28.12.2010 | Czytano: 1206

Hierarchia została zachowana(+zdjęcia)

Przełożone z marca na koniec grudnia mistrzostwa Polski w skokach i kombinacji norweskiej zostały wprawdzie rozegrane, ale nie w pełnym wymiarze. Ze względu na wiatr halny nie udało się rozegrać konkursów: indywidualnego i drużynowego na Średniej Krokwi.

Z pewnymi kłopotami rozegrano pierwsze zawody w kombinacji norweskiej. To miało odbyć się przed Świętami. W czasie Świąt pogoda poprawiła się radykalnie i w drugi dzień Świat Bożego Narodzenia na Dużej Krokwi w Zakopanem odbył się konkurs indywidualny o MP. Zwyciężył nie, kto inny tylko od dekady jeden z najlepszych skoczków narciarskich świata Adam Małysz. Zdobył swój 21 tytuł indywidualnego mistrza Polski. Mistrz z Wisły zdecydowanie przewyższał krajowych konkurentów, z których najlepiej zaprezentował się zawodnik AZS Zakopane Kamil Stoch. Trzeci był Stefan Hula z LKS Sokóła Szczyrk.

- Hierarchia została zachowana - powiedział na konferencji prasowej prezes, PZN Apoloniusz Tajner. - Adam Małysz oddał dwa bardzo dobre skoki, Kamil Stoch półtora a Stefan Hula jeden dobry skok.

Istotnie Małysz, jako jedyny pokonał granicę 130 metrów, co jest na Wielkiej Krokwi odległością, jaką z niskiego najazdu (7 belka) uzyskuje światowa czołówka. Kamil Stoch tak naprawdę mógłby być zadowolony z drugiej próby, w której uzyskał odległość o 4 metry mniejszą od Małysza. W pierwszym skoku Stoch miał 123,5 metra i przegrywał z Hulą. Skoczek ze Szczyrku zupełnie zepsuł swój drugi skok, ale utrzymał 3 lokatę, bo z kolei inni zawodnicy mieli nieudane skoki w pierwszej serii. Zajmujący 4 miejsce po pierwszej serii Krzysztof Miętus po skoku na odległość tylko 111,5 metra spadł na 7 miejsce, wyprzedzony przez innych naszych podhalańskich zawodników: Kubackiego, Bachledę i Rutkowskiego. W opinii wielu obserwatorów poziom mistrzostw oczywiście poza wynikami Małysza nie był zachwycający. W mistrzostwach nie wzięła udziału grupa zawodników kadry młodzieżowej, którzy tego samego dnia o 6 rano wyjechali do szwajcarskiego Elgenbergu na Puchar Kontynentalny. Bezpośrednio po MP kadra polskich skoczków udała się na rozpoczynający się dziś Turniej Czterech Skoczni. W gronie faworytów tej prestiżowej imprezy jest Adam Małysz, chociaż sam mistrz studzi emocje.

- Nadal brakuje mi stabilizacji, chociaż skoki są na ogół dobre. Ja oczywiście będę walczył o najwyższe miejsce w turnieju, ale dwójka Austriaków Koffler i Morgenstern są w bardzo dobrej formie i trudno będzie ich pokonać - powiedział Małysz.

Austriackie skocznie w Insbruku i Bischofschofen zostały przebudowane, rozbiegi mają wydłużone i bardziej płaskie. Ja wolałem takie skocznie gdzie potrzebne było mocne odbicie w górę, ale i do tych obiektów trzeba się przystosować. Wszystko w życiu się zmienia i do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić dodał mistrz z Wisły.

Na Małysza, jako faworyta turnieju Czterech Skoczni jednoznacznie wskazał Kamil Stoch a prezes Tajner nawet tak się rozmarzył, że powiedział: - Jeżeli Adam Małysz wygra w tym roku to prawem serii kolejne zwycięstwo odniesie w 2021 roku. Wygrał w 2001 jak wygra teraz to następny triumf przypadnie za kolejne 10 lat, czyli w 2021 roku.

Prezes jednak zamiast snuć takie fantasmagorie powinien pomyśleć o następcach Małysza, bo skoki uprawia coraz mniejsza liczba adeptów.

Po mistrzostwach powiedzieli.
Nowotarżanin Dawid Kubacki (Wisła Zakopane):
- nie mogę być zadowolony ani z lokaty ani ze skoków. Nadal popełniam błędy na progu i to później odbija się na odległościach. Wprawdzie druga próba była lepsza, ale zdecydowanie brak mi stabilizacji. Dzisiaj w serii próbnej i w kwalifikacjach skakałem dobrze a pierwszej serii konkursowej źle.

Zbigniew Klimowski II trener kadry: - dobry poziom prezentuje trójka zawodników, która uplasowała się w pierwszej dziesiątce ostatniego konkursu w Engelbergu, pozostali chyba też idą do góry, bo początek sezonu mieli zdecydowanie nieudany. Mamy zdiagnozowany problem i wierzę, że korekty, jakie poczyniliśmy dadzą potwierdzenie w konkursach Turnieju Czterech Skoczni. Może jeszcze nie w tych dwu pierwszych, ale w kolejnych powinno to zafunkcjonować. Oczywiście trochę jeszcze brakuje stabilizacji, ale stać tych zawodników na dobre skoki. Nie wykluczamy korekt w składzie w zależności od formy tych zawodników uczestniczących w turnieju jak i od wyników skoczków uczestniczących w Pucharze Kontynentalnym. Rezygnacja z ich udziału w mistrzostwach Polski była podyktowana tym, że mamy w PK wywalczoną kwotę 8 zawodników i musimy jej pilnować oraz utrzymać i taka była nasza decyzja, aby wystartowali jednak w PK.

HS-134:
1. Adam Małysz (Wisła Ustronianka) 272,6 (132, 130)
2. Kamil Stoch (AZS Zakopane) 246,6 (123,5, 126),
3. Stefan Hula (Sokół Szczyrk) 227,1 (124, 115,5),
4. Dawid Kubacki (Wisła Zakopane) 218,1 (110,5, 124),
5. Marcin Bachleda (Wisła Zakopane) 214,9 (110, 125,5),
6. Łukasz Rutkowski (Wisła zakopane) 199,1 (111,5, 115,5),
7. Krzysztof Miętus (AZS Zakopane) 196,0 (113,5, 111,5),
8. Andrzej Zapotoczny (AZS Zakopane) 191,0 (108,5, 114).

Ryb

Komentarze





reklama