Biało – czerwoni pokazali moc i pokonali wielką Brazylię, a bohaterem drużyny Nikoli Grbicia okazał się Kewin Sasak. Po raz kolejny atakujący polskiej ekipy był wiodącą postacią w ofensywie. W niedzielnym finale Polacy zmierzą się z Włochami i będą chcieli powtórzyć wyczyn sprzed dwóch lat, kiedy to sięgnęli przed własną publicznością w Gdańsku.
Brazylijczycy przez większość meczu wyglądali, jakby bali się polskiego zespołu. Popełniali ogrom błędów, grali bardzo nerwowo. Pomimo szans, które dawała im nierówna gra Polaków, nie potrafili wygrać nawet seta.
Brazylijczyków w pierwszych akcjach trudno było się dopatrzeć jakiegokolwiek dobrego zagrania, ale Polacy nie wykorzystali tego, żeby stworzyć sobie sporą przewagę. Kontrolowali jednak grę. Od stanu 13:13 weszli na wyższy poziom w ataku, zagrywce i bloku. Poszła punktowa seria przy zagrywkach Wilfredo Leona. Później przewaga reprezentacji Polski jeszcze wzrosła do pięciu punktów Polacy jednak roztrwonili tę przewagę i było po 22. Leon wywalczył piłkę setową, ale decydowała gra na przewagi. Rozstrzygnął ją Leon atakiem w linię dziewiątego metra.
Drużyna Nikoli Grbicia miała problem na lewym skrzydle. . Wilfredo Leon nie kończył piłek, bił po autach. W pewnym momencie Polacy prowadzili 16:10 i…zaciął się Wilferdo Leon. Bez Leona na boisku gra Polaków się jednak ustabilizowała. Zespół Grbicia miał w ataku Kewina Sasaka, który wszystko kończył w ataku. Z kolei cuda w obronie wyczyniał libero Jakub Popiwczak, który dobrze przyjmował bombowe serwisy rywali. Przy stanie 9:7 miała miejsce niebezpieczna sytuacja - Tomasz Fornal upadł na parkiet, ale szybko wrócił do gry i popisał się asem, po którym polscy siatkarze odskoczyli na pięć oczek. Fornal w trzecim secie zgłosił zmianę.
W trzeciej partii Polacy uzyskali przewagę w decydującej fazie seta. Było 19:16 i 20:17, ale Brazylijczycy odrobili szybko straty. Zrobiło się nerwowo, ale potem poszła seria znakomitych zagrań - punktowy atak Kewina Sasaka, blok Jakuba Kochanowskiego, świetna zagrywka Wilfredo Leona i błąd rywali, a potem jeszcze błąd ich atakującego Darlana. Polacy zyskali cztery piłki meczowe i wykorzystali drugą po autowej zagrywce przeciwników.
Tym samym Polacy trafili do kolejnego w historii finału Ligi Narodów, w którym w niedzielę o 13:00 czasu polskiego zagrają z Włochami.
Polska – Brazylia 3:0 (28:26, 25:19, 25:21)
Polska: Wilfredo Leon, Jakub Nowak, Kewin Sasak, Jakub Kochanowski, Marcin Komenda, Tomasz Fornal – Jakub Popiwczak (libero) oraz Bartosz Bednorz, Szymon Jakubiszak, Kamil Semeniuk. Trener Nikola Grbić.
Brazylia: Judson Nunes, Alan Souza, Lukas Bergmann, Fernando Kreling, Henrique Honorato, Flavio Gualberto – Maique Reis (libero) oraz Arthur Bento, Ricardo Lucarelli, Darlan Souza, Matheus Silva, Matheus Bispo. Trener Bernardo Rezende.
Stefan Leśniowski










