30.10.2011 | Czytano: 1346

Dreszczowiec z happy endem

Koszykarski Gorców miały pracowity weekend. W ciągu trzech dni rozegrały trzy spotkania, dwa o mistrzostwo pierwszej ligi, z których jedno wygrały, po dogrywce z UKS Tarnawa Dolna.

W pierwszej kwarcie trener Mirosław Ćwikiel miał mnóstwo zastrzeżeń do gry swoich podopiecznych. Bez przerwy wstawał z ławki. – One nie naciskają, a my oddajemy im piłkę do rąk. Do tyłu sie nie gra w koszykówkę. Jak będziemy wstrzymywać akcje, to nigdy nie nauczymy się grać z kontry – instruował. Te uwagi na wiele się stały, dopiero w drugiej ćwiartce, agresywne krycie, spowodowało, iż rywalki zaczęły się gubić. Nie potrafiły wyprowadzić ataku, tracąc piłkę. Nowotarżanki przecinały podania, przechwytywały piłkę i odrabiały straty. - Co my gramy? – pytały poirytowane przeciwniczki. Jeszcze 58 sekund przed końcem gospodynie prowadziły 39:35, ale dwa zapomniały o taktyce, która przynosiła efekty i połowa zakończyła sie remisem.

- Po przerwie pozwoliliśmy rywalowi sie rozhulać – mówi trener Mirosław Ćwikiel. – We znaki dawała nam sie najwyższa na parkiecie Kuzio. Nie potrafiliśmy ja pokryć.

Kuzio zdobyła w meczu 32 punkty, ale również góralki miały swój „motor” napędowy, który włączył bieg w czwartej kwarcie. Lasak wzięła ciężar gry na swoje barki To kolejny kapitalny występ tej zawodniczki. W ostatnich sekundach gospodynie prowadziły 75:72 i za zadanie miały nie dopuścić do rzutu za „trzy”. Nie obroniły. Jeszcze akcję przeprowadziły góralki. – Liczyłem, że któraś zanurkuje i wymusi faul. Nie oddaliśmy nawet rzutu – mówi Mirosław Ćwikiel. – W dogrywce Piędel zdobyła 6 z 10 punktów, które dały nam zwycięstwo.

Dzień wcześniej nowotarżanki przegrały w Rzeszowie. - Czujemy pewien niedosyt, bo można było wrócić ze zwycięstwem – twierdzi trener Gorców, Mirosław Ćwikiel. - Przegrana wysoko trzecia kwarta zdecydowała o losach spotkania. Przeciwniczki zdecydowanie przewyższały nas warunkami fizycznymi, mając, zwłaszcza pod koszem, przewagę kilkudziesięciu centymetrów. Wykorzystywały ją sporadycznie, dzięki naszej dobrze zorganizowanej obronie. Dopiero zmiany w ustawieniu obrony, przejście do obrony strefowej oraz ustawieniu ataku, odsunęły się od kosza, grając z ustawienia 1-4, spowodowały nasze kłopoty w sforsowaniu defensywy i skutecznemu przeciwstawieniu się wchodzących pod kosz z obwodu zawodniczek z Rzeszowa. Bardzo dobre spotkanie, po raz kolejny, zagrała Małgorzata Lasak demonstrując młodszym koleżankom, co oznacza determinacja i wola walki w obronie, a także rozwaga i inteligencja boiskowa w ataku. Kinga Piędel wraca, mam nadzieję, do formy rzutowej decydując się na akcje rzutowe w odpowiednim momencie i jednocześnie zachowując właściwą technikę.

MLKS Rzeszów – Gorce Steskal Nowy Targ 76:66 (16:17, 25:20, 19:6, 16:23)
Gorce: Lasak 18, Piędel 15, Nykaza 9, Perhon 7, Rokiciak 6, Lasyk 4, Słaby 4, Jachymiak 2, Krzysztofiak 1, Szopińska i Długopolska. Trener Mirosław Ćwikiel.

Gorce Steskal Nowy Targ – UKS Tranawa Dolna 85:83 (18:24, 21:15, 17:14, 19:22; 10:8)
Gorce: Piędel 25, Lasak 22, Jachymiak 10, Rokiciak 9, Słaby 9, Krzysztofiak 6, Lasyk 2, Perhon 2, Długopolska, Jachna, Szopińska, Florek. Trener Mirosław Ćwikiel.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama