Do erupcji wulkanu doszło w gdańskiej Ergo Arenie. Od pierwszej piłki „wulkan” wypluwał materiał wulkaniczny (czytaj: ataki i bloki). W środkowej części seta polscy siatkarze powstrzymali lawę, czyli odrobili straty (15:15) i końcówkę rozegrali po swojej myśli. Kubańskich siatkarzy pogrążyły w tym secie błędy własne, których popełnili aż dwanaście.
W drugim secie tylko do stanu 9:9 trwała wyrównana walka, a potem punktową serią popisali się reprezentanci Kuby (10:15). Polacy zerwali się do walki, dwa asy posłał Fornal (14:16), ale goście znów odskoczyli (16:21). Reprezentanci Polski nie byli już w stanie odrobić strat.
Trzecia odsłona to mocne otwarcie reprezentacji Kuby, która po asie Yanta odskoczyła na cztery oczka (2:6). Polacy zmniejszyli różnicę po wejściu Szalpuka (6:7), później długo gonili wynik i wyrównali po punktowym bloku (13:13). Końcówkę kubańczycy rozegrali po swojej myśli.
Trener Nikola Grbić rotował składem i wydawało się, że przyniesie to efekty w czwartej partii. Biało –czerwoni trzykrotnie prowadzili trzema oczkami (15:12, 20:17, 24:21), a jednak to nasi rywale wygrali seta na przewagi i zamknęli mecz.
Reprezentacja Polski cierpiała w tym meczu katusze. Nasi siatkarze doznali trzeciej porażki w tej edycji Ligi Narodów i maja problem. Brakuje rozgrywającego z prawdziwe zdarzenia. Ani Firlej, ani Komenda jak na razie nie prezentują takiego poziomu jak Janusz i Łomacz.
Polska – Kuba 1:3 (25:22, 19:25, 21:25, 24:26)
Polska: Leon, Sasak, Jakubiszak, Kochanowski, Komenda, Fornal –Popiwczak (libero) oraz Bołądź, Firlej, Semeniuk, Poręba, Szalpuk, Nowak, Granieczny (libero). Trener Nikola Grbić.
Stefan Leśniowski, Gdańsk Ergo Arena










