13.02.2021 | Czytano: 1638

PŚ. Pierwsze podium Andrzeja Stękały!

Kiedyś musiało to się wydarzyć. Pochodzący z Dzianisza Andrzej Stękała od początku sezonu utrzymuje równą formę i dzisiaj otrzymał nagrodę w postaci drugiego miejsce. W swoim Zakopanem.



 
Rewelacyjny Halvor Egner Granerud, który prowadził po pierwszej serii, nie wygrał, zajął dopiero siódmą lokatę. Znalazł pogromcę w osobie Japończyka Ryoyu Kobayashi. Trzeci był Marius Lindvik (141,5 m).
 
Jedenastu Polaków przystąpiło do konkursu na Wielkiej Krokwi, ale w pierwszej serii tylko Andrzej Stękała nie zawiódł. Pozostali biało p-czerwoni zawiedli. Oczekiwaliśmy znacznie lepszych, a przede wszystkim dłuższych skoków od Kamila Stocha, Dawida Kubackiego czy Piotra Żyły. Tymczasem najsłabiej tego grona zaprezentował się skoczek z Zębu. Trzykrotny mistrz olimpijski wylądował zaledwie na 127,5 m. i plasował się dopiero na 26 miejscu. Pozycje Kubackiego Żyły również nie były rewelacyjne. Obaj skoczyli 132 m i zajmowali odpowiednio 14 i 15 miejsce. To czwórka naszych reprezentantów, która awansowała do drugiej serii. Więcej oczekiwaliśmy od Jakuba Wolnego i Klemensa Murański. Trzydzieste szóste miejsce zajął Jakub Wolny (121,5 m). Trzydziesty ósmy był Klemens Murańka (124 m) ex aequo z Maciejem Kotem (123,5 m), a tuż za nimi znaleźli się Tomasz Pilch (124 m) i Stefan Hula (123,5 m). Na czterdziestej piątej pozycji sklasyfikowany został Aleksander Zniszczoł (121,5 m).
 
W pierwszej serii konkursowej najdalej poszybował Halvor Egner Granerud. Lider Pucharu Świata poszybował na odległość 139 metrów i wyprzedzał o pół punktu Słoweńca Bora Pavlovcica (137 m). Andrzej Stękała, po skoku na odległość  137 m. traci 4 punktu do prowadzącego Norwega. Czwarty był Ryoyu Kobayashi (136,5 m), piąty Daniel Andre Tande (134,5 m), a szósty Robert Johansson (133 m).
 
Nie przywykliśmy do tego, że w drugiej serii na pierwszym z naszych na  belce startowej stanie Kamil Stoch. Poszybował 132 m, a więc dalej niż w pierwszym skoku. Warunki się zmieniły, wiatr teraz wiał pod narty. Dawid Kubacki wylądował metr bliżej niż Stoch, a Piotr Żyła skoczył dalej od nich, bo 134,5 m.  Wszyscy poprawili swoje lokaty. Żyła wskoczył na ósme miejsce, Kubacki na jedenaste, a Soch na 20. Polacy lepiej wyglądali w tej drugiej serii.
 
Andrzej Stękała wylądował na 133,5 m i pierwsze dla niego podium. Skok zepsuł Bor Pavlovcic, tylko 130 m. Halvor Egner Granerud skoczył 129 metrów - Norweg kończy zawody na siódmym miejscu! Andrzej Stękała drugi, za Ryoyu Kobayashi (134,5 m).
 
Pod Wielką Krokwią tematem rozmowy o tym, co wydarzyło się w czwartek.  Międzynarodowa Federacja Narciarska, z uwagi na obostrzenia norweskiego rządu, zdecydowała się odwołać cykl Raw Air, zawody, które miały składać się z sześciu konkursów i odbyć się w dniach od 13 do 21 marca na czterech skoczniach w Norwegii, a konkretnie w Oslo, Lillehammer, Trondheim i Vikersund.  Od razu pojawiły się pytania, czy FIS wyznaczy w tym terminie konkursy zastępcze, a głos w sprawie zabrał dyrektor PŚ w skokach. – Kilka związków wyraziło zainteresowanie organizacją dodatkowych zawodów. Być może uda się nawet zachować terminarz i rozegrać zawody w środku tygodnia. Więcej informacji w tej sprawie udzielimy przed weekendem w Rasznowie lub przed mistrzostwami świata w Oberstdorfie – powiedział Sandro Pertile.
Włoch nie zdradził wprawdzie, kto zgłosił się do zorganizowania konkursów zamiast Norwegów, bo tam o żadnej sportowej aktywności na poziomie profesjonalnym nie ma mowy, ale nietrudno się domyślić, że Puchar Świata raz jeszcze w tym sezonie może zawitać do Polski.
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcie PZN
 

Komentarze







reklama