Jak to wreszcie wygląda na naszym podwórku. Czy na Podhalu mamy dobrych arbitrów? Jaki jest poziom sędziowania w ligach, i czy opłaca się to robić? Postanowiliśmy odsłonić kulisy pracy sędziów na naszym terenie, ażeby kibice mieli świadomość jak wygląda codzienność sędziowania w niższych ligach. Na te i inne tematy postanowiliśmy porozmawiać z Marcinem Tesarskim – Prezesem Kolegium Sędziów Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej w Nowym Targu.
Jak wygląda struktura organizacji sędziowskiej na Podhalu, pod kogo podlegacie, ilu jest sędziów, jakie mają wyszkolenie ( tak jak trenerzy, czy mają lepsze czy gorsze licencje, kursy itp.)
W Kolegium Sędziów Nowy Targ mamy 99 sędziów rzeczywistych z czego czynnie tą profesję wykonuje 51 sędziów. Z tej liczby w IV lidze posiadamy obecnie - 3 sędziów, w V lidze - 2 sędziów, w Klasie „O” - 7 sędziów, w Klasie „A” - 14 sędziów, a pozostali czyli 25 osób sędziuje w klasie „B”.
Jakie ligi sędziujecie, ile spotkań musicie obsadzić w sezonie. Ile średnio jeden sędzia musi rozstrzygnąć spotkań w sezonie?
Łącznie z grupami młodzieżowymi tylko w rundzie wiosennej 2023 r. obsadziliśmy ok. 840 meczów. Każdy sędzia sędziuje w rundzie średnio ok. 35 40 meczów, a najbardziej dyspozycyjni nawet 80 do 90 meczów.
Jaki wg Pana jest poziom sędziowania na Podhalu? Może Pan użyć oceny np. od 1 -5 , albo że jest dobry lub słaby itp.
Poziom sędziowania uważam za dobry, a przynajmniej takie opinie słyszę z szeroko pojętego środowiska piłkarskiego. W środowisku sędziowskim funkcjonuje takie powiedzenie: Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. W powiedzeniu tym jest dużo prawdy.
Sędziowie z IV, V ligi oraz Klasy „O” moim zdaniem wypadają dobrze lub bardzo dobrze. Są to doświadczeni sędziowie, który nie boją się poprowadzić żadnego meczu.
Sędziowie klasy „A” dzielą się na doświadczonych, „starych wyjadaczy” - który mimo to że najlepsze lata mają już za sobą to w dalszym ciągu trzymają dobry, równy poziom dzięki swojemu doświadczeniu, posiadają autorytet wśród zawodników, który budowali sobie przez lata oraz „młodych” - ambitnych sędziów dla których ta liga powinna być okresem przejściowym w karierze sędziowskiej. Sędziowie klasy „B” to najczęściej młodzi sędziowie, świeżo po kursie sędziowskim, którzy dopiero się uczą, więc popełniają sporo błędów ale w towarzystwie doświadczonych asystentów z każdym meczem poziom ich doświadczenia wzrasta. Starsi sędziowie w tej klasie rozgrywkowej „łatają dziury” ale tak jak wspomniałem powyżej są również wzorcem dla młodszych kolegów.
Czy ten poziom wzrasta, czy tez się obniża ?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie i tak i nie. Patrząc na liczbę sędziów w wyższych ligach których do niedawna mieliśmy w III lidze (Łukasz Królczyk i Jan Pawlikowski), a że teraz nie ma ani jednego na tym poziomie to można powiedzieć że poziom spada. Poprzez szkolenia które tak jak wspominałem wcześniej odbywają się raz w miesiącu staramy się podnosić poziom naszych umiejętności i promować kolejnych sędziów do prowadzenia zawodów na wyższym poziomie rozgrywkowym, jednocześnie podnosimy swój poziom wiedzy i dzielimy się doświadczeniami które wpływają na to ze stajemy się coraz lepsi. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że poziom wzrasta. W IV i V lidze mecze są już nagrywane a sędziowie z każdego meczu muszą robić samoocenę czyli analizę swojego spotkania oraz swoich błędów – dzięki temu sędzia ma możliwość zobaczyć co robi źle i wyeliminować błędy w przyszłości. W IV lidze od kilku sezonów sędziowie prowadzą zawody w systemie „triple checking”. Oznacza to że ich praca oceniana jest przez obserwatora boiskowego, obserwatora telewizyjnego, a sam sędzia sporządza ze swojego meczu samoocenę. Ten system z biegiem czasu będzie stosowany w niższych klasach rozgrywkowych co zdecydowanie podniesie poziom sędziowania na niższym poziomie rozgrywkowym.
Czy macie obserwatorów waszej pracy i czy macie za sposób sędziowania jakieś noty?
