Kobiety rywalizowały w supergigancie, a wśród nich nasza jedynaczka Maryna Gąsienica Daniel, która ostatnio zachwycała nas świetnymi startami. Tyle tylko, że jej korna konkurencją jest gigant, który jeżeli nie nastąpią kolejne przesunięcia odbędzie się równo za tydzień. Toteż dzisiejsze zawody potraktowała jako przetarcie. Maryna Gąsienica-Daniel zakończyła rywalizację na 27 pozycji. Przejechała trasę w czasie 1:28.47 i do triumfatorki straciła dwie sekundy i 96 setnych. To jak dotychczas najlepszy wynik w historii jej występów w supergigancie na mistrzostwach świata, ale Polka była rozczarowana swoim występem, na mecie mocno uderzyła w kask i szybko zniknęła w strefie dla zawodniczek. Liczyła na więcej, ale szanse na poprawę jeszcze będą. W superkombinacji, slalomie gigancie równoległym i zwłaszcza w slalomie gigancie, który jest jej koronną konkurencją.
Gdy na trasie pojawiła się Mikaelę Shiffrin wydawało się, że oglądamy perfekcyjny przejazd, jednak spory błąd w końcowej części trasy spowodował, że obrończyni tytułu zakończyła rywalizację na trzecim miejscu. Tuż po niej wystartowała Corinne Suter i pokonała utytułowaną Amerykankę o 0.13 sekundy, a co z tym idzie zdobyła srebrny medal. Przyszedł w końcu czas na liderkę Pucharu Świata w supergigancie, będącą w znakomitej formie Larę Gut-Behrami. Faworytka do złota nie zawiodła. Czas 1:25.51 dał jej pierwsze miejsce i złoty medal.
- Miałam problemy w środkowej części trasy, ale na koniec dałam z siebie wszystko. Udało się! Jestem szczęśliwa, tym bardziej, że na podium stanę ze swoją przyjaciółką z reprezentacji - mówiła na gorąco Lara Gut-Behrami na antenie Eurosportu.
Dla Szwajcarki to pierwszy tytuł mistrzyni świata. W swojej kolekcji miała trzy srebra (supergigant, zjazd, superkombinacja) oraz dwa brązy (zjazd, supergigant). Jest też brązową medalistką olimpijską z Soczi (zjazd) oraz zdobywczynią Kryształowej Kuli za sezon 2015/2016. Teraz do swoich wielkich sukcesów dokłada złoto mistrzostw świata w Cortinie d’Ampezzo.
Warto zwrócić uwagę na czwarte miejsce Ester Ledeckiej, której występ w Cortina d’Ampezzo z powodu kontuzji stał pod znakiem zapytania. Z kolei brązowy medal Shiffrin z jednej strony można uznać za niespodziankę, ponieważ nie widzieliśmy Amerykanki w tym sezonie w zawodach supergiganta.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie PZN










