23.02.2009 | Czytano: 1640

Druga dwucyfrówka

Juniorzy młodsi MMKS Podhale Nowy Targ w drugim swym występie na mistrzostwach Polski w Sanoku, zaaplikowali dwucyfrówke oświęcimskiej Unii. To druga wygrana „Szarotek”.


- Zaczęliśmy nieszczególnie, od niewykorzystania „setek” – mówi trener koordynator MMKS Podhale, Jacek Szopiński. – Więcej, dopuściliśmy do wyprowadzenia przez oświęcimian kontr. Ale to tylko pierwsze minuty były takie nijakie w naszym wykonaniu. W miarę upływu czasu rozkręcaliśmy się, a nasza przewaga rosła. Linie defensywnie nie były w stanie powstrzymać naszych falowych ataków. Nasza dobra gra udokumentowana została czterema golami, zdobytymi po kapitalnych zespołowych akcjach. Szczególnie akcje trzeciej formacji, zakończone bramkami mogły przypaść do gustu nawet najwybredniejszym fanom hokeja. Szkoda, że nie wszystkie dogodne sytuacje zamieniliśmy na bramki. Na początku drugiej tercji zdobyliśmy piątego gola i w nasze szeregi wkradło się rozluźnienie. W odstępie minuty straciliśmy dwa gole. Odpowiedzieliśmy w najmniej przez rywala spodziewanym momencie, grając w osłabieniu. Kapitalną kontrę wyprowadził Puławski z Kosem i ten ostatni cudownie trafił do siatki.

- Ostatniej tercji – kontynuuje Jacek Szopińskikontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na lodowisku. Oświęcimianie nie mieli pomysłu na sforsowanie naszych linii defensywnych. Nie potrafili też skutecznie odpierać naszych ataków. My spokojnie ich punktowaliśmy, po ładnych akcjach. Odnieśliśmy drugie przekonywujące zwycięstwo i po dniu przerwy zagramy z „katehetami” o pierwsze miejsce w grupie. Kryniczanie dzisiaj dość szczęśliwie jedną bramką pokonali  katowiczan.

MMKS Podhale Nowy Targ – Unia Oświęcim 10:2 (4:0, 2:2, 4:0)
Bramki dla MMKS: Wcisło 2, Kos 2, Michalski, Neupauer, Kowal, R. Mrugała, Sulka, Puławski.

MMKS Podhale: Niesłuchowski; Wróbel – W. Bryniczka, Szumal – Kowal, Gacek – Gaczoł, Wiktor – Pawlikowski; Kapica – Neupauer – Sulka, Kos – Puławski – R. Mrugała, Michalski – Wcisło – Kolasa, Pacyga – Kaczorowski – Wielkiewicz. Trener Łukasz Gil.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama