19.10.2025 | Czytano: 3475

I liga. To jest już plaga!

Wczoraj „Szarotki” pokonały w Elblągu lidera rozgrywek, zespół Fudeko GAS Gdańsk. Dla gdańszczan była to pierwsza porażka.


 
Dzisiaj po raz drugi zespoły skrzyżowały kije. Podobnie jak wczoraj przed pierwszym rzuceniem krążka wystąpiły problemy z umocowaniem bramek. A na trybunach znowu było słychach fanów Podhala. „Hej, hej Podhale” niosło się po obiekcie, ale tym razem  konkurencja nie była tak można.
 
W pierwszej tercji krążek nie wpadł do żadnej z bramek.  Drużyna z południa Polski posiadała przewagę,  przez niemal większą część pierwszej odsłony  przebywała w tercji rywala. Były kręciołki w jej wykonaniu, ale strzałów celnych  tyle co na lekarstwo. Jeśli już oddawany był, to mijał bramkę.  Ponadto za dużo było porób indywidualnych i strat krążka i w tych momentach gra była szarpana. Gdańszczanie sporadycznie atakowali i jeśli już to po niedokładnych podaniach przeciwnika.   Worwa dwa razy zgubił krążek, raz w tercji ataku, drugi raz we własnej i niewiele brakowało, a ta strata byłby kosztowna.  Ale najgroźniej było w ostatniej minucie, kiedy to Kamiński zabawił z krążkiem za swoją bramką. Chciał przed nią wyjechać i został mu odebrany. Zrobił się kocioł przed „świątynią” Zająca, ale na szczęście sytuacja została zażegnana.  
 
Na początku drugiej tercji Podhalanie grali w przewadze i gdy gdańszczanin pojawił się na tafli Kamiński trafił w słupek, a Słowakiewicz z tej okazji skorzystał. Za moment było już 2:0 dla „Szarotek”, bo Bochnak znalazł sposób na pokonanie   golkipera miejscowej drużyny. Było dobrze, ale nonszalancja górali dała o sobie znać. Straty krążka za własną bramką, wyjeżdżanie z nim przed bramkę i…Stało się! Gospodarze szybko odpowiedzieli, a miejscowi kibice się ożywili. Domagali się drugiej bramki i dostali od swoich zawodników, ale bliscy byli jej stracenia. Słowakiewicz, podczas gry w osłabieniu, jechał sam na sam, ale nie potrafił pokonać bramkarza. Znowu po stracie krążka za swoją bramką. Nawet taki tuz jak Horzelski, będąc ostatnim próbował minąć gracza na swojej niebieskiej i stracił krążek. Na szczęście Balat nie wykorzystał sytuacji sam na sam.
 
Trzecia tercja  podobna do poprzednich. Podhale biło głową w mur, bo wolno rozgrywało krążek, a strzały były sygnalizowane. Niemniej nadarzyła się okazja. Grało w przewadze i… Znowu koszmar. Straciło gola w przewadze! To plaga! Zawodnicy kompletnie nie wyciągają wniosków!  85 sekund przed końcem trener Podhala wycofał bramkarza, ale ten manewr nie powiódł się. To gospodarze przypieczętowali zwycięstwo. Horzelski nie utrzymał krążka po wznowieniu w tercji rywala, potem go nie opanował w swojej strefie, a uderzenie Balata odbiło się od Worwy i krążek  wpadł do bramki.
 
Fudeko GAS Gdańsk - MMKS Podhale Nowy Targ 4:2 (0:0, 2:2,2:0)
0:1 Słowakiewicz – Kamiński (22:04)
0:2 Bochnak – J. Malasiński (22:54)
1:2 Balat – Smal (24:52)
2:2 Fuller – M. Tuszkowski (30:48)
3:2 Dobrzeniecki – Marzec  (54:01 w osłabieniu)
4:2 Balat (59:56 do pustej)
Fudeko: Rocha – Szulga, Rennals, Stańczyk, Smal, Marzec – Palacka, M. Tuszkowski, Balat, Henriksson, Fuller – Sawicki, Dobrzeniecki, A. Tuszkowski, Vitek, Stankevicius – Polczyński, Dobrzyński, Chałaściński, Perwenjnis. Trener Josef Vitek.
MMKS: Zając – Horzelski, M. Gach, Worwa, Słowakiewicz, Kamiński – Szlembarski, Pudzisz, Bochnak, J. Malasiński, Jarczyk – Nykaza, Bryniarski, Czyrkin, Żółtek, Łojas – Melniczuk. Trener Marek Ziętara.
 
Stefan Leśniowski
 
 

Komentarze







reklama