11.05.2024 | Czytano: 3294

MŚ. Serce zostawili na lodzie. To trzeba docenić.

Po 22 latach wróciliśmy do elity i od razu wpadliśmy na brązowego medalistę z poprzedniego sezonu.



 
Łotysze bronią brązowych medali z zeszłorocznych mistrzostw w Rydze i Tampere. To jest dotychczas największy sukces  tej reprezentacji w historii.
 
Polska defensywa dobrze weszła w mecz, bardzo dobrze broniła linii niebieskiej.  Łotwa miała trudności z dochodzeniem do dobrych pozycji strzeleckich, a jeśli już to Murray był czujny. Murray świetnie spisywał się na linii bramkowej i udało mu się rozwiązać wszystkie próby faworyta,  Biało –czerwoni też mieli swoje okazje i jedną z nich wykorzystali. Po presji w strefie ofensywnej i zagraniu zza bramki, Maciaś wystrzelił  z ostrego kąta i krążek między parkanami golkipera wylądował w bramce. Polska zdobyła pierwszego gola w Elite Group od 22 lat !
 
Po przerwie Łotysze rzucili się na Polaków. Gorąco było pod bramką Murraya i w 23 minucie dopięli swego. Doprowadzili do wyrównania. Polacy się nie poddali, walczyli, zostawiali serce na lodzie. Rzucali się pod strzały przeciwnika. No i w nagrodę po raz drugi objęli prowadzenie. Po akcji lewą stroną wydawało się, że jest już po wszystkim, ale wtedy Wałęga zdecydował się oddać strzał. Krążek od łyżwy łotewskiego obrońcy zaskoczył bramkarza.  Druga tercja przyniosła hokej w niesamowitym tempie, w którym nowicjusz w elitarnej lidze zaskakiwał swoimi atakami, na które musiał uważać bramkarz Merzlikins. Łotwa dostała okazje do wyrównania, bo grała dwukrotnie w przewadze, ale Polacy świetnie się bronili.
 
Niestety początek trzeciej tercji znowu nie był dla nas pomyślny. Straciliśmy gola grając w przewadze! Po raz trzeci w 48 minucie Polacy wyszli na prowadzenie! Dziubiński wykonał czarną robotę, dograł do Maciasia, który znalazł miejsce, by minąć Merzlíkinsa i strzelić swoją drugą bramkę tego dnia. W 53 minucie Łotysze posłali krążek do bramki biało –czerwonych, sędziowie uznali, że Murray był faulowany. Szkoleniowcy Łotwy poprosili o weryfikację i gol został uznany. Gol padł w potwornym zamieszaniu.  Niestety nie potrafiliśmy chwilę później wybić krążka z tercji i straciliśmy kolejnego gola. Ale to nie wszystko. Bryk wypalił i krążek po rykoszecie wpadł do bramki naszego rywala.  W dogrywce błąd  kosztował  nas  przegraną.
 
Polska – Łotwa 4:5 D (1:0, 1:1, 2:3; 0:1)
1:0 Maciaś – Michalski (15:29)
1:1 Mamcics – Ansons – Indrasis (22:18)
2:1 Wałęga – Urbanowicz (28:15)
2:2 Abols – Daugavins (42:32 w osłabieniu)
3:2 Maciaś – Dziubiński (47:56)
3:3 Daugavnis  - Zile (52:25)
3:4 Rihards Bukarts - Roberts Bukarts – Batna (54:54)
4:4 Bryk (56:24)
Polska: Murray  – Ciura, Kolusz, Wronka, Pasiut, Zygmunt– Wajda, Kruczek, Michalski, Dziubiński, Maciaś – Górny, Bryk, Fraszko, Paś, Łyszczarczyk – Kostek, Dronia, Wałęga, Komorski, Urbanowicz. Trener Robert Kalaber.
Łotwa: Merzlikins  - Cukste, Freibergs, Rihards Bukarts, Roberts Bukarts, Batna – Daugavins, Abols, Dzierkals  -Komuls, Mamcics, Krastenbergs, Ansons, Indrasis – Cibulskis, Tralmaks, Gavars, Egle. Trener Harijs Vitolins.
 
Duńczycy wypunktowali Austriaków
 
W grupie A w Pradze w sesji popołudniowej rywalizowały ekipy Danii i Austrii.
 
Dania i Austria spotkały się po raz ostatni w Pucharze Niemiec w listopadzie 2023 roku, a Dania wygrała 6:1. Również w ostatnich MŚ góra byli Duńczycy 6:2. Najciekawszą postacią w duńskim składzie jest Alexander True, który jest jedynym powołanym zawodnikiem z  drużyny z Ameryki Północnej. 26-latek gra w lidze AHL, na farmie Florydy. Największą gwiazdą drużyny Austrii jest 22-letni utalentowany Marco Rossi, który mieszka w Minnesocie. Poza tym skład drużyny składa się głównie z zawodników z krajowych rozgrywek i ligi szwajcarskiej.
 
Duńczycy jako pierwsi zdobyli bramkę, otwierając wynik w 14. minucie dzięki celnemu uderzeniu Markusa Lauridsena. Niecałe trzy minuty później zawodnicy z Północy znów mieli powody do radości, gdy Frederik Storm. Austriacy wrócili jednak pod koniec tercji i zmniejszyli prowadzenie do 1:2 w ostatniej minucie po golu Manuela Ganahla.  Druga tercja przyniosła tylko jedną bramkę i to w samej końcówce. 66 sekund przed syreną Joachim Blichfeld podwyższył prowadzenie Duńczyków. W trzeciej tercji dorzucili kolejne dwa gole.
 
Austria – Dania 1:5 (1:2, 0:1, 0:2)
0:1 M. Lauridsen – Russell -  Blichfeld (13:19)
0:2 Storm  (16:11)
1:2 Ganahl – Haudum (19:36)
1:3 Blichfeld –Wejse - O. Lauridsen (38:54)
1:4 Scheel - Bruggisser – Jensen (53:44)
1:5 Bruggisser – Aagaard -  Russell (58:57)
Austria: Kickert; Zundel -  Heinrich, Wolf -  Unterweger, Maier -  Strong, Stapelfeldt -  Brunner;  Schneider, Raffl, Nissner – Zwerger, Rossi, M. Huber – Ganahl, Rohrer, Haudum – Wukovits, Thaler, P. Huber.
Dania: Dichow;  Lassen - M. Lauridsen, O. Lauridsen - Jensen Aabo, Bruggisser - Jensen, Larsen;  Aagaard, Russell, Blichfeld – True, From, Olesen – Scheel, Andersen, Storm – Poulsen, Wejse, Schultz.
 
Stefan Leśniowski
Foto FB PZHL
 

Komentarze







reklama