W sobotę po raz pierwszy w tym sezonie stanął na podium Pucharu Świata w Klingenthal, zajmując trzecie miejsce. Dzisiaj zabrakło go na liście startowej. O sytuacji Stocha napisał w komunikacie Polski Związek Narciarski. „Z przykrością musimy poinformować, że z przyczyn zdrowotnych Kamil Stoch nie wystartuje w dzisiejszych zawodach PŚ w Klingenthal. Zawodnik ma silne zapalenie zatok i po konsultacji z lekarzem sztab szkoleniowy podjął decyzję o wycofaniu Kamila ze startu” — czytamy.
- Kamil nie spał całą noc. Jak przyszedł na śniadanie, to nie był w stanie nic zjeść. Kiedy schylał głowę, to omal mu nie eksplodowała. Takie miał boleści — powiedział Adam Małysz. Zrobiono szybki test na koronawirusa, ale dał on wynik negatywny.
A tymczasem pierwsza seria sypnęła niespodziewanymi rezultatami. Aura nie sprzyjała skoczkom i była to loteryjna seria. Największą niespodzianką był brak awansu Markusa Eisenbichlera. Mistrz świata z Innsbrucku zakończył udział w zawodach na 40. miejscu. Do finału ledwo zakwalifikował się lider Pucharu Świata Karl Geiger, który na półmetku był dwudziesty dziewiąty ex aequo z Piusem Paschke i Yukiyą Sato. Prowadził Ryoyu Kobayashi po skoku na odległość 129,5 metra. Drugi był Egner Halvor Granelund (128 m), a trzeci Daniel Abdre Tande (130,5 m). Awans do finału wywalczył tylko jeden Polak, Piotr Żyła (124 m). Tak źle to dawno nie było. Aleksander Zniszczoł wylądował na 110,5 m i sklasyfikowany został na 42 miejscu. Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany.
W drugiej serii widzieliśmy już dalekie skoki. Tande i Marius Lindvik wylądowali za 140 metrem. Pierwszy przekroczył o 1,5 metra i zajął w konkursie drugie miejsce. Drugi z wymienionych przekroczył o metr i dało mu to podium, najniższy stopień. Triumfował lider na półmetku. Japończyk wylądował na 139 m. Blisko pokonania 140 metra był Roberty Johansson (139,5 m) co dało mu czwartą lokatę. Piotr Żyla nie poprawił się i po 124 m pozostał na 14 miejscu.
Stefan Leśniowski










