09.04.2011 | Czytano: 1275

Detronizacja Szarotki?

Pierwszy finałowy pojedynek play off o mistrzostwo Polski w unihokeju mężczyzn przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcie. 11-krotny mistrz kraju - Szarotka Nowy Targ - przegrał z Góralami, zespołem, którzy cały czas jest w cieniu lokalnego rywala. Wszyscy zastanawiają się, czy w najbliższy weekend zakończy się hegemonia Szarotki. Górale są o krok od pierwszej w historii mistrzowskiej korony, a ich rywal musi wygrać w sobotę (mecze w Niedzicy, godz.19), by w niedzielę (godz. 18) miał szanse na dwunasty z rzędu tytuł mistrza Polski.

- Mamy nadzieję, że w sobotę, to my będziemy mieli uśmiechnięte twarze – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – By zostać mistrzem Polski trzeba wygrać dwa spotkania. Będziemy walczy, tanio skóry nie sprzedamy. Mam nadzieję, że zagramy lepiej niż przed dwoma tygodniami, chociaż i wtedy nasz występ nie był taki zły. Po analizie okazało się, że mieliśmy mnóstwo sytuacji, ale zawiodła skuteczność. Naszym mankamentem była zbyt duża liczba podań w strefie ataku. Przeanalizowaliśmy to spotkanie i mam nadzieję, że takich samych błędów nie popełnimy. Na szczęście nikt nie narzeka na urazy, więc zagramy w komplecie.

Kapitan Górali, Piotr Kostela przestrzega przed hura optymizmem. - Uczulam chłopaków, żeby nie popadali w euforię, bo to zaledwie pół drogi do mistrzostwa – mówi. I wie co mówi. W sezonie 2007/08 Górale wygrali pierwszy mecz 5:4 z Szarotką i w drugim prowadzili do 30 minuty 2:0. Byli już w ogródku, witali się z gąska, a jednak przegrali 3:4, a kolejny mecz 3:6 i nie zdobyli mistrzowskiego tytułu. Wtedy byli najbliżej przerwania złotej passy lokalnego rywala.

– Dlatego nie podpalamy się, nie przygotowujemy się do świętowania, tylko trzeźwo oczekujemy kolejnej konfrontacji. Powtarzam chłopakom, że w sobotę czeka nas niezwykle ważny mecz. Przed klubem pojawiła się historyczna szansa i będziemy starali się jej nie zmarnować. Wiemy jakie popełniliśmy błędy w pierwszym meczu. Poddaliśmy ten mecz dokładnej analizie. Musimy zagrać znacznie lepiej w defensywie i w kontrataku, który jest naszą najsilniejszą bronią. Na szczęście wszyscy są zdrowi, nikomu nic nie dolega – mówi Piotr Kostela.

Sponsor Górali, firma Madex, nie ukrywa, że liczy na mistrzostwo i przygotowała dla zawodników niespodziankę. – Nie chcę głośno obiecywać, by nie zapeszyć, ale na pewno będą zadowoleni – mówi sponsor, Wojciech Machaj.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama