Polacy mieli ogromne problemy w pierwszym secie. Masa błędów w polu serwisowym, kiepskie rozegranie Komendy, za wolne, czytelne i tylko na jedno skrzydło. Dopiero w końcówce przerzucił atak na drugą stronę siatki. Polacy mieli w tym secie ogromne problemy i nawet musieli bronić setbola. Ostatecznie, po szalonej walce na przewagi, więcej zimnej krwi zachowali Polacy, triumfując 34:32, choć gdyby nie wideoanaliza, to chwilę wcześniej na sensacyjne prowadzenie wyszliby Rumuni.
Druga i trzecia odsłona rywalizacji to już zupełnie inna historia. Podopieczni Grbicia przejęli inicjatywę i szybko uciekli z wynikiem. Bezradni przeciwnicy nie byli w stanie w żaden sposób przeciwstawić się rozpędzonym Polakom. Co prawda trzeciego seta lepiej rozpoczęli Rumuni, wychodząc na prowadzenie 5:3, ale Polacy szybko wrócili na właściwe tory.
We wcześniejszym spotkaniu grupy B Holandia wygrała z Katarem 3:1. Biało-czerwoni walczą na Filipinach o odzyskanie tytułu po tym, jak trzy lata temu w Katowicach przegrali w finale z Włochami.
To jest najbardziej dochodowy turniej w dziejach siatkówki. Triumfator turnieju zgarnie okrągły milion dolarów, a finalista otrzyma 500 tys., a brązowi medaliści 250 tys. dol. do podziału. Z kolei najlepszy zawodnik mistrzostw dostanie dodatkowe 100 tys., a każdy siatkarz wybrany do drużyny marzeń — 50 tys.
Polska – Rumunia 3:0 (34:32, 25:15, 25:19)
Polska: Marcin Komenda, Tomasz Fornal, Jakub Kochanowski, Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Norbert Huber, Jakub Popiwczak (libero) oraz Kamil Semeniuk, Kewin Sasak, Artur Szalpuk, Szymon Jakubiszak, Maksymilian Granieczny (libero)
Rumunia: Claudiu Dumitru, Adrian Aciobanitei, Tudor Magdas, Alexandru Ionescu, Mircea Paul Peta, Bela Florian Bartha, Carol Kosinski (libero) oraz Andrei Butnaru, Marian Bala, Vlad Kantor (libero).
Stefan Leśniowski
Foto pzps FB










