrafiły sobie z taką sytuacją poradzić. Druga kwarta zdecydowała o porażce różnicą 24 punktów. Po przerwie już tak duża przewaga przeciwniczek nie była. Można nawet mówić o pewnym postępie góralek, bo w Nowym Sączu przegrały różnicą 54 punktów.


- Postęp jest, ale dla mnie zbyt mały – mówi trener Gorców, Mirosław Ćwikiel. – Rzeczywiście było to inne spotkanie niż w Nowym Sączu. Wtedy był to pierwszy nasz ligowy mecz w takim składzie. Przede wszystkim znaczny postęp widać w grze zawodniczek starszych. Mają lepiej zorganizowaną grę, chociaż zdarzały im się przestoje. Każdy grał dla siebie, a nie dla drużyny. To był moment, w którym rywal nam odjechał. Także ten, kiedy Sącz zaczął bronić na całym i… zgłupieliśmy. Oddawaliśmy mu piłkę prosto w ręce, zamiast zagrać wyuczoną akcję. Zawsze jak ją gramy, to przechodzimy na pole przeciwnika i ustawiamy atak pozycyjny. Przegraliśmy deskę. Przeciwniczki nawet jak za pierwszym razem nie trafiały, to zbierały piłkę, dobijały lub ponawiały akcję. W tym elemencie byliśmy zdecydowanie słabsi. Gdyby nie przestoje, to mogliśmy osiągnąć lepszy rezultat. Z całości jestem zadowolony.


Gorce Steskal Nowy Targ – Żak Nowy Sącz 65:89 ( 15:18, 10:23, 19:25, 21:23)
Gorce: Lasak 7, Słaby 2, Nykaza 10, Krzysztofiak 7, Perhon 6, Piędel 15, Szopińska 1, Jachymiak 16, Lasyk 2, Pudzisz. Trener Miroslaw Ćwikiel.


Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama