– Z takim rywalem nie powinniśmy stracić aż czterech goli – mówi trener koordynator MMKS Podhale, Jacek Szopiński. - Zbyt radosna twórczość była momentami w poczynaniach naszych zawodników. Inna rzecz, że trudno być maksymalnie skoncentrowanym przy wysokim prowadzeniu. Kiedy już po kilku minutach jedyną zagadką do rozwiązania było ile goli zdobędziemy. Zwycięstwo nasze nie podlegało bowiem dyskusji.
- W pierwszej tercji – kontynuuje swój komentarz Jacek Szopiński – zagraliśmy bardzo dobrze. Szybkie i składne ataki rozbiły sporo spustoszenia w formacjach defensywnych przeciwnika. W przypadku drugiej naszej bramki pierwsza formacja ofensywna wprost „rozklepała” obronę katowiczan i Kapica dopełnił jedynie formalności pakując „gumę” do pustej bramki. Piękną akcją przeprowadził też trzeci atak, po której Michalski również trafił do opuszczonej katowickiej świątyni. Zaś okrasą spotkania było uderzenie Kapicy w drugiej części meczu, zza obrońcy pod poprzeczkę. Ta druga tercja w naszym wykonaniu była „zawiła”. Mieliśmy ogromną przewagę, nie wychodziliśmy z tercji rywala, ale chłopcy uparli się, że będą wjeżdżać z krążkiem do bramki. Nie wychodziło to, co skrzętnie wykorzystał rywal zdobywając jednego gola, gdy graliśmy w przewadze. Czarny kauczukowy przedmiot stracił Szumal i zdobywca „łupu” sytuacji sam na sam nie zmarnował. Wszystko wróciło do normy w terzeciej odsłonie, choć nie na całe 20 minut. Znowu nasze ataki miały dynamikę, precyzje i – co najważniejsze – kończone były strzałami. Mieliśmy niezliczoną ilość okazji, ale tylko siedem krążków zatrzepotało w katowickiej bramce. Niestety w momentach rozluźnienia znowu grając w trójkę daliśmy sobie wbić gola.
MMKS Podhale Nowy Targ – HC GKS Katowice 14:4 (5:0, 2:2, 7:2)
Bramki dla Podhala: Kapica 4, Michalski 3, Wcisło 2, Wróbel, Sulka, Kolasa, Szumal, Kos.
MMKS Podhale: Niesłuchowski ( 40:00 S. Mrugała); Wróbel – W. Bryniczka, Szumal – Kowal, Gacek – Gaczoł, Wiktor – Pawlikowski; Kapica – Neupauer – Sulka, Kos – Puławski – R. Mrugała, Michalski – Wcisło – Kolasa, Pacyga – Kaczorowski – Wielkiewicz. Trener Łukasz Gil.
Stefan Leśniowski










