Na tle dwóch beniaminków, nie będących przecież nie widomo jaką potęgą ligi, wyglądali jak półamatorzy. Starta już na starcie czterech punktów mocno nadszarpnęła opinię o drużynie. Ta dostała okazję zrehabilitować się w sobotę, potykając się z trzecim beniaminkiem. Smaczku spotkaniu dodawał fakt, iż trzech zawodników gospodarzy w przeszłości reprezentowało drużynę z Nowego Targu - Adrian Rakowski, Dawid Dynarek i Arkadiusz Lewiński. Czy sprawdzi się powiedzenie „do trzech razy sztuka” i górale wygrają pierwsze spotkanie w sezonie? To pytanie nurtowało nas przed pierwszym gwizdkiem. Pierwszej wygranej nie doczekaliśmy się, zanotowali kolejny remis.
Początek jak marzenie dla górali, którzy już w 4 minucie otrzymali w prezencie rzut karny. Nie pomylił się z jedenastki najlepszy strzelec poprzednich rozgrywek – Antkowiak. Wydawało się przyjezdni pójdą za ciosem i wykorzystają fakt, iż przeciwnik był w szoku. Niestety. Goście pozwolili otrząsnąć się rywalowi, który z każdą minutą ambitnie dążył do zmiany niekorzystnego rezultatu. No i wreszcie dopiął swego. Doprowadzając do wyrównania. Trzeba przyznać, że strzelec świetnie się zachował w polu karnym będąc oko w oko z golkiperem. W pierwszej połowie sędzia pokazał aż pięć żółtych kartek. Nie oglądaliśmy w tej części ładnego futbolu. Dużo nieporozumień, fauli. Ot, grano na zasadzie - ty do mnie, ja do ciebie, tyle, że piłka nie zagrywana była do graczy w tych samych koszulkach.
Druga połowa podobna do pierwszej. Sporo fauli, gwizdków sędziego i żółtych kartek. Można rzec, że trup padał gęsto. Były też czerwone dla szkoleniowców gospodarzy i gości oraz Cholewy. Sporo przerw w grze. Były nieliczne sytuacje, a najlepszą zmarnował Seweryn. Trzeba przyznać, że arbiter był słabym aktorem widowiska. Gubił się czym wywoływał złość na ławkach trenerskich i wśród piłkarzy. Dodajmy, iż do drugiej połowy doliczył 10 minut!
Momenty były
4 GOL! 0:1 – Antkowiak z „wapna” pokonuje Ropka. Ulokował piłkę w dolnym prawym rogu bramki.
6 – wolny dla Podhala, Antkowiak trafił w mur.
34 GOL! 1:1 – długie crossowe podanie Monsuru do Krasuskiego, który kapitalnie zachował się w polu karnym, położył na murawie bramkarza i obok niego skierował piłkę do siatki.
36 – Karmański zdecydował się na uderzenie z dystansu; piłka minęła słupek.
40+2 – dwa razy gospodarze wykonywali rzuty rożne i gorąco było pod bramką Osobińskiego.
45+5 – uderzenie Radwanka z trudem broni Osobiński, z pomocą przyszedł mu Drobniak, który wyekspediował ją na róg.
50 – Osbiński obronił strzał Seweryna.
56 – Jaklik soczyście uderzył z narożnika pola karnego z woleja; piłka minimalnie minęła przeciwległy słupek.
59 – Ropek broni wrzutkę z rzutu rożnego; piłka zmierzała pod poprzeczkę.
64 – Osobiński ratuje zespół przed stratą gola. Seweryn z najbliższej odległości nie trafił. Piłka zatrzepotała w siatce, tyle, że na górnej.
78 – Purcha z wolnego, faulowany Ropek przy piąstkowaniu piłki.
84 – druga żółta kartka dla szkoleniowca gospodarzy.
90+4 - Szymon Szydełko ukarany czerwoną kartką.
90+6 – druga żółta kartka dla Cholewy.
Wiślanie Jaśkowice – NKP Podhale Nowy Targ 1:1 (1:1)
0:1 Antkowiak 4 karny
1:1 Krasuski (Monsuru) 34
Wiślanie: Ropek – Tetych, Morawski, Lewiński, Bociek, Jaklik, Dynarek (60 Wiśniewski), Rakowski (60 Strózik), Krasuski (80 Kuczak), Seweryn (67 Cholewa), Monsuru (40 Radwanek). Trener Łukasz Skrzyński.
NKP Podhale: Osobiński – Hajdara (52 Jakubowski), Nokriosus, Chmelenko (28 Kawula) – Drobnak, Karmański (80 Woloszyn), Tymosiak, Turek (52 Purcha), Michota– Niedziałkowski (52 Rubiś), Antkowiak. Trener Szymon Szydełko.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie Wiślanie FB










