- Iza była zdecydowaną faworytką turnieju i nie zawiodła – mówi prezes Gorców, Józef Guzik. – Izie kilku punktów zabrakło, by zagrać w finałach mistrzostw Polski bez eliminacji, a tym samym zwiększyć liczbę reprezentantów naszego województwa w najważniejszej imprezie sezonu. Frekwencja młodzieżowych mistrzostw mizerna. Niestety niewielu młodych adeptów tenisowej gry dociera do tego wieku. Przykre, ale prawdziwe.
Godlewska nie miała problemów z wejściem do finału. Dość łatwo rozbiła Dominikę Drewniany (Tarnovia) 3:0. Tarnowianka nie miała argumentów, by odeprzeć atak Godlewskiej. O wiele trudniejszą przeprawę miała w finale...
- Zmierzyłam się z Magdaleną Jurzak (Olimpia Chocznia) i przegrywałam już 0:2 w setach – relacjonuje Izabela Godlewska. – Nie mogłam sobie poradzić z jej okładzinami. Jakieś dziwne czopy miała. Na szczęście w porę ją rozgryzłam, przyzwyczaiłam się do odbić piłeczki od jej okładzin. Po wygraniu trzeciego seta poszło już jak z płatka. W decydującym secie pozwoliłam jej ugrać tylko sześć punktów.
Z awansu cieszył się także Mikołaj Kierski, kolega klubowy Izy. W finałowym pojedynku przegrał ze Sławkiem Osiką z Spektrum Słopnice, a więc z tym tenisistą, którego ograł dzień wcześniej w meczu ligowym. Na najniższym stopniu podium stanął kolejny zawodnik ze „stajni” Józefa Guzika, Adrian Bukowski. Awans do finałów mistrzostw kraju byl na wyciagnięcie ręki.

- Osika był faworytem w tym pojedynku – twierdzi prezes Józef Guzik. – Tak to jest w tenisie, że w jednym dniu jest jeden, a w następnym drugi lepszy. Szkoda, że tak niewiele zabrakło Adrianowi Bukowskiemu. Został pierwszym rezerwowym. Ma szansę gry w finałach mistrzostw Polski pod warunkiem, że ktoś z szesnastki się wykruszy. Wtedy Osika wskoczy na limit, a Bukowski tym sposobem będzie mógł zagrać w czempionacie. Osobiście uważam, że ma nikłe szanse. Mamy dwóch zawodników w mistrzostwach Polski i to jest ważne. Z tego należy się cieszyć. Dopiero tam okaże się co to właściwie znaczy. Wynik mistrzostw Polski będzie wiarygodnym odzwierciedleniem możliwości naszych zawodników. Może uda się zdobyć jakiś medal. Jeśli nie w grach pojedynczych to w podwójnych. Losowanie dla Izy i Mikołaja może znowu być niefortunne, bo z rankingu mogą trafić na numer jeden lub dwa turnieju i to w walce już o ósemkę.
W tym samym czasie w Słopnicach rozgrywano wojewódzki turniej klasyfikacyjny juniorek i juniorów. Prezes Gorców Jozef Guzik znowu miał powody do zadowolenia. Jego „ludzie” znaleźli się w finale.
Tutaj znowu mała niespodzianka. Znajdujący się w wysokiej formie Tomasz Klocek szedł jak burza, wygrywał pojedynek za pojedynkiem, aż do finału. W ćwierćfinale pokonał Tomasza Chyca (Sokół Zakopane), a w półfinale Jan Kaczora z Bronowianki. Jego finałowy rywal – Jakub Czyszczoń w ćwierćfinale zwyciężył Bartosza Gizę z Bronowianki, a w meczu o wejście do finału nie sprostał mu Jakub Masłowski z Zarabia Myślenice.
Finał był wewnętrzną sprawą tenisistów Gorców. – Klocek rzeczywiście świetnie się spisywał w ostatnim okresie, ale to Kuba był faworytem turnieju – twierdzi prezes Gorców, Józef Guzik. – Znają się jak łyse konie. Kuba z nim raczej nie przegrywał. Pierwszy set dla Klocka do 9, ale kolejne partie, po straszliwym boju, wygrał Czyszczoń do 9, 10 i 13. Klocek w środku każdego seta prowadził, ale końcówki lepiej wytrzymał Czyszczoń. Wejście do finału dla obu jest sukcesem, tym bardziej, iż bardzo mocno atakują ”młode wilczki”. Dziesięciu zawodników zaprezentowało bardzo wysoki poziom. Sukces nie przyszedł im łatwo, musieli sporo potu wylać przy stołach. Czyszczoń przed sezonem liczył, iż weźmie udział w każdym turnieju ogólnopolskim. W rankingu był 17., a więc pierwszym rezerwowym. Nie udało się. Wreszcie teraz dobił się na OTK.
Bardzo liczono na Aleksandrę Mozdyniewicz, która przed tygodniem była rewelacją mistrzostw Małopolski. Ola, niestety, sklasyfikowana została dopiero na miejscach 7-8 i nie zakwalifikowała się do turnieju ogólnopolskiego.
- Przystąpiła do turnieju pobudzona. Za dużo biegała, robiła sporo szumu, jej ruchy były nerwowe. Bardzo szybko chciała zakończyć akcję, bez zastanowienia. W jej grze brakowało spokoju i myślenia – wyjawia Józef Guzik. – W walce o pierwszą czwórkę odpadła z Paulina Knyszewską z Bronowianki. Potem od tyłu wygrała kilka pojedynków, ale ten ważny przegrała z Katarzyną Galus (Skrzyszów).
Stefan Leśniowski










