11.12.2020 | Czytano: 1346

MŚ. Trzech Polaków w dziesiątce

Używając do skoków terminologii tenisa ziemnego, to Kamilowi Stochowi do wielkiego szlema brakuje korony w mistrzostwach świata.



 
Chodzi o pięć najważniejszych trofeów indywidualnych jakie może osiągnąć jeden zawodnik. Skoczek z Zębu ma już w swoim dorobku olimpijskie złota, Kryształowe Kule, triumfy w Turnieju Czterech Skoczni i tytuły mistrza świata. Aby wyrównać osiągnięcie najlepszego w dziejach skoczka narciarskiego Fina Matti Nykaenena potrzebuje mistrzostwa świata w lotach. Słynny  „Latający Fin” już nie żyje,  zmarł w 2019 roku.  Nie trzeba nikomu tłumaczyć czego pragnie nasz mistrz.
 
Dzisiaj rozegrano dwie serie, jutro będą kolejne dwie  i wtedy poznamy  najlepszego „lotnika”. W pierwszej serii z czwórki Polaków najsłabszy rezultat miał Kamil Stoch. Poszybował tylko na odległość 213 metrów i plasował się na trzynastej pozycji. Z kolei najlepszy z biało- czerwonych był Piotr Żyła, który zajmował ósme miejsce po skoku długości 221,5 m. Tuż za nim plasował się Andrzej Stękała ( 224,5m), a pierwszą dziesiątkę zamknął Dawid Kubacki (219 m). Straty Polaków do najlepszych były już znaczne, żyła tracił ponad 20 punktów, a Stoch blisko 36 „oczek”.
 
Po pierwszej serii na prowadzeniu znajdował się Karl Geiger. Reprezentant Niemiec poszybował na 241 metr i wyprzedzał o 2,3 punktu Austriaka Michaela Hayboecka (245,5 m). Trzeci był  Rosjanin Jewgienij Klimow (237 m), a tuż za nim plasowali się główni faworyci - Halvor Egner Granerud (221 m) i Markus Eisenbichler (220 m) oraz  Yukiya Sto (222 m) i Robert Johansson (220 m).
 
W drugiej serii Kamil Stoch poszybował zdecydowanie dalej – 229 m -  i w dobrym stylu (po 19 pkt) i niekorzystnym wietrze. Prowadził po 20  zawodnikach. Awansował na 8 miejsce. Niestety Dawid Kubacki nie poprawił wyniku, wylądował znacznie bliżej, bo na 215,5m i spadł na 12 miejsce. Andrzej Stękała miał pierwszy lot rewelacyjny. Czy powtórzy to w drugiej serii? Nie powtórzył, wylądował dokładnie w tym samym miejscu co Kubacki.  
 
Ostatnim z Polaków na belce startowej zasiadł Piotr Żyła i leciał, leciał aż zatrzymał się na 224,5 m.  Dodane miał 3 pkt. tyle co Stękała. „Wiewiór” objął prowadzenie, zluzował Stocha.
 
Długo nie cieszył się z prowadzenia bo Johansson wylądował na 228,5 m.  Sato też daleko poleciał, pół metra od Norwega, ale przegrał z Norwegiem, ale wyprzedził Żyłę o 0,4 pkt.  Ale to co zrobił Eisenbichler, to należą się wielkie brawa. Wylądował na 247 metrze, jednak bez telemarku. To nie zmienia faktu, że Niemiec został nowym liderem, z przewagą aż 14,3 punktu nad Johanssonem!. Granerud 229.5 m i wyprzedził Niemca. O 0,9 punktu wyprzedził Eisenbichlera. Klimow już tak dobrze sobie nie poradził. 208 metrów Rosjanina i spadł z „pudła”. Hayboeck, w bardzo trudnych warunkach, osiągnął 217 metrów. Austriak dostał przeciętne noty od sędziów i aktualnie spadł poza podium.  Geiger obronił swoje prowadzenie! 223,5 metra w niekorzystnych warunkach, dobre noty od sędziów i Niemiec po dwóch seriach wyprzedza Graneruda o 4,6 punktu, a o 5,5 punktu Eisenbichlera. Najlepszy z Polaków, Piotr Żyła, jest aktualnie 7., ze stratą 22,7 punktu. Kamil Stoch jest 8., Andrzej Stękała 10., a Dawid Kubacki 12.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama