To był niewiarygodny horror w wykonaniu naszych siatkarek w Tajlandii! Było to bardzo ważne spotkanie, bo przegrywający odpadał, a zwycięzca zagra w ćwierćfinale. Polki w ćwierćfinale zmierzą się z Włoszkami, które śrubują rekord zwycięstw. Od 33 potyczek nikt je nie pokonał.
Pierwszy set zaczął się od problemów Polek. Belgijki nakręcane przez Herbots szybko wyszły na prowadzenie 5:3, ale odpowiedź Polek była mocna. As Łukasik i świetna seria w ataku dały wynik 8:6, a po chwili po sześciu punktach z rzędu Polki odskoczyły już na 15:10. I znowu zacięła się gra naszych dziewcząt. Belgijki złapały rytm, trafiały raz za razem i zrobiło się 16:16. Rywalki poczuły krew i w końcówce prowadziły 24:21. Wejścia Smarzek i Kowalewskiej pozwoliły jeszcze odrobić straty, ale oddały seta przeciwniczkom.
Polki uzyskały przewagę na początku drugiego seta (8:5, 12:8), ale za chwilę było już po 13. Gra polskich siatkarek falowała - prowadziły znowu 17:14, ale popełniły błędy w trzech kolejnych akcjach i znów był remis. Trener Lavarini dokonał zmian - weszły do gry Smarzek i Damaske i te dziewczyny rozstrzygnęły losy seta.
Trzecia partia była już popisem Polek. Od pierwszych piłek kontrolowały sytuację, chociaż nie uniknęły słabszego fragmentu.
W czwartej partii Polki znów zaczęły obiecująco. Po ataku Łukasik prowadziły 5:3 i wydawało się, że pójdą za ciosem po dominacji z trzeciego seta. Belgijki zdobywały punkty seriami. Kluczowy moment był przy stanie 14:14. Belgijki zdobyły pięć punktów z rzędu – dwa asy serwisowe Sas, kapitalne ataki Herbots. Polki całkowicie się zacięły, straciły pewność w ataku i nie znalazły sposobu, by zatrzymać rywalki.
Decydujący set zaczął się idealnie dla biało-czerwonych. Polki uruchomiły swoją największą broń – blok, ale… ich gra nadal falowała. Przez większość tie-breaka Polki utrzymywały jednak minimalną przewagę, a po ataku Damaske urosła ona do dwóch punktów (11:9). Rywalki zaczęły w końcówce popełniać proste błędy i Polki korzystały z okazji na skończenie akcji.
W środowym ćwierćfinale Polki zmierzą się z Włoszkami, które dzisiaj rozbiły Niemki 3:0. Ekipa Italii to nie tylko mistrzynie olimpijskie z Paryża, ale i triumfatorki dwóch ostatnich edycji Ligi Narodów.
Polska – Belgia 3:2 (25:27, 25:20, 25:17, 22:25, 15:10)
Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Jurczyk, Martyna Łukasik, Martyna Czyrniańska, Agnieszka Korneluk, Magdalena Stysiak – Aleksandra Szczygłowska (libero) oraz Marlena Kowalewska, Malwina Smarzek, Justyna Łysiak, Paulina Damaske, Aleksandra Gryka. Trener: Stefano Lavarini.
Belgia: Britt Herbots, Elise Van Sas, Silke Van Avermaet, Nathalie Lemmens, Pauline Martin, Tea Radovic – Britt Rampelberg (libero) oraz Nel Demeyer, Liese Verhelst, Lara Nagels, Charlotte Krenicky. Trener: Kris Vansnick.
Stefan Leśniowski
Foto FB pzps










