12.05.2024 | Czytano: 2621

MŚ. Piękna walka Polaków z gwiazdami NHL

Polacy w drugim występie na MŚ w Ostrawie skrzyżowali kije z „Trzema Koronami”. Zespołem naszpikowanym graczami z najlepszej ligi świata NHL.



 
Nominacja zawodników daje jasny sygnał, że Szwedzi chcą przerwać passę bez medali.  Ostatni raz cieszyli się w 2018 roku w Danii, gdzie zdobyli złoto. Od tego czasu raz zajęli piąte miejsce, raz dziewiąte, a dwa razy szóste. Na ostatnich mistrzostwach świata niespodziewanie odpadli w ćwierćfinale z Łotwą. To drużyna naszpikowana gwiazdami. Samuel Ersson i Filip Gustavsson będą bronić bramki. W szwedzkiej linii defensywnej występują takie nazwiska jak Jonas Brodin, Rasmus Dahlin, Erik Karlsson i Victor Hedman. W ataku są takie gwiazdy jak Adrian Kempe, Lucas Raymond, Pontus Holmberg i Victor Olofsson. Już ta wyliczanka jasno określa z jakim celem przyjechali do Czech wybrańcy trenera Sama Hallama. Chcą wreszcie zdobyć medal.  
 
Nie byliśmy faworytem tej potyczki, ale liczyliśmy, iż biało –czerwoni, podobnie jak z Łotwą, zostawią serducho na lodzie. Ze składu wypadł Bartosz Ciura i dodatkowo powołano Kacpra Maciasia. Jeszcze nie  zagrał dzisiaj. Nie zagrał też Filip Komorski, za niego pojawił się Patryk Krężołek. Po meczu z Łotwa John Murray dostał wolne, a między słupkami stanął David Zabolotny.
 
Przeciwnik co się zowie, więc Polacy nie mogli prowadzić otwartej gry. Nastawili się na obronę i próbowali wyprowadzać kontry. To Polacy pierwsi mieli szansę na objęcie prowadzenia. Paś to powinien wykorzystać, bo był w sytuacji sam na sam. Ależ to byłoby otwarcie. A potem nieszczęśliwie straciliśmy gola po samobójczym trafieniu. Z lewej strony strzelał Johansson, krążek nieszczęśliwie odbił Kruczek i wpadł on do siatki. Za moment mogliśmy remisować. Świetną kontrę wyprowadziliśmy. Kolusz przegrał jednak sytuację sam na sam z bramkarzem. Mieliśmy ustrzegać się błędów we własnej tercji i nie ustrzegliśmy się. Wronka zagrał „patelnie” i Raymond to wykorzystał. Takie sytuacje z takim rywalem są karcone. Niemniej tercja, za którą biało –czerwoni nie powinni się wstydzić.
 
Świetny początek drugiej tercji w wykonaniu biało –czerwonych. Ogromne szanse mieli – Paś,  Dziubiński, Krężołek  i Zygmunt. Polacy wybronili osłabienie, ale sami w przewadze nie potrafili zagrozić bramce Gustavssona. W 33 minucie znowu nie ustrzegliśmy się błędu we własnej tercji i Karlsson precyzyjnym, ale niezwykle mocnym strzałem pokonał Zabolotnego.
 
Polska  w 43 minuty w końcu otrzymała zasłużoną nagrodę za dobry występ. Łyszczarczyk przejął krążek, wykorzystując błąd szwedzkiego obrońcy w rozegraniu krązka. Polak był sam na sam z bramkarzem, ale uciekł mu krążek za bramkę. Od razu jednak zdecydował się na strzał zza bramki, krążek odbił się od pleców Gustafssona i wpadł do bramki! Takich bramek mnóstwo pada w NHL.  
 
„Polacy dają radem z gigantem. O tym, jaka jest różnica w doświadczeniu obu ekip, niech świadczy fakt, że Szwedzi mają w składzie 18 zawodników z NHL, którzy w sumie rozegrali 8147 meczów w najlepszej lidze świata. Polacy? Zero minut - napisał na Twitterze Tomasz Kalemba, dziennikarz Interii.
 
Podwójna kara Górnego kosztowała nas utratę dwóch goli. Szkoda, ale takich sytuacji powinno się unikać, bo z takim rywalem słono trzeba zapłacić.
 
Szwecja – Polska 5:1 (2:0, 1:0, 2:1)
1:0 M. Johansson – Hedman – Karlsson  (3:34)
2:0 Raymond – Kempe (6:17)
3:0 Karlsson – Burakovsky (32:31)
3:1 Łyszczarczyk (42:18)
4:1 Burakovsky – Dahlin - Olofsson (54:27 w przewadze)
5:1 Karlsson – Hedman (55:25)
Szwecja: Gustavsson – Hedman, Karlsson, Kempe, Eriksson Ek, Raymond  - Brodin, Dahlin, M. Johansson, Holmberg, Burakovsky – Petersson, Heed, Olofsson, Lundstrom, Zetterlund – Bengsston, Grundstrom, L. Johansson, Froden.
Polska: Zabolotny - Wanacki, Kolusz, Zygmunt, Pasiut, Wronka - Wajda, Kruczek, Krzysztof Maciaś, Dziubiński, Michalski - Górny, Bryk, Łyszczarczyk, Paś, Fraszko - Dronia, Kostek, Urbanowicz, Krężołek, Wałęga.
 
W polskiej grupie Słowacy odnieśli pierwsze zwycięstwo. O ich sukcesie zadecydowała pierwsza tercja, w której zdobyli trzy gole i ustawili sobie mecz.  Ogromne emocje były w meczu Łotwy z Francją. O sukcesie Łotyszy zdecydował gol w ostatniej sekundzie dogrywce. Autorem złota gola został Kaspars Daugavins.
 
Słowacja - Kazachstan 6:2 (3:0, 1:1, 2:1)
Łotwa – Francja 3:2 D (0:1, 0:0, 2:1; 1:0)
 
W grupie A Suomi rozbili „Lordów”, którzy rozstrzelali rywala w drugiej tercji, aplikując im pięć goli. „Klonowe Liście” też na luzie rozprawili się z Duńczykami. Sensacją zapachniało w parze Austria – Szwajcaria. Ci pierwsi prowadzili 2:0 i 3:1, by przegrywać 3:4, ale na drugą przerwę zespoły schodziły przy remisie 4:4.  
 
Finlandia – Wielka Brytania 8:0 (1:0, 5:0, 2:0)
Dania – Kanada 1:5 (0:2, 1:0, 0:3)
Austria – Szwajcaria 5:6 (2:1, 2:3, 1:2)

Stefan Leśniowski
Foto FB PZHL
 

Komentarze







reklama