28.12.2023 | Czytano: 6017

Czapki z głów przed rekordzistami hat - tricków!

„Panie Stefanie moi synowie zapytali mnie ile miałem hat - tricków w karierze. Może pan pomóc?” – taki SMS otrzymałem.



 
Autorem był Jarosław Różański. Pomyślałem, że dobrze byłoby sprawdzić kto najwięcej ich ustrzelił dla Podhala. No i Jarku dostajesz prezent, pod choinkę, chociaż spóźniony.   Niestety, ale na „pudle” się nie zmieściłeś, chociaż naprawdę niewiele zabrakło. Sklasyfikowany zostałeś tuż za nim razem ze Stefanem Chowańcem.
 
Rekordzistą jest Jan „Tomek” Mrugała. Trudno się dziwić, skoro koledzy z drużyny pomogli mu zostać królem strzelców w sezonie 1976/77. „Podhale postanowiło zgarnąć dla siebie jeszcze jeden tytuł ( miało już mistrza od juniorów młodszych po seniorów  - przyp. aut)  – króla strzelców. Ponieważ najbliższy tego tytułu był Jan Mrugała postanowiono grać na niego. Koledzy nie strzelali nawet w najdogodniejszych sytuacjach, tylko podawali krążek Mrugale, a ten zdobył 9  na 10 ogólnie strzelonych bramek ( z Zagłębiem 10:7 – przyp. aut), a ze Stalą na 14 aż 12. I tym samym wyprzedził zarabiającego na to miano Andrzeja Zabawę… Była to zabawa w hokej. Cóż to za drużyna to Podhale, która może sobie urządzić takie festiwale” – pisał „Przegląd Sportowy”.
 
Rekord chyba nie do pobicia w aktualnych warunkach. Wtedy jednak „Szarotki” mogły sobie pozwolić na takie „zagrywki”. Aby sięgnąć po koronę strzelców jeszcze w jednym meczu dziewięć razy lokował krążek w bramce rywala, chociaż niektóre źródła podawały, że dziesięć.  Najbliżej tego drugiego osiągniecia  był Andrzej Zabawa, który w meczu z Pomorzaninem zdobył osiem goli (Baildon – Pomorzanin 16:2). W tym sezonie był to pasjonujący pojedynek o koronę króla strzelców. Z kolei Roman Steblecki (89/90) występujący w barwach Cracovii w meczu ze Stoczniowcem (14:1) siedem razy pokonywał gdańskiego bramkarza.
 
Wydawałoby się, że Jan Mrugała w tych dwóch spotkaniach powinien zapisać na swoim koncie najszybszy hat  trick w historii „Szarotek”, a tymczasem ten rekord należy do Andrzeja Łukaszki. Trzy gole zdobył w odstępie 318 sekund, a było to w trzeciej tercji  potyczki z GKS Katowice (26.4.1988).
 
Aż 91 zawodników ustrzeliło hat-tricki występując w Podhalu. Z tego 47 graczy ma na koncie jeden taki wyczyn. Od dawna hat -trickom w NHL towarzyszy tradycja rzucania czapek na lód. Tomek Valtonen, gdy  prowadził Podhale,  był zaskoczony, że kibice nie rzucili czapek na taflę, gdy Łukasz Siuty trzy raz pokonał bramkarza rywala. Trener zdjął czapkę stojącemu w boksie, chyba kierownikowi drużyny,  i rzucił na lód. Liczył, że inni pójdą jego śladem.  Może kiedyś taki zwyczaj dotrze do naszego hokeja.
 
Oni najwięcej zaliczyli  hat – tricków w barwach Podhala
1. Jan Mrugała – 17 razy
2. Mieczysław Jaskierski – 16
3. Walenty Ziętara – 15
4 -5. Stefan Chowaniec i Jarosław Różański – po 12
6 - 7. Janusz Hajnos i Milan Baranyk -  po 8
8. Leszek Kokoszka – 7
9 – 13. Leszek Tokarz, Kazimierz Bryniarski, Jacek Kubowicz, Jacek Szopiński i Marian Kacir – po 5
 
Zawodnicy „obcy” grający w Podhalu  - TOP 5
1. Milan Baranyk – 8 razy
2. Marian Kacir – 5
3 - 5. Jarmo Jokila, Mirosław Copija i Witalij Semenczenko – po 3
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze









reklama