Oczywiście w każdej klasie rozgrywkowej mamy obserwatorów, którzy oceniają naszą prace na boisku i wystawiają nam oceny. Na ich podstawie oraz na podstawie egzaminów sędziowskich, co roku sędzia otrzymuje promocje do wyższej klasy rozgrywkowej. Utrzymuje się w danej klasie lub lidze bądź spada do ligi bądź klasy niżej. W tej chwili posiadamy 5 obserwatorów w osobach Bogusław Górnik, Andrzej Nowobilski, Czesław Żądło, Łukasz Królczyk oraz Jerzy Drabik, którzy na co dzień obserwują oraz klasyfikują podhalańskich sędziów, a niektórzy z nich klasyfikują również sędziów w IV i V lidze.
Czy jest Was wystarczająco aby obsadzić wszystkie ligowe mecze, jeśli nie jak sobie radzicie ?
Od kilku lat obserwujemy spadek liczby chętnych do sędziowania stąd coraz częściej pojawiają się problemy z obsadą wszystkich meczy w kolejce. Problemy z obsadą wynikają po pierwsze z tego o czym mówiłem już wcześniej czyli źle dobrane terminarze spotkań do liczby dostępnych sędziów. Jako przykład podaje mecze w sobotnie popołudnie. Jeżeli sędziowie z IV i V ligi, (którzy średnio raz na dwa tygodnie) dostaną swój mecz w swojej klasie rozgrywkowej to ci sędziowie właściwie wypadają z obsady na poziomie lokalnym. Do obsadzenia pozostają nam w sobotę 2-3 mecze klasy „O”, 5-6 meczów klasy „A” oraz 3-4 klasy „B”. Do tego dochodzą mecze lig młodzieżowych. Daje to około 13-15 meczów w jednym terminie czyli o tej samej godzinie np. 17:00. Żeby w całości obsadzić wszystkie mecze potrzebujemy 39-45 sędziów. Przez sprawy prywatne (należy pamiętać że sędziowie są amatorami i nie zawsze mogą być dostępni) a także sprawy sportowe – wielu sędziów jest czynnymi zawodnikami podhalańskich klubów oraz dużą liczbę urlopów mamy dostępnych na sobotę ok. 30 sędziów. W związku tym powstaje deficyt w liczbie od 9 do nawet 15 sędziów. Stąd tak ważna jest prośba o rozgrywanie meczów również w terminie niedzielnym.
Czy korzystacie z pomocy sędziów z innych okręgów np. Nowego Sącza czy Limanowej ?
W zeszłej rundzie oddaliśmy 5 meczów które były obsadzone przez sędziów z innych Podokręgów (Nowy Sącz, Myślenice, Limanowa), ale moim zdaniem jeśli sytuacja się nie zmieni w sprawie terminarzy to dopiero początek problemów i meczów które nie będą w ogóle obsadzone będzie z każdym rokiem coraz więcej. W niedzielę gdy sędziowie są dostępni w podobnej ilości jak w sobotę, mamy do obsadzenia jedynie kilka meczów – to się musi zmienić jeśli kluby nie chcą rozgrywać swoich meczy bez udziału profesjonalnych sędziów.
Czy jest możliwe rozegranie meczu bez udziału sędziów? Jeśli tak czy wynik będzie uznany za ważny przez PPPN ? Czy takie przypadki miały miejsce?
Zgodnie z przepisami gry w piłkę nożną, jeżeli na meczu nie pojawią się profesjonalni sędziowie to do obowiązków organizatora zawodów należy wraz z przedstawicielami drużyny przeciwnej dokonać losowania, i wyznaczyć osoby które będą sędziować dany mecz. Z takich zawodów należy sporządzić protokół i przesłać go do organu prowadzącego rozgrywki w naszym przypadku do PPPN. W tym roku mieliśmy kilka przypadków w których na mecze było delegowanych po dwóch sędziów, i jeden przypadek w którym nie delegowano na mecz żadnego sędziego (Klasa B – Skomielna Biała). W ostatniej kolejce sezonu było zagrożenie, że nie obsadzimy również trzech spotkań w klasie „B” ale udało się posiłkować sędziami z Krakowa, Myślenic oraz Limanowej i mecze były obsadzone.
Kluby piłkarskie muszą jednak przyzwyczajać się do myśli, że w przyszłości coraz częściej może zdarzać się tak że ich mecz nie będzie obsadzony. Wpływ na taki stan rzeczy oprócz tego o czym wspomniałem wcześniej ma fakt, że sędziów jest coraz mniej. Dla przykładu podam że w czasach kiedy ja robiłem kurs sędziowski było nas na kursie 35 osób. Natomiast na kurs w 2023 roku zgłosiło się 7 chętnych z czego skończyło go 5 osób, a faktycznie sędziuje tylko 3. To rzeczywisty obraz posiadania. Sędziów z roku na rok ubywa, a sędziowskie dinozaury takie jak ja powoli kończą swoje przygody z gwizdkiem. Drugim powodem dla którego mamy coraz większe problemy z obsadzaniem meczów (na razie głównie w niższych ligach), o czym mówiłem również wcześniej to fakt, że coraz więcej klubów na Podhalu rozgrywa swoje mecze w soboty. To powoduje nierównomierne rozłożenie liczby meczów na sobotę i niedziele. Z tego powodu na ostatnim spotkaniu z klubami władze PPPN wyszły z prośbą, żeby w zbliżającym się dużymi krokami sezonie piłkarskim kluby przy ustalaniu terminarzy rozpisały mecze rozgrywane u siebie w min. 30% na niedziele. Zobaczymy jak kluby podejdą do tego problemu, ale jeśli faktycznie tendencja sobotniego rozgrywania meczów się utrzyma, to trzeba liczyć się z tym, że mecze trzeba będzie sędziować we własnym zakresie - co jak zakładam nie okaże się dobrym rozwiązaniem. Jestem przekonany, że obecność profesjonalnego sędziego na meczu piłkarskim jest niezbędna do tego żeby zawody przebiegły sprawnie i bez większych problemów. Jedno jest pewne z pustego i Salomon nie naleje, a ja choćbym bardzo chciał jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki większej liczby sędziów nie wyczaruje.
Macie wiele uwag negatywnych na temat waszego sędziowania?
To również bardzo złożony temat. Mam wrażenie, że w Polsce wszyscy „znają się” na piłce, co w mojej opinii wcale nie oznacza że znają się na przepisach gry w piłkę. W każdej kolejce docierają do mnie głosy, że w tym czy tamtym meczu coś było nie tak, ale tego typu komentarze traktuje jedynie jako ciekawostki. Wyznaje zasadę, że skoro nie było mnie na meczu i nie widziałem tej sytuacji to się nie wypowiadam. Ocena przedstawiona przez np. kibica czasem nijak ma się do przepisów gry i wypowiadana jest bardziej jako życzenie np. że karnego przeciwko jego drużynie tam nie powinno być itp. W takich sytuacjach interesuje mnie bardziej czy na meczu był obserwator, który jako jedyny obiektywnie może przedstawić mi czy w danej sytuacji sędzia popełnił faktycznie błąd.
Czy spotykacie się z agresją kibiców podczas meczów, czy doświadczyliście tego? Jak wtedy wygląda procedura podczas takiego zdarzenia .
Tego typu przypadki zdarzają się sporadycznie. Najczęściej w trakcie meczu jest to agresja słowna – wulgaryzmy, obrażanie rodzin sędziów i straszenie ich. Fizyczna agresja czy naruszenie nietykalności cielesnej zdarza się bardzo rzadko, co nie znaczy że takie sytuacje nie miały miejsca. W takich przypadkach bardzo dobrą prace wykonuje Wydział Dyscypliny PPPN, który kara takie zachowania z niezwykłą konsekwencją wysyłając do środowiska jasny i czytelny sygnał, że nie ma przyzwolenia dla boiskowych czy przebywających na trybunach chuliganów, a dla klubów że takie zachowania osób związanych z klubem będą surowo i stanowczo karane. To jedyna skuteczna metoda na walkę z boiskowym i poza boiskowym chuligaństwem.
Od wielu lat środowisko sędziowskie głównie za sprawą byłego sędziego międzynarodowego Rafała Rostkowskiego postuluje również wprowadzenie rozwiązań prawnych mających na celu uznanie sędziego za funkcjonariusza publicznego. Dało by to dodatkową ochronę i w mojej ocenie powściągnęłoby krewkich agresywnych uczestników meczów piłkarskich przed atakami na sędziów. Na razie według mojej wiedzy projekt zmian został złożony do ministerstwa, ale jak do tej pory brak jest zmian w przepisach prawnych mających dać sędziom możliwość traktowania ich jak funkcjonariusza publicznego – oczywiście tylko w czasie pełnienia funkcji sędziego. Być może jeszcze kiedyś się doczekamy.
Czy ze względu na częste zmiany przepisów zauważacie, że zawodnicy i kibice są ich świadomi, czy też wynikają z tego problemy że nie rozumieją oni Waszych decyzji na boisku?
Książka z przepisami gry liczy ponad 250 stron. Do tego co roku zmienia się interpretacja poszczególnych przepisów (najwięcej kontrowersji dotyczy zagrania piłki ręką) dlatego żaden piłkarz czy kibic nie zna przepisów gry. Do ich poznania trzeba szczegółowej wiedzy wynikającej z przepisów, a także z boiskowego doświadczenia. W Polsce jak wspominałem powyżej mamy ok. 40 mln znawców piłki nożnej – większość zna ją z pozycji trybuny lub kanapy przed telewizorem. Prawdziwych specjalistów w zakresie przepisów gry jest niewielu - większość faktycznie wywodzi się ze środowiska sędziowskiego. I choć wydaje się że to prosta gra (jak to mówił legendarny Trener Kazimierz Górski że piłka jest okrągła, a bramki są dwie) to do znajomości przepisów jeszcze bardzo daleko.
