01.01.2022 | Czytano: 1735

TCS. O wygranej zdecydowało…0,2 punktu!

Choć w obecnym sezonie nasi skoczkowie nikogo nie rozpieszczali, to jednak prestiżowy Turniej Czterech Skoczni miał stanowić przełamanie i wskazać kierunek na resztę zimy, a zwłaszcza na igrzyska olimpijskie.



 
Tymczasem już w pierwszym konkursie do finałowej serii zakwalifikował się tylko Dawid Kubacki, ale nie nawiązał walki z najlepszymi. Wczorajsze kwalifikacje w GaPa wydawało się, że Polacy się przebudzili, ale dzisiaj okazało się, że to tylko chwilowe przebudzenie. W konkursie z szóstki naszych skoczków, tylko dwaj wygrali pojedynki KO – Jakub Wolny i Piotr Żyła.  Pierwszy „ograł” Manuele Fettnera. Polak skoczył 127 m, a jego rywal dwa metry dłużej, ale w lepszych warunkach atmosferycznych, bez wiatru. Wolny sklasyfikowany został na 27 miejscu.  Piotr Żyła pokazał, iż w tej chwili jest najrówniej skaczącym zawodnikiem w naszej ekipie. Zdecydowanie pokonaj Niemca Felixa Hoffmanna (116 m).  Polak wylądował na 135,5 m i dało mu to 10 miejsce po pierwszej serii. Swoje pojedynki przegrali: Andrzej Stękała  (128 m) z Killianem Peierem (130,5 m), Paweł Wąsek (126 m) z   Philippem Aschenwaldem (128 m), Dawid Kubacki (126 m) z  Halvorem Egnerem Granerudem (128 m) i Kamil Stoch (118 m) z Daiki Ito (127,5 m). Polacy zajęli miejsca: trzydzieste piąte  ex aequo Andrzej Stękała  i Paweł Wąsek,  trzydziesty dziewiąty był Dawid Kubacki, zaś czterdziesty siódmy Kamil Stoch.
 
Ryoyu Kobayashi prowadził po pierwszej serii, fantastycznym skokiem na odległość 143 m. Japończyk prowadził z przewagą 3 punktów nad Markusem Eisenbichlerem (141 m). Trzeci był Marius Lindvik (138 m), a za nim Timi Zajc (137 m), Lovro Kos (135,5 m), Jan Hoerl (134 m),  Yukiya Sato (132,5 m), Karl Geiger (130 m), a dziewiąte  miejsce przypadło Danielowi Andre Tande (134,5 m).
 
Jakub Wolny bardzo szybko usiadł na belce startowej i pofrunął na odległość 132,5 m i z notą 246,5 pkt dało mu to awans na 23 pozycję. Piotr Żyła nie utrzymał się w pierwszej dziesiątce. Po skoku długości 131 m zajął jedenastej miejsce.
 
Rywale uraczyli nas pięknym konkursem. Czołówka skakała bajecznie daleko. Sporą niespodzianką in plus jest trzecia pozycja młodego Słoweńca Lovro Kosa (138 m). Walka o zwycięstwo stała na wysokim poziomie. Markusowi Eisenbichlerowi tylko pół metra zabrakło do rekordu skoczni, uzyskał 143,5 m. Ryoyu Kobayashi obniżył belkę o dwa poziomy i wylądował na 135,5 m. Wygrał z Niemcem różnicą 0,2 pkt.
 
 Stefan Leśniowski
 
 

Komentarze







reklama