09.10.2020 | Czytano: 5330

PHL: Bohater z ławki

Co łączy hokej w Sanoku z Nowym Targiem? Ktoś powie, że Marek Ziętara, który mocno jest związany z „Szarotkami”.


 
Przed sezonem stracił pracę w Gdańsku, po  rozwiązaniu Lotosu  i dostał propozycję objęcia drużyny z rodzinnego miasta.  Strony jednak nie doszły do porozumienia.  Ziętara był pierwszym szkoleniowcem, który dla Sanoka wywalczył tytuł mistrza kraju.  Ale nie tylko osoba trenera gospodarzy łączy te dwa kluby. W  latach 1976 roku sanoczanie góralom zawdzięczają, że po raz pierwszy awansowali do  najwyższej klasy rozgrywkowej. Drużyna Stali zbudowana była na bazie zawodników Podhala i nowotarskiej Wisły. W kolejnym sezonie Jan „Tomek” Mrugała ze Stalą zdobył dwanaście goli (!) i to osiągnięcie pozwoliło mu zostać najlepszym, snajperem ligi. Rzutem na taśmę wyprzedził Tadeusza Obłoja i Andrzeja Zabawę. Dodajmy, iż w tym czasie bramki sanoczan strzegł Kazimierz Mrugała.  No i jeszcze nazwisko Marcina Ćwikły (asystent Ziętary) łączy te kluby.  Grał w nowotarskich  barwach i zdobył z „Szarotkami” dwa mistrzowskie tytuły.
 
1664 dni upłynęło od ostatniej konfrontacji sanocko - nowotarskiej. Grano wtedy w Nowym Tagu w fazie play off i górale wygrali 4:0.  Dzisiaj doszło do pięćdziesiątej wzajemnej konfrontacji w sezonie zasadniczym w Sanoku. Przed spotkaniem bilans zwycięstw zespołów był taki sam. Kto przechyli szalę zwycięstw na swoją stronę? Tauron Podhale przechyliło!
 
Początek meczu zapowiadał festiwal goli.  Po 77 sekundach gry dwa razy krążek trzepotał w siatce. Strzelanie rozpoczął Strtzyżowski, który otrzymał podanie zza bramki. Podający wywalczył krążek  z Birzinsem pod bandą. Duży błąd Łotysza.  Radość sanoczan z prowadzenia trwała zaledwie 37 sekund. Po  przegranym wznowieniu w tercji rywala krążek za bramką przechwycił Ankudinow i dograł go do nieobstawionego F. Kapicy, który tym samym zaliczył swoje  pierwsze trafienie. Akcje sunęły z obu stron, a więc i sytuacje były. Z jednej strony Strzyżowski, Wilusz i Fus nie zdołali pokonać  Bizuba (zastąpił Odrobnego) w sytuacji sam na sam,  z drugiej podobne okazje  zmarnowali -  Szvec, Vachovec i Ankudinow (dwa razy).  Obie też drużyny nie wykorzystały liczebnych przewag. Strasznie niemrawo grano w tych fragmentach gry. Potem był okres chaosu, szarpanej gry, aż wreszcie 36 sekund przed zakończeniem odsłony Worwa  pokonał Spesznego.  Obrońca gospodarzy, który wpadł na bramkarza, pomógł krążkowi znaleźć się za linią bramkową. Sędzia po analizie wideo wskazał na środek tafli.
 
W drugiej tercji bohaterem w nowotarskim zespole  był Bizub. Można rzec – bohater z ławki. Golkiper górali musiał naprawiać błędy defensorów, a tych było bardzo dużo, szczególnie we własnej tercji. Młodzi, szybcy zawodnicy Sanoka sprawiali im sporo problemów. Jak choćby Filipek, który ograł dwóch obrońców w dziecinny sposób, a zatrzymał go dopiero Bizub. Jak choćby efektowana interwencja Bizuba po strzale Strzyżowskiego, łapiąc krążek niczym muchę do potężnego „raka”. Nie dał mu też rady Sihvonen z najbliższej odległości. Przyjezdni łapali dużo kar. Sanoczanie nie wykorzystali nawet 31-sekundowego okresu gry pięciu na trzech. Ale co się odwlecze… Nie był to dzień Łotysza Birzinsa, który kolejny raz dał się ograć pod bandą.  Poszło podanie na drugą stronę i Olearczyk doprowadził do wyrównania. Po tym golu wreszcie obudzili się goście, ale wtedy Speszny pokazał, że jest  fachowcem co się zowie. Nie dał się zaskoczyć Neupauerowi, Łyszczarczykowi i Petterssonowi. A Guzik w świetnej sytuacji nie trafił w światło bramki.
 
W 46 minucie waleczny Słowakiewicz powalczył o krążek przy bandzie, zagrał przed bramkę do Bochnaka, a ten, upadając na lód, umieścił go w bramce. Ta bramka mu się należała, zresztą pierwsza w lidze.  Rozgrywał dobre spotkanie, był szybki, potrafił absorbować rywali. Cała czwarta ofensywna  formacja zasługiwała na pochwały. Dla Słowakiewicza i Worwy nie było straconych krążków i los im się odpłacił.  Dali sygnał do zmiany scenariusza. No i za chwilę atak Łyszczarczyka zrobił sobie poligon strzelecki na bramkę Spesznego. Ten wreszcie skapitulował po kapitalnym rozgraniu „zamka”. Rozklepana została  defensywa gospodarzy. Pettersson podał do Łyszczarczyka,  a ten dołożył łopatkę kija i  Speszny skapitulował.  
 
 
Ciarko STS Sanok  - Tauron Podhale Nowy Targ 2:4  (1:2, 1:0, 0:2)
1:0 Strzyżowski – Witan -  Biały (0:40)
1:1 F. Kapica – Ankudinow (1:17)
1:2 Worwa – Słowakiewicz  (19:24)
2:2 Olearczyk- Strzyżowski – Biały (32:06 w przewadze)
2:3 Bochnak – Słowakiewicz (45:25)
2:4 Łyszczarczyk – Ankudinow – Pettersson (50:42 w przewadze)
Ciarko STS: Speszny;  Olearczyk - Rąpała, Kamieniew - Piippo, Demkowicz - Biłas,   Florczak – Skokan;   Witan -  Strzyżowski -  Biały, Bukowski -  Viikila – Sihvonen,  Bielec -  Wilusz – Filipek,  Fus -  Ginda - Łyko. Trener Marek Ziętara.
Podhale: Bizub; Birzins – Chalupka, Gajor – Mrugała, Sulka  – P. Wsół; Szvec – Vachovec – Bepierszcz, Pettersson – Neupauer – Łyszczarczyk, Guzik – F. Kapica – Ankudinow, Bochnak - Słowakiewicz - Worwa. Trener Andriej Gusow.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama