16.04.2024 | Czytano: 3585

THL. Tak trzymać górale!

Pamiętacie 2012 rok? Czy jest jakaś analogia z zakończonym sezonem?


 
W 2012 roku tytuł mistrza kraju wywalczył Sanok z zawodnikami Podhala w składzie. Czwórka – Krystian Dziubiński, Dariusz Gruszka, Tomasz Malasiński, Krzysztof Zapała wzmocnili sanoczan zaraz po zdobyciu mistrzostwa Polski w 2010 roku. Rok później dołączył do nich Marcin Kolusz i wszyscy razem mieli spory udział w zdobyciu przez sanoczan pierwszego w historii mistrzostwa Polski. W tak ważnym momencie, jak dekoracja medalami, nie zapomnieli o swoim rodowodzie. Wystąpili w góralskich kapeluszach, w tych, w których świętowali mistrzowskie berło dwa lata wcześniej na nowotarskim lodowisku. Dodajmy ostatnie mistrzostwo dla Nowego Targu.

 - Pomysł zrodził się po meczach z Jastrzębiem i wywalczeniu awansu do finału – wyjawiał wtedy Krystian Dziubiński. - Czuliśmy, że będzie to historyczna chwila dla Sanoka. Byliśmy mocni, dobrze przygotowani, pełni wiary, że mistrzowskie berło trafi do naszych rąk i brakowało nam naszego regionalnego akcentu. Trzeba było odkurzyć pamiątkę sprzed dwóch lat. Skontaktowałem się z mamą przed ostatnim finałowym meczem i brat Darka Gruszki przywiózł kapelusze do Sanoka. Przed meczem mobilizowała nas góralska muzyka, a sam mecz… zagraliśmy na góralską nutę. Krakowianie, tak jak w 2010 roku, zgubili rytm.

 - Nikt z nas nie odszedłby, ale tak, a nie inaczej potoczyły się losy. Na pewno chciałbym grać w Podhalu, tylko trzeba mieć do czego wracać – tłumaczył wówczas Tomasz Malasiński, który w 2010 roku uprzykrzył życie Leszkowi Laszkiewiczowi. Odciął prąd najniebezpieczniejszemu graczowi „Pasów”, od lat najlepszemu strzelcowi ligi. „Malaś” był największa rewelacją finałowych spotkań z Cracovią.



Historia powtórzyła się.  8 kwietnia 2022 roku, dziesięć lat później, w zespole GieKSy wystąpiło pięciu zawodników nowotarskiego chowu – Marcin Kolusz, Mateusz Michalski, Patryk Wajda, Patryk Wronka, i Filip Wielkiewicz. Każdy dołożył cegiełkę do sukcesu katowiczan, do tego, że stolica Górnego Śląska po 52 latach odzyskała mistrzostwo kraju. Stała się stolicą polskiego hokeja. Na pewno u niejednego kibica „Szarotek” pojawiła się łezka w oku i zapytanie: „dlaczego nie w koszulce z szarotką na piersi”?
 
14 kwietnia 2024 roku góralski element znowu pojawił się na tafli Katowic. Po zdobyciu przez Unię mistrzostwa kraju, kapitan tej drużyny założył góralski kapelusz. Krystian Dziubiński nie zapomniał o swoich korzeniach, o tym, że 14 lat temu w takim kapeluszu defilował po nowotarskiej tafli. Tak przecież świętował 19 tytuł mistrza kraju dla Nowego Targu.

Brawo górale!  Tak trzymać, a kibice w siedzibie 19-krotnego mistrza kraju wierzą, że wrócicie do macierzystego klubu i doprowadzicie na najwyższy stopień w kraju. Marzenia? A może nie.

 Stefan Leśniowski
Foto GKS i PZHL fb
 

Komentarze







reklama