30.08.2022 | Czytano: 738

MP. Dominacja rabczańskiego Eskimoo Racing Team (+zdjęcia)

W Szczyrku i Bielsku-Białej rozegrano Mistrzostwa Polski w Enduro MTB, stanowiące jednocześnie jedną z rund eliminacyjnych Enduro World Series (Puchar Świata Enduro MTB).


 
Zawodnicy rywalizowali na trasie z pięcioma odcinkami  specjalnymi. Pierwszy  OS  był połączeniem tras Zbój i Otik, drugi powtórzony odcinek „Bestyji”, czwarty -  długi podjazd spod stacji narciarskiej Szczyrkowski, aż na Klimczok (około 14 km dojazdu). Trasa zjazdowa przebiegała stokami Klimczoka oraz Szyndzielni i kończyła się przy dolnej stacji gondoli na Szyndzielnię. Ostatni OS to kultowa trasa DH+, poprowadzona po Koziej Górce w samym centrum Bielska. Nowością był tzw. powerstage, przeznaczony tylko dla kategorii e-MTB (górskie rowery elektryczne), który był połączeniem podjazdu żółtym szlakiem na Klimczok oraz zjazdu trasami Gaciok, Dziabar, Sahaira i Gondola.
 
Po raz kolejny konkurencję Enduro MTB zdominowali  zawodnicy rabczańskiej drużyny Eskimoo Racing Team. Paweł Reczek powtórzył zeszłoroczny sukces i obronił tytuł Mistrza Polski w kategorii Masters I, tuż za nim na podium stanął nowotarżanin Dawid Pietrzak, a Piotr Reczek został drugim  wicemistrzem kraju w kategorii Masters II.  Rywalizacja pechowo zakończyła się dla Iwony Czyszczoń, która prowadząc po trzech OS-ach w kategorii Masters, niefortunnie upadła i musiała wycofać się z dalszej części zawodów.


 
- Kompleks Enduro Trails w Szczyrku i Bielsku to prawdziwa rowerowa mekka, dlatego wygrana właśnie tutaj cieszy jeszcze bardziej – mówi aktualny mistrz Polski, Paweł Reczek. - Trasy były trudne technicznie, a przy tym niesamowicie szybkie. Każdy błąd mógł wiele kosztować, a na wynik składało się wiele czynników. To był mój dzień – wszystko odpowiednio „zagrało” i dobrze się skończyło.  
 
Enduro MTB to dyscyplina, która od zawodników wymaga zarówno wszechstronnej sprawności podczas zjazdów, ale także wytrzymałości i kondycji na dojazdówkach. Mimo, że czas liczony jest tylko na odcinkach zjazdowych, to „riderzy” muszą na nie dotrzeć, mieszcząc się w limicie narzuconym przez organizatorów.


 
- Nie było łatwo, ale po wszystkim czujemy to co zawsze – było warto! - podkreśla nowy wicemistrz Polski,  Dawid Pietrzak. - Cieszymy się z sukcesów naszej drużyny, ale sezon się jeszcze nie kończy, więc kilka dni odpoczynku i pora na treningi przed kolejnymi startami. 
 
Opr/sles
Foto Karolina Krasińska
 
 

Reklama

Komentarze





reklama