Jest źle, bardzo źle. „Anielska góra” zawsze była szczęśliwa dla Polaków, ale nie tym razem. Jak nie ma formy, to trudno o cuda. Wielkich powodów do radości już po pierwszej serii nie mieliśmy. Tylko Kamil Stoch awansował do finałowej „30”. Pozostali biało – czerwoni zaprezentowali się katastrofalnie. Skoczek z Zębu zaprezentował się bardzo dobrze i po skoku na odleglość133,5 m skalsyfikowany został na siódmej pozycji. Jego koledzy mieli problemy z przekroczeniem120 metrów. Zrobił to tylko Andrzej Stękała (121,5 m) i ten wynik uplasował go na 35 miejscu. 44 Jakub Wolny skoczył 118 metrów, 45. Paweł Wąsek – 116 m, a Dawid Kubacki tylko 111 metrów i zajął 48 lokatę! Dramat. W 2014 roku po raz ostatni tylko jeden Polak awansował do drugiej serii konkursu PŚ w Engelbergu. Wówczas 15. miejsce zajął Piotr Żyła.
W serii finałowej Kamil Stoch ponownie wylądował na 133,5 m i to dało mu szóste miejsce w końcowej klasyfikacji. W pierwszej serii konkursowej najdalej poszybował Timi Zajc. Słoweniec wylądował na 139 metrze i na półmetku rywalizacji prowadził z przewagą 1,9 punktu nad Karlem Geigerem (137 m) oraz 3,6 punktu nad Killianem Peierem (138,5 m). Czwarty był Ryoyu Kobayashi (137,5 m), piąty Jan Hoerl (136 m), a szósty Anze Lanisek (135 m). Lider jednak nie utrzymał pozycji, zajął trzecie miejsce, po skoku na odleglośc137 m. Dalej od niego skakał Japończyk, 140,5 m (najdłuższy skok w konkursie), ale nie zdołał wygrać konkursu, wyprzedził go Karl Gieger, mimo iż wylądowali pól metra bliżej od Japończyka.
Stefan Leśniowski










