22.10.2011 | Czytano: 1302

Dreszczowiec z happy endem

Koszykarze UKS Piątką Nowy Targ na ciężką próbę nerwów wystawili swoich fanów. Niemal rzutem na taśmę zdołali przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę.

Nikt chyba nie przypuszczał, iż gorliczanie, których w ubiegłym sezonie górali ze spokojem lali jak chcieli, różnicą 30 i 40 punktów, zawieszą wysoką poprzeczkę. Nowotarżanie zaskoczeni byli głównie warunkami fizycznymi przeciwnika. Gorliczanie zmienili się nie do poznania. Urośli kilka centymetrów przez lato, a nowotarżanie, ani... milimetra. – Stoją w miejscu. Nie wiem co się dzieje. Rywal miał 5-6 zawodników wyższych od nas. To sprawiło, iż dominował na obu deskach – mówi trener Piątki, Wojciech Polak.

Po pierwszej połowie to górale prowadzili różnicą 6 „oczek” i nic nie wskazywało na to, że może coś się zmienić na parkiecie. A jednak! Trzecia kwarta była fatalna w wykonaniu gości. Oddali inicjatywę miejscowym, którzy doprowadzili do wyrównania, a na początku czwartej kwarty poszli za ciosem.

- Nic nam nie chciało wpadać, nawet spod dziury – kręci głową Wojciech Polak. - Przeciwnik po przechwycie piłki wyprowadzał kontry, które kończył celnymi rzutami. Przegrywaliśmy 10 punktami i wtedy szczęście uśmiechnęło się do nas. Ich najlepszy i najwyższy gracz spadł z boiska za pięć przewinień. Jak się okazało był to przełomowy moment meczu. Od tego czasu ruszyliśmy do ataku i mozolnie odrabialiśmy straty. Na minutę przed końcem doprowadziliśmy do wyrównania, a za moment objęliśmy 2-punktowe prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końcowej syreny. W końcówce spotkania ciężar gry na swoje barki oraz zdobywania punktów wziął na siebie Trzciński. Zdobył 313 pkt. Cały zespół jednak zasłużył na pochwały, choćby za to, że nie załamał się wysokim powadzeniem przeciwnika i do końca dążył do zwycięstwa. To się opłaciło.

Gorlice – Piątka Nowy Targ 64:66 (13:16, 10:13, 18:12, 23:25)

Piątka: Trzciński 33, Burdyn 7, Pierwoła 6, M.Leja 6, Senio 4, Żmuda 4, Kalata 4, Rokicki 2, Szymański, Balakowicz, Janik. Trener Wojciech Polak.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama