W ćwierćfinale nasz rywal – Chiny – został przez nasze panie pokonany w LN 3:1, zaś ostatnio towarzysko też 3:1. Polki były faworytkami, ale po pierwszym secie kibice biało –czerwonych, w wypełnionej po brzegi Atlas Arena, mieli nietęgie miny. Polki nie miały przyjęcia, atak i blok nie funkcjonował. W naszej grze było sporo chaosu. Grę u naszych rywalek prowadziła rewelacyjna 17-letnia Zixuan Zhang. Kapitalnie rozgrywała, dokładnie, szybko i nasz blok nie nadążał. Do tego Azjatki kapitanie broniły i Polki nie mogły się dobić do parkietu. W ekipie rywalek nie do zatrzymania była Wu Mengije Nasze reprezentantki zostały w tej partii zdemolowane.
W drugim secie Chinki kontynuowały znakomitą grę i szybko objęły prowadzenie 5:2 i 8:4. Sygnał do walki dała Korneluk, ale rywalki naszej drużyny narodowej szybko opanowały sytuację i prowadziły już 12:8. Wedy Polki ruszyły do odrabiania strat. W końcu atak funkcjonował dzięki świetnej grze Łukasik. Polki rozkręcały się z każdą kolejną akcją i w końcówce nie zostawiły już Chinkom złudzeń.
Gdy wydawało się, że Polki złapały odpowiedni rytm w trzeciej partii znów do głosu doszły rywalki, a w naszej grze mnożyły się błędy. Przegrywaliśmy 5:10, a po kolejnej przegranej akcji o czas poprosił Stefano Lavarini. Włoch znów ratował się zmianami. Przy stanie 5:13 na placu gry oglądaliśmy Smarzek i Grabkę, które miały odmienić losy tego seta. Potem na parkiecie zameldowała się jeszcze Damaske, ale w końcowym rozrachunku na niewiele się to zdało. Chinki kontrolowały przebieg tego seta i pewnie triumfowały. Polki stanęły pod ścianą.
Lavarini w czwartym secie znów namieszał w składzie. Zostawił na boisku Damaske, weszła Grabka i to była znakomita decyzja włoskiego szkoleniowca. Rozgrywająca wprowadziła wiele ożywienia do naszego zespołu i Polki znów ruszyły do walki, prowadziły 12:8. Nadal skutecznie grała Damaske, która dołożyła też asa (18:12). Polki prowadziły 21:15 i wówczas nastąpił zryw rywalek - cztery wygrane akcje z rzędu (21:19). Gospodynie odpowiedziały tym samym - blok i atak Smarzek, as Czyrniańskiej i atak Korneluk z przechodzącej piłki i… piąty set.
W decydującym secie niesamowita była Damaske. Atakowała skutecznie z trudnych piłek, do tego blokowała na 13:10, a po chwili zadała decydujący cios i wprowadziła biało-czerwone do półfinału. Na drodze do finału ekipy Stefano Lavariniego w sobotę staną obrończynie tytułu i najlepszy zespół fazy zasadniczej rozgrywek — Włoszki, które 3:1 pokonały USA.
Polska – Chiny 3:2 (17:25, 25:20, 19:25, 25:19, 15:12)
Polska: Aleksandra Gryka, Martyna Łukasik, Magdalena Stysiak, Katarzyna Wenerska, Martyna Czyrniańska, Agnieszka Korneluk – Aleksandra Szczygłowska (libero) oraz Malwina Smarzek, Alicja Grabka, Justyna Łysiak, Paulina Damaske, Magdalena Jurczyk. Trener Stefano Lavarini.
Chiny: Xiangyu Gong, Yuanyuan Wang, Mengjie Wu, Yushan Zhuang, Houyu Chen, Zixuan Zhang – Feifan Ni (libero) oraz Xin Tang, Yuhan Dong, Xiaolan Yin. Trener Yong Zhao.
Stefan Leśniowski, Łódź Atlas Arena










