19.12.2020 | Czytano: 1843

PŚ. Dziesiąte podium Stocha w Engelbergu

Halvor Egner Granerud wygrał sobotni konkurs Pucharu Świata w Engelbergu, pokonując Kamila Stocha i Anze Laniska. W czołowej dziesiątce znalazło się aż czterech Polaków.


 
Halvor Egner Granerud minimalnie wyprzedzał Kamila Stocha na półmetku konkursu. Świetną serię rozpoczął w tym wietrznym konkursie Andrzej Stękała. Przy wietrze 2,13 m/s poszybował, jako pierwszy do czerwonej linii osiągając 125 m. Długo prowadził, aż do momentu, gdy wylądował Kamil Stoch. Wreszcie doczekaliśmy się naprawdę dobrego skoku, na odległość 134 metrów przy 1,73 m/s.  Dzieła dopełniły wysokie noty, a Polak prowadził z przewagą niemal piętnastu punktów nad Stękałą. I prowadził,  prowadził... Nie wyprzedzili go, mimo sprzyjających warunków i dobrych odległości, Johann Andre Forfang (130 m), Bor Pavlovcic (134m) czy Anze Lanisek (137,5m) i dodajmy przy dobrym wietrze nie przekraczającym 1 m/s. Stękała ostatecznie zajmował  siódme miejsce po pierwszej próbie.
 
Piotr Żyła w trudnych warunkach (1,84 m/s) wylądował na 128,5 m ( szóste miejsce). Dawid Kubacki osiągnął 126 m (10 pozycja). A Kamil Stoch nadal prowadził. Polaka nie wyprzedzili Yukiya Sato (116 m) i Robert Johansson (104 m) przy wietrze dochodzącym do 2,4 m/s.   Po tych dwóch próbach sędziowie wstrzymali dwóch najlepszych skoczków czekając na przychylniejsze wiatry. Zanim jednak otrzymali zielone światło, mieli okazję oglądać skoki przedskoczków i ceremonię podniesienia belki do 21. Markusowi Eisenbichlerowi (133 m) nie udało się pokonać Stocha. Zrobił to za to Halvor Egner Granerud (133,5 m - 2,41 m/s), który wyprzedził Polaka o pół punktu.
 
Na 16 miejscu plasował się Andrzej Zniszczoł. Wiślanin uzyskał 127,5 metra (wiatr 1,24 m/s). Niestety do finałowej serii nie zakwalifikował się Klemens Murańka  -115,5 metra (1,86 m/s)  wystarczało tylko na 34 lokatę.  
 
Seria finałowa źle się zaczęła dla Polaków, bo Aleksander Zniszczoł uzyskał tylko 118 metrów (wiatr 1,71 m/s) sprawiło, że Polak wypadł do trzeciej dziesiątki, na 25 miejsce. Na szczęście kolejni biało – czerwoni nie zawiedli. Po pierwszej serii różnice punktowe pomiędzy zawodnikami były niewielkie i podobnie było w trakcie drugiej rundy. Najlepiej świadczy o tym przypadek Dawida Kubackiego, który poleciał na odległość 132,5 metra, dzięki czemu znalazł się 0,1 punktu przed Hamannem i objął prowadzenie. Kolegę z reprezentacji wyprzedził Andrzej Stękała - miejsce w najlepszej dziesiątce na koniec konkursu zapewnił mu dobrze wykończony skok na odległość 131,5 metra. Zawodnik z Dzianisza musiał jednak uznać wyższość Piotra Żyły (131m). Podobnie jak Pius Paschke, który wcisnął się pomiędzy dwóch Polaków (132 m).
 
Odskoczył rywalom Markus Eisenbichler lądując na   138 m. Wydawało się, że były lider Pucharu Świata stanie dna podium, ale wyprzedził go Anze Lanisek (133 m), który tym samym po raz pierwszy tej zimy znalazł się w czołowej trójce. Kamil Stoch w bardzo dobrym stylu osiągnął 134 metry (wiatr 2,1 m/s) i prowadził. Triumf był jednak nie dla Polaka, a dla lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.  Halvor Egner Granerud poszybował na odległość 138 metrówi nie przeszkodziła mu mniejsza rekompensata za wiatr i niższe noty za styl.
 
A wiec Stoch – drugi, Żyła – piąty, Stękała – siódmy, a Kubacki – Dziewiąty. Brawo biało –czerwoni. Czterech w pierwszej dziesiątce!  Dla Stocha było to dziesiąte podium w Engelbergu. Szczęśliwa skocznia dla zawodnika z Zębu.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama