W ubiegłym roku pochodząca z Ochotnicy zawodniczka założyła żółtą koszulkę w połowie imprezy i zdołała ją dowieźć do końca. Nie było łatwo. Pamiętamy emocjonujący ostatni etap z metą w słynnym ośrodku narciarskim Alpe d’Huez. Niewiadoma z całych sił walczyła, żeby obronić pozycję liderki i jej się to udało.
Niewiadoma podkreśla, że jest bardzo zmotywowana, by teraz wygrać po raz drugi. Motywuje ją do tego triumf Włoszki Elisy Longo Borghini w Giro d’Italia, która obroniła tytuł. - Zwycięstwo z 2024 roku zostanie ze mną na zawsze, ale nie czuję, że moja kariera dobiegła końca – zaznacza 30-latka, która po przeciętnej pierwszej części sezonu od czerwca prezentuje się znakomicie, o czym świadczą trzecie miejsce w Tour de Suisse oraz złoto i srebro na mistrzostwach Polski.
Przez dziewięć kolejnych dni 154 zawodniczki z 26 państw świata, stoczą bój o wygraną. Rywalizacja rozpoczęła się co prawda od krótkiego (78 km), w miarę płaskiego odcinka w Bretanii, ale… Panie czekała bardzo ważna próba. Podczas dwóch godzin ścigania zawodniczki przez niemal połowę dystansu musiały się kręciły po rundach wokół znanego w kolarskim światku Plumelec, a na pętlach pokonywać będą Cote de Cadoudal. Na jego szczycie ulokowana została meta.
To na ostatnim odcinku rozstrzygnęły się losy etapu. Wcześniej były nieśmiałe próby ucieczki, ale krótkie i peleton znowu jechał razem. Sporo było kraks. Gdy rozpoczęła się finałowa rozgrywka na atak zdecydowała się Pauline Ferrand-Prevot (Team Visma/ Lease a Bike). Gdy wydawało się, że to ona jako pierwsza przekroczy linię mety, atak przypuściły - Marianne Vos, Kimberley Pienaar i Katarzyna Niewiadoma. Prowadząca jakby stanęła na ostatnich metra, by przepuścić koleżankę z teamu. Wygrał Marianne Vos przed Kimberley Pienaar i Pauline Ferrand-Prevot. Na wysokiej czwartej pozycji finiszowała Katarzyna Niewiadoma.
Stefan Leśniowski
Foto FB zawodniczki










