14.02.2021 | Czytano: 1494

PŚ. Zła niedziela dla Polaków w Zakopanem (+ zdjęcia)

To nie był konkurs polskich skoczków. W drugich zawodach podczas dodatkowego weekendu Pucharu Świata w Zakopanem zdyskwalifikowano drugiego w sobotę Andrzeja Stękałę, a punktowało tylko trzech Polaków.



 
 
3 tysiące euro dla Kubackiego
 
Dawid Kubacki wygrał prolog ( kwalifikacji nie było tylu zawodników) poprzedzający konkurs Pucharu Świata w Zakopanem. Polak  wykorzystał sprzyjające warunku (wiatr tylko 0,64 m/s w plecy) i poleciał na odległość 140 metrów. Najdalej spośród wszystkich zawodników. Po jego próbie rozbieg skrócono do siedemnastej bramki. Polak o 1,8 punktu pokonał Roberta Johanssona (130,5 m - 1,64 m/s, 17 belka), natomiast kolejni skoczkowie zanotowali już większe straty. Trzeci wynik serii należał do Anze Laniska (125,5 m), a w czołówce znaleźli się także Marius Lindvik (130 m), Andrzej Stękała (126,5 m), Ryoyu Kobayashi (126,5 m), Stefan Kraft (127 m) i Klemens Murańka (130 m).

W drugiej dziesiątce sklasyfikowano Jakuba Wolnego (127,5 m), a w trzeciej - Kamila Stocha (118 m), Piotra Żyłę (119,5 m) i Pawła Wąska (119 m).



Dyskwalifikacja Stękały. Nasi  nie poradzili sobie z wiatrem

Wielkich powodów do radości po pierwszej serii nie mieliśmy. Andrzej Stękala został zdyskwalifikowany za długość nart, bo ona jest uzależniona od wagi i wzrostu zawodnika. Andrzej był o kilogram za lekki.   Żaden z Polaków nie znalazł się w pierwszej dziesiątce. Najlepszy rezultat uzyskał Dawid Kubacki, który dwa razy schodził z platformy startowej, bo wiatr z tyłu wiał z dużą siłą. Gdy wreszcie otrzymał sygnał do startu, nie osiągnął imponującego rezultatu - 128 metrów (1,6 m/s) wystarczało tylko na jedenastą  lokatę. W bardzo niekorzystnych warunkach (aż 1,97 m/s w plecy) przyszło startować Piotrowi Żyle. Wiślanin niewiele mógł w tej sytuacji zrobić - lądowanie na 120. metrze co prawda w tym momencie dawało mu trzydziestą lokatę, ale po chwili Polak już wiedział, że może wracać do domu, nie czekając na drugą rundę.
 
Tym, który wyrzucił Żyłę z finału, był Kamil Stoch. Jednak i on nie zdołał wejść do czołówki - 128 metrów (1,17 m/s) wystarczyło na dwudzieste drugie miejsce. Nie zachwycił także Markus Eisenbichler (130,5 m - 1,2 m/s), za to nic z trudnych warunków nie robił sobie Halvor Egner Granerud.  Norweg poszybował na odległość 132 metrów (1,79 m/s), a przy jego nazwisku pojawiła się cyfra „jeden”.
 
Do serii finałowej awansowało trzech reprezentantów Polski. Tym trzecim był piętnasty Klemens Murańka (130,5 m).   Poza konkursem, oprócz Żyły, znaleźli się: trzydziesty piąty był Jakub Wolny (122,5 m) i trzydziesty siódmy Paweł Wąsek (124 m).
 
Jedenasty triumf Graneruda w sezonie
 
Nie ma mocnych na Norwega. Nic mu nie przeszkadza. W każdych warunkach radzi sobie wyśmienicie. W tym sezonie odniósł już jedenasty triumf. Wyrównuje rekord Norwegii Roara Ljoekelsoeya. Jego krajanie równie dobrze skakali na Wielkiej Krokwi. Johansson był trzeci, a rozdzielił ich Słoweniec Anze Lanisek. Norwegowie w tym sezonie wygrali już 13 konkursów indywidualnych (Granerud 11, Lindvik 1, Johansson 1). Wyrównali więc swoje rekordowe osiągniecie z sezonu 2003/04. Wówczas Ljoekelsoey triumfował 7 razy, Pettersen 4 razy, a Romoeren 2 razy.


 
Miałby już Kryształową Kulę
 
Halvor Egner Granerud w sobotnim konkursie zajął siódme miejsce i to wystarczyło, by zapewnić sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jego najgroźniejszy rywal w walce o Kryształową Kulę, Markus Eisenbichler był dopiero czternasty. Teoretycznie wywalczył Kryształową Kulę, nawet gdyby nie zdobył już żadnego punktu w Pucharze Świata, a Eisenbichler wygrał każdy pozostały na ten moment konkurs. Do koronacji Norwega w Zakopanem jednak nie doszło, bo FIS ma uzupełnić luki po odwołanym cyklu Raw Air. Skoczkowie najprawdopodobniej będą rywalizowali jeszcze w kilku konkursach więcej, a to oznacza, że strącenie Graneruda - choć mało prawdopodobne, patrząc na jego dyspozycję - jest jednak teoretycznie możliwe.
 
Koszmar Polaków
 
Zaskakująco słabo wypadli reprezentanci Polski. Najlepszy z biało-czerwonych okazał się Dawid Kubacki, który zajął szóste miejsce. W serii finałowej wylądował na 137 metrze i awansował z jedenastej lokaty po pierwszej serii. Niestety jego koledzy zawiedli. 19. pozycja przypadła Klemensowi Murańce (125,5 metra), a 23. Kamilowi Stochowi (124 metry).
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcie PZN

Komentarze







reklama