Od początku zawodniczki, głównie te, które nie zagrażały w klasyfikacji generalnej, próbowały rozrywać peleton. Na czele kręciła Maud Rijnbeek, a kilka chwil później dojechały do niej Ana Vitoria Magalhaes i Franziska Koch. 67 kilometrów przed metą prowadząca trójka miała niespełna dwie minuty przewagi.
Jako pierwsza z ucieczki odpadła Rijnbeek. Dwójka zdołała dojechać do lotnej premii. Jedyną górską premią na wygrała Magalhaes. W peletonie nie było przyspieszenia i ucieczka miała minutę przewagi na 22 kilometry przed metą. Ale potem peleton przyspieszył i przewaga uciekającej dwójki szybko malała. Ambitnie jadące Magalhaes i Koch musiały uznać wyższość peletonu na cztery kilometry przed metą. Gdy panie pokonały ostatni, spory zakręt, miały przed sobą już tylko półtora kilometra emocjonującej rywalizacji o zwycięstwo. Ta należała do być może najlepszej sprinterki świata, Loreny Wiebes, która - tak jak w poniedziałek - znów zgarnęła najważniejszy laur. Katarzyna Niewiadoma „usiadła” na kole Marianne Vos, ale ta szybko od niej odskoczyła. Niewiadoma przyjechała w grupie, w takim czasie jak triumfatora. Sklasyfikowana została na 34 pozycji i w klasyfikacji generalnej zajmuje piątą pozycję ze strata 22 sekund.
W środę piąty, najdłuższy w tym roku odcinek - niespełna 166 km z Jaunay-Marigny do Gueret.
Stefan Leśniowski










