19.04.2011 | Czytano: 1206

Juniorzy „złota” pozazdrościli seniorom

Rok unihokeistów Madex Górale. Po seniorach, mistrzostwo Polski wywalczyli juniorzy. Po koronę sięgnęli w imponującym stylu. W finale nie dali najmniejszych szans przeciwnikom. Rozegrali 14 spotkań i wszystkie wygrali!

- Liczby nie kłamią – mówi trener Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Byliśmy zdecydowanie najlepszą drużyną w kraju. Już po pierwszej wygranej z Szarotką chłopcy przyrzekli, że zdobędą mistrzostwo bez porażki. Dopięli swego. Zagrali rewelacyjny turniej w Zielonce. Rozpoczęliśmy go od wysokiej wygranej z Wejherowem 12:4. Przeciwnik zagrał z nami otwarty unihokej i zdobywanie goli przychodziło nam z ogromną łatwością. Najlepszym zawodnikiem meczu był Patryk Wronka, reżyser gry, który dawał kolegom piłeczki marzenie, po których nie pozostawało im nic innego tylko dokładać łopatkę kija, by wpadała do bramki.

Wronka w tym meczu doznał kontuzji. Podczas wyprzedzania jednego z rywali został sfaulowany i boleśnie stłukł mięsień. Jego występ w kolejnych meczach stał pod dużym znakiem zapytania. Razem z Przemkiem Michalskim nie zgrali z Wierzchowem.

- Poradziliśmy sobie bez nich, mając druzgocącą przewagę - mówi Bartosz Gotkiewicz. – Wynik 2:0 sugerowałby zacięty pojedynek, ale to tylko złudzenie. Wierzchowianie z wysokiej przegranej u siebie 1:8 w półfinale wyciągnęli wnioski i zamurowali bramkę. Nastawili się jedynie na wybijanie piłeczki byle dalej od swojej bramki licząc na błąd naszych obrońców. Zawiodła nas skuteczność. Warto jednak podkreślić, iż wygrana Górali do zera dotychczas się nie zdarzyła.

Wronka mimo bólu palił się do gry. Zdecydował się wystąpić w ostatnim meczu z obrońcą tytułu Zielonką. Znowu należał do wyróżniających się graczy. – Z drugim trenerem Piotrkiem Bełtowskim wcieliliśmy się w znachorów, obkładając stłuczony mięsień lodem i kwaśną wodą – opowiada Bartosz Gotkiewicz. – Palił się do gry i zagrał. Przed meczem bardzo staraliśmy się zmotywować zespół, bo nawet porażka różnicą czterech goli dawała nam upragniony tytuł. Wiadomo jak w takich sytuacjach się gra, gdy w głowach szumi mistrzostwo. Na szczęście tylko początek był zły. Szybko straciliśmy gola, ale też szybko z prezentu skorzystał Zubek strzałem w okienko doprowadzając do wyrównania. Potem rządziliśmy i dzieliliśmy na boisku.

Fachowcy twierdzą, że teraz nastąpi era Górali. Mają zdolną młodzież, która już zadebiutowała w seniorach. Trzon juniorskiego zespołu pozostaje na przyszły rok, a więc obrona berła powinna był łatwa.

- Nasze szeregi opuszczą Barszczewski, Żuk, T. Brzana i Zubek – mówi trener. – Są to kluczowi zawodnicy, ale mam nadzieję, że skutecznie zastąpią ich młodzi. Dołączy do nas kilku hokeistów z Filipem Wielkiewiczem na czele.

Podczas mistrzostw narzekano na pracę sędziów. – Nie chciałbym ich oceniać, bo sam gwiżdżę i wiem jak niewdzięczna jest to praca – twierdzi Bartek Gotkiewicz. – Niemniej Związek nie powinien w tym samym czasie organizować czterech turniejów, gdy nie dysponuje odpowiednio dobrymi arbitrami. Finały powinni gwizdać najlepsi, a nie sędziowie z przypadku, którzy popełniają proste błędy. Sędziowanie było na niskim poziomie. Każdy trener to podkreślał.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama