21.11.2020 | Czytano: 1709

MHL. Nieuznany gol i dogrywka (+ zdjęcia)

Zacięte spotkanie, które nie przyniosło rozstrzygnięcia w regulaminowym czasie. Dopiero dodatkowy czas rozstrzygnął rywalizację.



 
Trenerem janowian jest Adrian Parzyszek, który jest jednym z nielicznych, który rozegrał w polskiej ekstraklasie powyżej tysiąca spotkań. Ma też na koncie dziewięć tytułów mistrza kraju, najwięcej w barwach oświęcimskiej Unii.  W przeciwnym boksie stała też hokejowa osobowość – Jacek Szopiński, czterokrotny mistrz Polski, wielokrotny reprezentant kraju. I to on z tej potyczki wyszedł zwycięsko.
 
Janowianie objęli prowadzenie i nawet nie pozwolili sobie odebrać tego korzystnego rezultatu grając w osłabieniu.  Podhale też wybroniło podwójne osłabienie (101 sekund) i gdy już zespoły były w komplecie, Trzebunia doprowadził do wyrównania.


 
Druga tercja to wykluczenia, wykluczenia i jeszcze raz wykluczenia. Oba zespoły aż 18 minut złapały kar. Trudno więc było mówić o rytmie gry, skoro bez przerwy, któryś z zespołów nie grał w komplecie. Żadnej drużynie nie udało się wykorzystać liczebnych przewag.  Grając w komplecie, w 26 minucie goście potrafili wykorzystać błąd indywidualny przeciwnika i objęli oprowadzenie. na wyrównanie czekaliśmy aż do 45 minuty.  Gol Plewy doprowadził do dogrywki, a w niej, 58 sekund przed końcem, Kamieniecki zdobył „złotego gola”.


 
- Ciągnął się t mecz, bo było dużo kar. Dwie pierwsze tercje wyrównane, ale po 40 minutach o jednego gola lepsi byli rywale, którzy zagrali w mocniejszym składzie niż podczas naszej pierwszej konfrontacji. W trzeciej tercji zdominowaliśmy rywala, mieliśmy mnóstwo okazji, by rozstrzygnąć spotkanie. Nawet zdobyliśmy gola, który najpierw został uznany, a chwilę później anulowany. Do tego momentu nie wiem dlaczego tak zdecydowali sędziowie. Ale co się odwlecze… Doprowadziliśmy do wyrównania i zamiast grać spokojnie, bo rywal opadł z sił, to zagotowały nam się głowy. Znowu wędrowaliśmy na ławkę kar, a mimo to mieliśmy sytuacje, w tym sam na sam. W dogrywce rywal już nie istniał, a my dopiero jedną z trzech czystych sytuacji wykorzystaliśmy. Indywidualną akcję Michalskiego wykończył Kamieniecki – podsumował Jacek Szopiński.
 
MMKS Podhale Nowy Targ – Naprzód Janów 3:2 D (1:1, 0:1, 1:0; 1:0)
0:1 Wróbel – Niedźwiedź (7:21)
1:1 Trzebunia – Szlembarski (18:18)
1:2 M. Ustinow – Niedźwiedź (25:25)
2:2 Plewa – Kamieniecki (44:34)
3:2 Kamieniecki – Michalski (64:02)
MMKS Podhale: Klimowski – Wikar, Kamieniecki, J. Malasiński, Michalski, Plewa -  Sarniak, Szlembarski, Trzebunia, K. Malasiński,  Jarczyk – Sulka, Nykaza, Leja, Długopolski, Worwa – Słowakiewicz, Siuty, Pudzisz, Luberda,  Danel.    Trener Jacek Szopiński.
Naprzód: Grobelkiewicz – Huchel, Schmidt, Musioł, Kvas, Ksiondz – Timm, Zielosko, M. Ustinow, Wróbel, Niedźwiedź – Kwolik, Królm Miłek, Ciepielewski, N. Ustinow – Kubiszewski, Moś. Trener Adrian Parzyszek.  
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian
 

Komentarze







reklama