Zespoły znały się jak łyse konie. Jacek Szopiński zna warsztat trenerski sanockiego duetu oraz doskonale jakie atuty i wady mają gracze nowotarskiego chowu. – To będzie partia szachów – przewidywał Andrzej Słowakiewicz.
Rzeczywiście pierwsze minuty przypominały partię szachów. Grano jednak nerwowo i zawodnicy jednej lub drugiej drużyny stadami wędrowali na ławkę kar. Sędzia Radzik już z rzędu mecz gwiżdże Podhalu. To nie jest zbyt zdrowa sytuacja. Jego aptekarskie sędziowanie jest znane i tą opinie podtrzymał.
– Nie wykorzystaliśmy dwóch przewag, a Czuy sytuacji sam na sam. Na pewno mecz potoczyłby się inaczej, a tak... – twierdzi trener Podhala, Jacek Szopiński.
Nowotarżanie stracili bramkę, gdy grali w podwójnym osłabieniu. Protestowali, iż jeden z graczy Sanoka stał w polu bramkowym, ale zapis wideo tego nie potwierdził. Również przy drugim golu gospodarzy potrzebna była analiza wideo. – Była poprzeczka. Sanoczanie się nawet nie cieszyli. Sędzia pojechał do aparatury wideo nie wiem co widział – twierdzi trener górali.
- Rzeczywiście obie decyzje były sporne, ale to sędzia podjął takie a nie inne decyzje po analizie wideo. Nie można ich kwestionować - tłumaczy Marek Ziętara.
21 sekund później Zapała był faulowany w sytuacji sam na sam i chwilę później sam wykonał wyrok z karnego. – Karny powinien być powtórzony, bo Plaskiewicz podczas jego wykonywania powinien być w boksie, a stał w bramce – grzmiał się Jacek Szopiński.
Podhale wzięło czas i za moment Różański wykorzystał dokładne podanie Czuya. Występ Czuya stał pod znakiem zapytania. Narzekał na ból pleców i nie trenował. – Znając jego charakter, to zapewne będę go miał do dyspozycji – mówił w przeddzień meczu szkoleniowiec Podhala.
W 26 minucie był kluczowy moment meczu. D. Kapica otrzymał karę meczu. – Sędzia uznał, że był atak na głowę, a tymczasem Guričan trzymał się za bark – twierdzi trener Podhala, który zmuszony został do przemeblowania ataku. „Szarotki” w tym czasie stracili dwa gole, a trzeciego w momencie, gdy nowotarżanin opuścił ławkę kar. Goście odpowiedzieli dopiero w 37 minucie. Jastrzębski po otrzymaniu podania zza bramki backhandem ulokował krążek pod poprzeczką. Górale w trzeciej tercji wykorzystali błąd Plaskiewicza, który między nogami przepuścił strzał Dutki z bulika.
- Posiadaliśmy w tej części meczu przewagę, bo Sanok się tylko bronił. Szkoda, że tylko raz krążek wpadł do ich bramki – żałuje Jacek Szopiński.
- Niemrawa to była tercja w porównaniu z dwoma poprzednimi, w których byliśmy zdecydowanie lepsi. Mieliśmy więcej sytuacji strzeleckich. Mecz szybko się dla nas ułożył i mogliśmy spokojnie kontrolować wydarzenia na tafli. Wysokie prowadzenie w trzeciej tercji nas uspokoiło – ocenił drugi trener gospodarzy Marek Ziętara.
Ciarko Sanok – MMKS Podhale Nowy Targ 6:3 (3:1, 3:1, 0:1)
1:0 Vozdecky (Ivičič, Radwański) 6:27 w podwójnej przewadze,
2:0 Dziubiński (Malasiński, Gruszka) 10:05,
3:0 Zapała 10:26 karny,
3:1 Różański (Czuy, Dutka) 11:34,
4:1 Vozdecky (Zapała) 25:46 w przewadze,
5:1 Kubat (Ivičič, Zapała) 30:17 w przewadze,
6:1 Gruszka (Dziubiński) 32:21,
6:2 Jastrzębski (Michalski, Bomba) 36:40,
6:3 Dutka (Czuy, Kolusz) 51:00.
Sędziowali: Radzik (Krynica) – Cudek (Oświęcim), Adamoszek (Katowice).
Kary: 10 – 43 min.
Widzów 2000
Sanok: Plaskiewicz – Kubot, Ivičič, Radwański, Zapała, Vozdecky – Rąpała, Suur, Malasiński, Dziubiński, Gruszka – Owczarek, Guričan, Mermer, Słowakiewicz, Milan – Poziomkowski, Koseda, Strzyżowski, Wilusz, Biały. Trener Milan Jančuška.
MMKS Podhale: Rajski – Łabuz, K. Kapica, Kmiecik, K. Bryniczka, D. kapica – Dutka, W. Bryniczka, Czuy, Różański, Kolusz – Gaj, Sulka, Bomba, Neupauer, Michalski – Szumal, Jastrzębski. Trener Jacek Szopiński.
Stefan Leśniowski