Ten oczywisty brak znajomości przepisów niejednokrotnie widać i słychać w wypowiedziach zawodników, czy sztabów szkoleniowych, którzy niejednokrotnie faktycznie nie są w stanie zrozumieć boiskowych decyzji sędziego.
Mimo, że co roku na spotkaniach z klubami proponuje przeprowadzenie bezpłatnych szkoleń dla zawodników i działaczy klubowych to zainteresowanie jest znikome. W ponad 20-letniej karierze sędziego przeprowadziłem ich zaledwie kilka i to najczęściej w klubach z wyższych lig.
Piłkarze mają swoich idoli boiskowych, czy wy też macie takich sędziów których sposób prowadzenia meczów jest Wam najbliższy ?
Oczywiście że sędziowie mają swoich idoli zarówno piłkarzy – też w większości wywodzą się ze środowiska piłkarskiego, ale również z racji profesji którą uprawiają także idoli sędziowskich. Z tych obecnie występujących na międzynarodowych boiskach to oczywiście przedstawiciel polskiej myśli sędziowskiej Pan Profesor Szymon Marciniak niedościgniony idol dla wielu z nas. Prowadził finał Ligi Mistrzów, finał mistrzostw świata – po prostu Kozak i wielki autorytet. Są też inni jak Daniele Orsato z Włoch, Cuneyt Cakir z Turcji, Danny Makkelie z Holandii czy już ci którzy zakończyli swoje kariery sędziowskie jak niezapomniany Pierluigi Collina z Włoch, niezbyt dobrze zapamiętany w Polsce Howard Webb czy Mark Cllatenburg – oboje z Anglii. Wszyscy to wybitni fachowcy na których należy się wzorować i podążać ich ścieżkami.
Czy uczestniczyliście w szkoleniach z najlepszym sędziami w Polsce?
Oczywiście że uczestniczymy. Sami rokrocznie wspólnie z kolegami z Nowego Sącza od 11 lat organizujemy kursokonferencje dla sędziów z naszego Okręgu na którą zapraszamy najlepszych sędziów piłkarskich w Polsce. W ostatnich latach mieliśmy przyjemność korzystać z wiedzy takich sędziów jak m.in. Mariusz Złotek, Bartosz Frankowski, Monika Mularczyk, Filip Robak, Radosław Siejka, Tomasz Kwiatkowski Paweł Gil, Marcin Szulc, Sebastian Mucha, Krzysztof Jakubik, Konrad Sapela i wielu innych. Wszyscy to sędziowie lub obserwatorzy szczebla centralnego, a w kilku przypadkach sędziowie międzynarodowi. To wielki zaszczyt móc uczestniczyć w ich wykładach, korzystać z ich wiedzy i doświadczenia ale także gościć ich na podhalańskiej ziemi. Oprócz tego co miesiąc na zebraniach szkoleniowo-plenarnych z podhalańskimi sędziami na których omawiamy bieżące sprawy, problemy które wynikły na boiskach w trakcie tego miesiąca to również na takim zebraniu powadzimy szkolenia z różnych aspektów przepisów gry na które jako wykładowców staramy się zapraszać autorytety sędziowskie z naszego środowiska.
Jaką mógłby Pan dać radę dla młodych adeptów sędziowania, jak chciałby Pan ich zachęcić do podjęcia nauki zawodu sędziowania?
Tak jak powiedziałem wcześniej sędzia to trudny i wymagający zawód a właściwie profesja, ale moja rada jest prosta. Zapraszam wszystkich serdecznie żeby spróbować. Droga do bycia sędzią przez duże „S” jest kręta i wyboista, nie jest usłana różami, ale warto spróbować żeby się o tym samemu przekonać. To również okazja do poznania fantastycznych ludzi, którzy tworzą to środowisko i szansa na przeżycie niejednej przygody, a przy okazji dla osób które po różnych kontuzjach na boisku, chcą w dalszym ciągu czuć zapach murawy szansa na to, żeby dalej być częścią wydarzenia pod nazwą mecz piłki nożnej. Dla wszystkich którzy być może zastanawiają się lub nie są jeszcze do końca pewni czy warto, zapewniam że warto i zapraszam wszystkich chętnych do kontaktu. Podaję e-mail do Sekretarza kolegium Sędziów Kamila Fudro kamilfudro97@gmail. com
Dziękuję serdecznie za rozmowę.
Robert Siemek
Przeczytaj też: Sędziowie piłkarscy - towar deficytowy. Część I










