01.10.2025 | Czytano: 4583

Nie posłuchali podpowiadaczy

Zaorać, zrównać i rozpocząć od nowa najlepiej od najmłodszych, a wtedy za pięć, siedem lat odzyskamy dawną pozycję w polskim hokeju. Tak mówili nie tylko przeciwnicy hokeja.



 
Ileż to  razy słyszałem w historii polskiego hokeja i nigdy odbudowa seniorskiej drużyny się nie udała. Z hokejowej mapy zniknęły kluby, które odgrywały znaczące role w naszym hokeju, które dostarczały zawodników do reprezentacji kraju. Były swego czasu  jak Podhale - porządną marką. Okazało się, że  młodzieżą nikt się nie interesuje, bo to drogi sport i został wyparty przez ten czas przez konkurencyjne dyscypliny.  Właściciele lodowisk chcą zarabiać, a na małolatach nie ma dochodu.  Lepiej organizować ślizgawki, sprzedawać lód amatorom lub innym podmiotom nie związanym z dyscypliną. O seniorach szybko się zapomina i nawet w miastach z tradycjami hokejowymi poszedł w zapomnienie. Życie pędzi w zawrotnym tempie i szybko się zapomina o czymś co jeszcze niedawno wzbudzało zainteresowanie.   Przykładów jest dużo i można sięgać daleko do historii, albo bliżej.
 
Weźmy taki Łódzki Klub Sportowy, który w swoim dorobku ma wicemistrzostwo kraju i pięć brązowych medali. W tym klubie występowali reprezentanci Polski- Krzysztof Białynicki, Walery Kosyl, Władysław Król, Jerzy Potz, Ryszard Nowiński, Józef Stefaniak, Jan Stopczyk, Stanisław Szewczyk, Zbigniew Włodarczyk, Piotr Zdunek i ten, który najbardziej denerwował nowotarskich fanów - Kazimierz Chodakowski. Gdy wygrywał w Nowym Targu, po meczu robił rundkę wokół lodowiska pozdrawiając i wkurzając kibiców. Długo grał w hokeja, tak długo, że w jednym zespole wystąpił z synem. Wśród wymienionych są ci, którzy grali w historycznym wygranym meczu ze ZSRR (6:4) w Katowicach w 1976 roku. Na początku lat 90-tych ŁKS zniknął z mapy i do dzisiaj go nie ma.  Zastąpiony został przez   Łódzki Klub Hokejowy, który  posiada młodzieżowe zespoły, a który przez tyle lat nie może się przebić i dorównać choćby juniorskim sukcesom ŁKS (4 brązowe medale). ŁKS w tym roku pragnie się reaktywować, ale napotyka na trudności z lodowiskiem. W poprzednim sezonie seniorski zespół  z włókienniczego miasta nazywał się Fabrykanci, ale występowali poza Łodzią i nie dokończyli rozgrywek w MHL.
 
Kolejny klub, który twierdził, że po kryzysie szybko stanie na nogi jest z Bydgoszczy. Tam pozostali już tylko oldboje, którzy w kwietniu organizowali mistrzostwa kraju w tej kategorii wiekowej. Polonia (Gwardia, BKS, Budowlani, BTH – pod różnymi nazwami występowała) to dwukrotny wicemistrz kraju i tyleż razy sięgał po brązowy medal. Juniorzy aż pięć razy stawali na podium mistrzostw Polski.  W mieście nie ma zainteresowania hokejem. Nie ma drużyny seniorskiej i ta dyscyplina poszła w zapomnienie. My nie zapomnieliśmy wybitnych reprezentantów krajów, takich jak Mieczysław Burda, Zdzisław Masełko, Jerzy Brzeski, Jan Sylwestrzak, Piotr Cebula, Ryszard Gałęzewski…
 
O odbudowę seniorskiego hokeja od dłuższego czasu walczą w Krynicy. Tego klubu nie ma nawet w bezpośrednim zapleczu ekstraklasy. Wielokrotnie próbowano wielu metod, by mieć drużynę seniorską. Wpadli na pomysł  łączenia się z hokeistkami z  Warszawy czy budowania Dream Teamu za trenera Zacharkina  ze sponsorem niewidką z Singapuru czy z jakiegoś egzotycznego kraju. Próby okazały się wielką klapą. A KTH to przecież  klub z ogromnymi tradycjami.  Wspomniana Legia też się rozpadła i to, że nie ma w stolicy kraju hokeja na najwyższym poziomie, jest największym problemem dyscypliny.
 
Na przeciwnym  biegunie była bytomska Polonia. Ta pracowała z młodzieżą, ale nigdy nie zrezygnowała z seniorskiego zespołu. Ten występował w pierwszej lidze.  Cierpliwość i mądrość działaczy  została w tym sezonie nagrodzona i zespół wielokrotnego mistrza kraju wrócił do elity, „Stodoła” zamieniła się w nowoczesny obiekt.
 
Tą drogą powinno pójść w Nowym Targu. Zanik seniorskiego hokeja nie byłby motywacją dla młodych, by podjąć się ciężkiej pracy treningowej bez przyszłości. Dlatego należy się cieszyć, że włodarze klubu zgłosili zespół do pierwszej ligi. Nie posłuchali podpowiadaczy, którzy chcieli pochować 19-krotnego mistrza kraju.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama