O tej porze nowy jego zespół byłby co najmniej po pięciu meczach kontrolnych i z nadzieją mógłby czekać na rozpoczęcie sezonu ligowego. Sytuacja się zmieniła. Jego „kamanda” rozegrała zaledwie dwa spotkania przed pierwszym ligowym gwizdkiem. We wtorek zmierzyła się z Zagłębiem, a dzisiaj doszło do rewanżu na nowotarskiej tafli. To sprawka koronawirusa. To on sprawił, iż sytuacja jest zupełnie inna, bo większość zawodników miała długą przerwę i w różnych terminach wracali do zajęć. Na tę chwilę sytuacja wydaje się być opanowana. Do zespołu wróciła piątka nieobecnych w Sosnowcu - Mrugała, P. Wsół, Szvec, Worwa i Gajor.

Po pierwszym sparingu w Sosnowcu trener Andriej Gusow mówił, iż czeka zespół dużo pracy. To doświadczony trener i wie, że jeśli w okresie przygotowawczym nie wypracuje odpowiedniej bazy, to w sezonie zespół będzie notował wahania formy. Ponadto musi szybko poukładać poszczególne formacje. Pewnie sobie z tym poradzi, ale potrzeba na to czasu. A tego niestety nie jest za dużo.
Widać było w grze Podhala, że brakuje ogrania, meczów kontrolnych. Na innym etapie są sosnowiczanie. Podhale objęło prowadzenie po zagraniu Bochnaka zza bramki tyłem do nadjeżdżającego Gajora, a ten z pierwszego nie dał szans na bramkarzowi Zagłębia. Górale nie cieszyli się długo prowadzeniem. 51 sekund później nie upilnowali M. Domogały. W 17 min. doszło do niecodziennej sytuacji. Wstrzelony krążek z tercji neutralnej odbił się od reklamy za bramką Odrobnego i trafił na kij Bernackiego. Napastnik gości nie mógł nie skorzystać z takiej okazji, tym bardziej, iż golkiper „Szarotek” wyjechał z bramki.

Gospodarze mieli okazje, ale fatalnie nastawione celowniki. Nawet z najbliższej odległości nie trafiali w światło bramki. Wreszcie w 25 min. po wrzutce Szveca w zamieszaniu Rancevs pokonał Kotułę. Szybko odpowiedzieli goście. Ankudinow z Bernackim walczyli w narożniku lodowiska w tercji Podhala. Przepychankę wygrał sosnowiczanin i z koła bulikowego pociągnął z nadgarstka. Odrobnemu krążek pod pachą wpadł do bramki. Do wyrównania doprowadzono po ładnej akcji. Neupauer najeżdżał na bramkę, zagrał do tyłu do Ankudinowa, a ten zza obrońcy trafił w krótki róg. W tej tercji zadebiutował Szymon Klimowski w bramce. Pojawił się na jedną zmianę i między słupki wrócił Odrobny.

W trzeciej tercji nie doczekaliśmy się goli, podobnie jak w dogrywce. Zwycięzcę wyłoniły karne. Lepiej egzekwowali je gospodarze, którzy wygrali je 2:1 (Gajor, Tomasik – Baszirow).
KH Podhale Nowy Targ - Zagłębie Sosnowiec 4:3 K (1:2, 2:1, 0:0; 0:0) karne 2:1.
1:0 Gajor – Bochnak (12:17
1:1 M. Domogała – Kozłowski (13:08)
1:2 Bernacki (16:57)
2:2 Rancevs - Szvec – Guzik (24:37)
2:3 Barnacki (29:53)
3:3 Ankudinow – Neupeuer - Tomasik (37:46)
4:3 Tomasik (65:00 karny)
Podhale: Odrobny (Klimowski) – Mrugała, Tomasik, Pettersson, Neupauer, Ankudinow – Żurawski, Sulka, Słowakiewicz, Rancevs, Guzik – Chalupka, Birzins, Szvec, Vachovec, Bepierszcz – P. Wsół, Kamieniecki, Bochnak, Gajor, Worwa. Trener Andriej Gusow.
Zagłębie: Kotuła – Kaszczak, Choperia, Kozłowski, A. Domogała, Baszirow - Jakobsons, Syrożkin, Bernacki, Dubinin, Nahunko –Naróg, Salnikow, Smal, Blank, Kulas – M. Domogała, Luszniak, Citok, Stojek, Sikora. Trener Grzegorz Klich.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski










