
- Jestem pełen podziwu dla chłopaków, że podjęli walkę z przeciwnikiem o dużo lepszych parametrach fizycznych – mówi Witold Chamuczyński. – Grali bardzo szybki i żywiołowy basket. Świetnie wchodzili pod kosz, nienajgorzej bronili. W tym ostatnim elemencie widzę ogromną poprawę. Doskonale pracowali na nogach. Brakuje jeszcze gry zespołowej i niektórym chłopcom techniki. Są to jednak elementy do nadrobienia. Uderzyło mnie to, że całkowicie byli podporządkowani trenerowi. Chłopcy pokazali, że mają potencjał.
Gospodarze dotrzymywali kroku rywalowi do 6 minuty trzeciej kwarty. Wtedy tarnowianie wyrównali (49:49) i przez dwie minuty na kosz odpowiadano koszem. Odjechali góralom w samej końcówce.
Krycie i walka z silniejszym rywalem odbiła się na kondycji w ostatniej odsłonie. Wysocy zdecydowanie zdominowali obie tablice. „Małym” góralom nie pozwalali na wejścia pod kosz, a rzutów z dystansu nie było. Przewaga więc rosła, ale trzeba nowotarżan pochwalić, za ich waleczność i serce do walki.

- Graliśmy z drużyną ze szpicy tabeli, zdecydowanie mocniejszym fizycznie i wyższym – informuje Wojciech Polak. – W pierwszych trzech kwartach toczyliśmy z nimi wyrównany bój. Wynik cały czas był na styku. To efekt wielkiego poświecenia chłopaków. Wychodziło nam podwojenie. Uczę chłopaków nacisku na piłkę, wtedy pozostali muszą rotować w obronie. Co nam nie zagrało? Nieuzbrojonym okiem było widać, że tarnowianie są bardziej ograni od nas. Grali po zasłonach, czego my jeszcze nie umiemy. W czwartej kwarcie chcieliśmy wyeliminować z gry jednego wysokiego, który miał na koncie cztery przewinienia, ale ten był cwany i odsuwał się od akcji. Goście jak osiągnęli przewagę to ustawili ścianę. Nie mogliśmy się przebić pod kosz, a rzutów z dystansu nie było.
UKS Piątka Nowy Targ – Pałac Młodzieży Tranów 68:93 (28:18, 11:18, 21:32, 8:25)
Piątka: Suder, Kowalczuk 17, Trzciński 16, Bryniarski, Żmuda 6, P. Leja 4, Żegleń 8, Szymański, Derebas 9, Balakowicz 2, Pierwoła 6.
Trener Wojciech Polak.
Tekst + foto Stefan Leśniowski










