Torunianie prezentu pod choinkę sobie nie zrobili, ale górale tak. Zostali mistrzami pierwszej części sezonu zasadniczego. Po niej nastąpił podział na dwie grupy. Hokeiści teraz zasiądą do wigilijnego stołu, odpoczną od hokeja w rodzinnym gronie, a na lodowe tafle wrócą 4 styczniu. Sześć najlepszych zespołów pierwszego etapu będzie walczyć o jak najlepsze miejsce przed decydującą fazą rozgrywek, a cztery pozostałe - grać będą między sobą o dwa miejsca premiowane awansem do play offów.
Hokeiści z grodu Kopernika obawiali się, że w pierwszych minutach zmiecieni zostaną przez halnego. Halny powiał, ale... z lekkim opóźnieniem. Goście wyszli z założenia, że najlepszą obroną jest atak. Postanowili jak najdalej trzymać rywala od własnej bramki. To im się udawało do 10 minuty. Posiadali optyczną przewagę, ale nie wypracowali sobie klarownej sytuacji. Zborowskiego straszyli jedynie strzałami z dystansu. Miejscowi kibice ożywili się dopiero w 9 min.. gdy Gruszka i Malasiński w odstępie kilku sekund mieli wyśmienite okazje na otwarcie wyniku. Co się odwlecze... Trzecia kontra gospodarzy okazała się zabójcza. Kačiř idealnie obsłużył Zapałę, który nie dał szans Plaskiewiczowi. „Toruńskie pierniki” po raz drugi skarcone zostały w 17 minucie, gdy grały w trójkę przeciwko piątce górali. Różański przy słupku zrobił „ściągawkę”, golkiper odsunął się od słupka, a kapitan Podhala wpakował mu „gumę” w krótki róg.
W drugiej tercji przyjezdni nie mieli już nic do powiedzenia. Wreszcie po kontuzji „zatrybił” Różański, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców w 25 min. Zachował się bardzo przytomnie, dobijając krążek, który „tańczył” w polu bramkowym za plecami zdezorientowanego bramkarza.
Okrasą był gol autorstwa Zapały, w górny krótki róg bramki. Dodajmy jeszcze niewykorzystaną sytuację sam na sam Baranyka i słupek Łabuza. Goście mieli poprzeczkę (Cychowski) i w końcówce nie wykorzystali podwójnej przewagi.
W trzeciej tercji do hokejowych wrażeń hokeiści dorzucili pięściarsko - zapaśnicze popisy. Bójki stoczyli: Dziubiński z Dzięgielem i Różański z K. Piotrowskim. Zobaczyliśmy też wspaniały rajd Voznika przez 2/3 lodowiska zakończonym cudownym strzałem pod poprzeczkę. W 54 min. Baranyk nie wykorzystał sytuacji sam na sam, ale „guma” wróciła do niego, odegrał ją między koła bulikowe, a stamtąd Voznik mocnym strzałem pokonał bramkarza (bramka w osłabieniu).
- Zagraliśmy dobrze taktycznie. Cały czas mieliśmy mecz pod kontrolą. Dziękuję chłopakom za cztery rundy. Cieszymy się z pierwszego miejsca, które będzie pozytywnym bodźcem do dalszej pracy– powiedział trener Podhala.
- Zagraliśmy świątecznie. Podhale przewyższało nas szybkością, skutecznością i w podejmowaniu decyzji. My nie trafialiśmy do pustej bramki i nie wykorzystaliśmy dwóch podwójnych przewag. Trudno było więc marzyc o korzystnym rezultacie – skomentował Andrzej Masewicz.
Wojas Podhale Nowy Targ – TKH Nesta Toruń 6:0 (2:0, 2:0, 2:0)
1:0 – Zapała – Kačiř (9:51 sygnalizowana kara),
2:0 – Różański – Zapała – Sroka (16:03 w podwójnej przewadze),
3:0 – Różański – Sulka – Kačiř (24:29),
4:0 – Zapała – Różański - Kačiř (34:06),
5:0 – Voznik – Batkiewicz (46:01),
6:0 – Voznik – Baranyk (53:39 w osłabieniu).
Sędziowali: Pachucki – Heltman (Gdańsk), Syniawa (Krynica).
Kary: 24 – 18 min.
Widzów 1600.
Podhale: Zborowski; Sroka (2) – Sulka (2), Petrina – Dutka (4), Łabuz – Kret, Galant - Gaj; Różański (4) – Zapała (2) – Kačiř, Baranyk – Voznik – Kubenko, Gruszka (6) – Dziubiński (4) – Malasiński, Batkiewicz – Iskrzycki - Kmiecik. Trener Milan Jančuška.
TKH Nesta: Plaskiewicz; Dąbkowski (2) – Buřil (4), Kubat – Cychowski, Koseda (2) – K. Piotrowski (4); Bomastek – Salonen – Dołęga, Marmurowicz (2) – Paakkarinen – Dzięgiel (2), Jastrzębski – Koszarek – Minge (2), Wiśniewski – Kuchnicki – Chrzanowski. Trener Jarmo Tolvanen.
Stefan Leśniowski










