09.02.2024 | Czytano: 1673

MŚ. Szlaban na drodze do Mediolanu

Reprezentacja Polski rozegrała bardzo ważne spotkanie o być albo nie być w kolejnej rundzie eliminacji do igrzysk olimpijskich.



 
Oba zespoły wczoraj solidarnie wygrały po 4:0. Polska z Estonia, a Ukraina z Koreą. Dzisiaj było więc poważne granie. Polacy w pierwszych 20 minutach przeważali, stwarzali sobie golowe sytuacje, ale razili nieskutecznością. Paś miał trzy wyśmienite okazje, by  wpakować krążek do bramki. Okazje mieli też  Jeziorski i Dziubiński.  Wynik otworzył Fraszko. Huknął spod niebieskiej i krążek wylądował w okienku.
 
W drugiej tercji biało –czerwoni dali się zdominować. Popełniali błędy i jeden z nich został przez przeciwnika wykorzystany. Strzał spod niebieskiej przekierunkował Borodaj i jego zespół dostał skrzydeł. Polacy we własnej tercji nie radzili sobie z ruchliwymi  rywalami i zaczęli faulować. Nasza reprezentacja miała dużo szczęścia, że nie straciła kolejnych goli, bo momentami było oblężenie bramki Miarki. Spora przewaga Ukraińców na szczęście nie została udokumentowana kolejnymi bramkami. Za to nasi rywale stracili gola w najmniej oczekiwanym momencie. To był jedyny strzał biało –czerwonych w światło bramki i krążek od razu zatrzepotał w siatce. Akcje rozprowadził w tercji rywala Dziubiński, dograł krążek do nadjeżdżającego Kolusza, a ten precyzyjnym strzałem  z pierwszego ulokował w bramce tuż przy słupku.  
 
Kto liczył, iż biało –czerwoni wyciągną wniosek z drugiej odsłony – to srodze się zawiódł. Znowu dali się zepchnąć do defensywy, a  po wyprowadzonych kontratakach napastnicy nie wracali do defensywy. Tak stało się w 44 minucie, gdy atakujący drugiej formacji w kontrze zgubili krążek i rywal to wykorzystał.  W kolejnych minutach lepiej w ofensywie prezentowali się Ukraińcy. Ogrywali naszych  obrońców niemiłosiernie i pod bramką Miarki dochodziło do dantejskich scen. Z kolei Polacy w ofensywnie nie potrafili się uwolnić od agresywnie grającego rywala. Fizycznie rywal był mocniejszy.  Mogliśmy się cieszyć, że dotrwaliśmy do dogrywki, a ta nie przyniosła rozstrzygnięcia. Karne lepiej wykonywali Ukraińcy.
 
Polska – Ukraina 2:3 (1:0, 1:1, 0:1;0:0) karne  1:2
1:0  Fraszko – Pasiut (7:15)
1:1 Borodaj – Hrebenyk – Korenczuk (22:22)
2:1 Kolusz – Dziubiński – Jeziorski (33:55)
2:2 Ratusznyj – Korenczuk – Morozow (43:43)
2:3 Worona (karny)
Polska: Miarka – Wajda, Górny, Fraszko, Wronka, Pasiut – Ciura, Jaśkiewicz, Paś, Zygmunt, Wałęga – Wanacki, Dronia, Kolusz, Dziubiński, Jeziorski – Zieliński, Horzelski, Komorski, Michalski, Galant.
Ukraina: Diaczenko – Hebenyk, Pangiełow Jułdaszew, Lalka, Mazur, Morozow – Mereżko, Sysak, Perusiński, Tracht, Zacharow – Gołacz, Ratusznyj, Denyskin, Fadiejew, Worona – Andrejkiw, Korenczuk, Kuczewycz, Borodaj, Panczenko.
 
Stefan Leśniowski
Fot PZHL fb
 

Komentarze









reklama