- W głównych rolach wystąpią bramkarze – twierdzi. – Od ich dyspozycji zależeć będzie sukces zespołu. Arkadiusz Sobecki w sezonie zasadniczym był wielką niewiadomą. Dobre występy przeplatał słabszymi. Inna rzecz, że cała drużyna grała nierówno, a główną przyczyną był brak lodu. Tułaczka po obcych taflach nie wychodziła im na dobre. Niemniej po powrocie na wyremontowany obiekt zespół zmienił swoje oblicze. Sobecki to doświadczony golkiper, potrafiący formę przygotować na właściwą fazę rozgrywek. Będzie mocnym punktem zespołu. Jego vis a vis Krzysiu Zborowski od początku sezonu prezentuje wysoka, równą dyspozycje. Był w sezonie zasadniczym i z Toruniem prawdziwą ostoją drużyny. W pierwszej rundzie play off potwierdził, że okrzepł sportowo i jeśli nadal będzie demonstrował taką dyspozycję, to tyszanie będą mieli ogromne problemy, by go pokonać. Powtarzam kluczem wejścia do finału będzie gra bramkarzy.
- Czyli bramkarze na remis, a w polu jakie atuty i słabe strony mają oba teamy?
- Siłą zespołu tyskiego jest doświadczenie i dobrzy napastnicy polscy i zagraniczni. Adrian Parzyszek, Michał Garbocz, Piotr Sarnik, Adam Bagiński – to zawodnicy, którzy już na stałe wpisali się na karty historii polskiego hokeja. Potrafią wszystko, umieją wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Świetnie grają z kontry. Dużą siłę ofensywną dorzucają obcokrajowcy. Robin Bacul – świetny egzekutor. Znany z występów w Podhalu František Bakrlik – szybki, przebojowy i strzelający dużo goli. Jest jeszcze Ladislav Paiga, który ma coś do udowodnienia nowotarskim szkoleniowcom, którzy nie widzieli go w składzie Podhala. Takie przejście z jednego do drugiego klubu w trakcie sezonu bardzo motywuje zawodnika. W meczach ze „starymi” znajomymi wychodzi się ze skóry. Zresztą ostatnie dwa mecze w sezonie zasadniczym udowodniły, że Paciga jest niezwykle groźny i umotywowany z Podhalem. Mankamentem tyskiego teamy jest wiek zespołu. Sporo doświadczonych graczy, a brak młodzieży z większym zasobem sił. Przy większej ilości spotkań, to może mieć duże znaczenie.
Podhale z kolei to mieszanka rutyny z młodością. Sporo w zespole zawodników wysokiej klasy. W tyle Rafał Sroka jest profesorem. Sebastian Łabuz z kolei dysponuje mocnym strzałem i świetnymi warunkami fizycznymi, które jednak nie zawsze do końca wykorzystuje. Liczymy, że Jarek Różański wróci do swojej dyspozycji przed kontuzją. Krzysztof Zapała wszystkich nas zachwyca płynną jazdą, doskonałym wyszkoleniem technicznym i zimną głową, która pozwala mu zdobywać najważniejsze bramki w meczu. Nie należy zapominać o młodym ataku, który dużo już potrafi i wielokrotnie wzbogacał bramkowe zdobycze drużyny. Obcokrajowcy są chyba najlepsi w Podhalu i mają pomóc drużynie w odzyskaniu mistrzowskiego berła. Martin Ivičič w słowackiej lidze zbierał doskonale recenzje. Tu w kilku meczach pokazał się z dobrej strony. Trio Milan Baranyk, Martin Voznik i Viktor Kubenko to snajperzy jak się patrzy. Milan jest gwiazdą zespołu, najlepszym strzelcem ligi w sezonie zasadniczym. Liczymy, że również play off będzie równie skuteczny jak w sezonie regularnym, że nie powtórzy się sytuacja z poprzednich lat, kiedy w play off zatracał swoją snajperska umiejętność. Nie zapominajmy, że jest jeszcze Marian Kačiř, który po perypetiach w TKH wraca do wysokiej strzeleckiej dyspozycji. Wydaje mi się, że jego kłopoty związane były z nie najlepszym przepracowanym latem. Podhale ma więc sporo atutów z przodu, graczy, którzy potrafią rozstrzygnąć spotkanie, ale też w obronie są jeszcze spore rezerwy. Ta formacja w sezonie zasadniczym była piętą Achillesową. Niemniej trener Milan Jančuška pracuje nad wyeliminowaniem tego mankamentu. Oby zdążył przed najważniejszymi meczami sezonu.
- Czy Marcin Kolusz będzie wzmocnieniem Podhala?
- Wydaje się, że tak. To nieprawdopodobny talent, który zebrał spore doświadczenie w czeskim Třincu i słowackim Popradzie. Ma też praktykę za Oceanem. Trener będzie miał ból głowy, do jakiej formacji go wkomponować. Na razie trenuje na środku czwartej formacji. Czy to będzie jego stałe miejsce? Wydaje mi się, że to tylko okres testów.
- Jak Podhale musi zagrać w tyszanami, by wystąpiło w finale?
- Kluczem będzie konsekwentna gra i dobra dyspozycja bramkarza. Podhale musi zagrać uważnie w obronie z szybkimi powrotami do strefy obronnej całej piątki. W ataku szybka i kombinacyjna gra. Podhale powinno zniszczyć Tychy ich „bronią”, czyli szybkimi kontratakami. Każdą akcję ofensywną trzeba kończyć strzałami, licząc na błąd Sobeckiego lub na dobitkę. Nie pozwolić rywalowi na zawiązanie akcji zaczepnej poprzez pressing na całym lodowisku. Pamiętać też trzeba, by nie faulować, by zachować więcej sił. Przygotowanie kondycyjne będzie miało wielkie znaczenie w tej konfrontacji.
Stefan Leśniowski










