30.12.2022 | Czytano: 4837

To nie tak miało być

Dla jednych był dramat, dla innych komedia na miarę średniego potencjału aktorów, bo ten był – nie wiadomo czemu – mocno zawyżony.


 
Za nami 2022 rok, który dla dyscyplin zespołowych ze stolicy Podhala był fatalny.  Hokeiści i piłkarze zawiedli, jedynie unihokeiści Szarotki utrzymali czołową pozycję w kraju.
 
Drużyna hokejowa Podhala, która ma na koncie 19 mistrzowskich tytułów, mijający rok zapisze po stronie niechlubnych rekordów.  Przegrała aż 40 spotkań i odniosła tylko dwa zwycięstwa. Poprzedni sezon w tym roku zakończyła serią 13 porażek z rzędu, w trwającym ma już na koncie 22 przegrane pod rząd. Bilans, który dla sympatyka „Szarotek” musi być bardzo bolesny.  Ci, którzy pamiętają sukcesy klubu i pracę w nim z młodzieżą są w głębokim szoku. Nie tak sobie wyobrażali kolejny rok, sezon.  Z przedsezonowych zapowiedzi wynikało, że drużyna miała być czarnym koniem czempionatu. Krótko mówiąc miało być lepiej, mimo iż zespól dość późno zaczęto budować. Nikt z trzeźwo myślących  nie brał tych zapowiedzi poważnie.  Przy skąpym  budżecie i pewnych zawirowaniach z podaniem się poprzednich włodarzy do dymisji, nie mogło być lepiej. No może ciut lepiej, ale na pewno miało być inaczej. Liczono, że zmieni się strategia budowy drużyny, a przede wszystkim odrzuci się opcję zatrudniania marnych obcokrajowców. Tymczasem kierunek  na obcych został zachowany. Sprowadzono kolejnych graczy, którzy nie zapewnili jakości, nie mówiąc już o wynikach. Z jednymi się już pożegnano, innych na ich miejsce zatrudniono. Czy lepszych? Tabela wyjaśnia wszelkie wątpliwości.  Drugi raz z rzędu zabraknie „Szarotek” w fazie play off. Co prawda jest jeszcze sporo spotkań do rozegrania, ale tylko cud uratowałby nowotarżan od szybkiego udania się na urlopy. Jaki obrać kurs na  pozostałe spotkania w sezonie zasadniczym? Podpowiedź dał ostatni mecz z Toruniem. Media po nim napisały:  „Brawa dla młodzieży”. Nowotarżanie z powodu choroby zawodników przystąpili do spotkania z kilkoma juniorami. Niektórzy z nich debiutowali w PHL i trzeba przyznać, że radzili sobie całkiem przyzwoicie. Do odważnych świat należy, trzeba tylko troszkę zaryzykować. W sporcie często powtarza się zdanie: „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. W Podhalu od pewnego czasu nikt nie chce zaryzykować, stąd minęło już 12 lat jak ostatni raz wystrzeliły korki z butelek tego musującego napoju.
 
Piłkarze też w 2022 roku nie zachwycali, a ich wyniki nie są na miarę oczekiwać. Kilka lat wstecz apetyty rozbudził Dariusz Mrózek, który z drużyną bił się od drugą ligę. Był bardzo blisko spełnienia marzeń właściciela klubu, który po odejściu z hokeja zapowiadał rychły awans na szczebel centralny. Zabrakło wtedy tak niewiele. Wydawało się, że w kolejnych sezonach piłkarze będą bić się o awans. Tymczasem stagnacja,  a nawet cofanie się jak minionej jesieni. Rok zakończyli miejscem, które w tym momencie (biorąc pod uwagę zespoły, które spadną z drugiej ligi) zwiastuje spadek do czwartej ligi. Trudno się dziwić jeśli na koncie jest więcej porażek niż zwycięstw i remisów razem wziętych. Do tego własne boisko nie było atutem. Na nim górale wygrali tylko jedno spotkanie, przegrywając aż pięć! A bilans bramkowy powalający, tylko siedem zdobytych goli. Nigdy Podhale  w trzeciej lidze nie było tak nisko!
 
W roku 2022 NKP wygrało dwanaście spotkań, przegrało – czternaście  i zremisowało osiem. Nie tylko wyniki były poniżej oczekiwań, ale również gra. Senna, usypiająca kibiców, których coraz mniej zasiadało na trybunach.  Brakowało u piłkarzy ognia w oczach, maksymalnego zaangażowania,  przysłowiowego „gryzienia trawy”. Na pewno zbyt liczne zmiany po każdej rundzie nie sprzyjają zgraniu, a  odbijają się na wynikach. Tylko za wspominanego trenera Mrózka rotacje w składzie po jesieni były minimalne i przełożyło się to na dobre rezultaty i miejsce w tabeli. W kolejnych sezonach kibice mogli się przyzwyczaić, że po kryzysach okręt zwany drużyną obierał kurs na znacznie lepsze wody. Tym razem statek utknął w złym miejscu i grozi mu zatonięcie.  Pytanie czy nowy „kapitan” (Grzegorz Hajnos już nie jest trenerem) będzie miał  pomysł jak wydostać go z kłopotów.  Tego trzeba życzyć w Nowym Roku. Niech gra piłkarzy i wyniki  wreszcie cieszyć będą  oko kibica.
 
Unihokeiści przyzwyczaili nas w poprzednich latach, że są dyscypliną medalodajną. Nie inaczej było w minionym roku. Szarotka nie zawiodła i wywalczyła tytuł wicemistrza kraju. Jakoś nie może w finale uporać się z Zielonką. Utknęła na jedenastu tytułach z rzędu i nie ma pomysłu jak odebrać berło konkurentom. Może w nadchodzącym roku ozłoci się. Ograła, w trwającym sezonie, Zielonkę, ale urosła nowa siła – Olimpia Łochów. Z nią górale przegrali i to była jedyna porażka w bieżącym  sezonie. 
 
Drugi zespół  - Górale – również wielokrotny mistrz Polski walczył w barażu o utrzymanie się i wygrał te zmagania. Jednak nie przystąpił do rozgrywek.  Potencjał podhalańskiego unihokeja znowu się skurczył. Wcześniej wycofał się Wiatr Ludźmierz, a kobiecy zespół MMKS Podhale, po wygraniu mistrzostwa kraju,  również nie przystąpił do rozgrywek. Część zawodników z Górali przeszło do Szarotki, a więc potencjał zespołu wzrósł, tym bardziej, że wśród graczy są reprezentanci kraju. W Nowym Roku życzymy nowotarskim unihokeistom  odtrucia się srebrem, a skosztowania najszlachetniejszego kruszcu. 
 
Stefan Leśniowski
 
 
 

Komentarze







reklama