14.04.2020 | Czytano: 9814

Niezapomniane mecze: Niech szumią Dunajca fale, że mistrzem Polski jest Podhale! (+ dużo zdjęć)

Nowy Targ. 17 marca 2010 roku godzina 22:32. Stadion oszalał z radości. „Szarotki” po raz 19. zdobyły mistrzowską koronę, nie będąc faworytem. To ostatni tytuł jaki mieli okazję świętować kibice Podhala.



 
W sezonie zasadniczym „Szarotki” przegrały siedem razy na osiem potyczek z Cracovią.  W play off „roztrzaskały” mistrzów  w czterech meczach. Krakowianie byli w szoku.  W Nowym Targu przypomniano sobie przebój z przełomu lat 60- i 70-tych,  napisany  przez Jana Łasia -  „Niech szumią Dunajca fale, że mistrzem Polski jest Podhale!”


 
Zabrali bogatemu i dali biednym
 
- Sukces rodził się w bólach – powiedział najwierniejszy kibic Podhala, Maciej Klimowski. Prorocze to były wtedy słowa.
 
- Podhale było Janosikiem, raz lepiej się wiodło, raz gorzej, ale robiło swoje. Na końcu  zawodnicy udowodnili, że są prawdziwymi Janosikami. Zabrali bogatej Cracovii i dali ,biednym góralom – dorzucał Marek Dudek.
 
Po 17 latach mistrzowski tytuł świętowano w Nowym Targu. Ostatni w 1993 roku, późniejsze na obcych taflach.   Dlatego ponad godzinę trwała feta. Kibice pozostali na swoich miejscach i wznosili okrzyki: „Mistrz, mistrz Podhale”, „Jesteśmy najlepsi”. Pytali też „Gdzie sponsor?”


 
W trudach i znojach kształtował się charakter drużyny. Fachowcy twierdzili wtedy, że ta drużyna może przez lata dominować w polskiej lidze. Mogą powtórzyć się złote  lata 70-te. Wtedy „Szarotki” dziewięć razy z rzędu sięgały po mistrzowskie berło.
 
- Nikt się nie spodziewał, że tak łatwo ogramy mistrzów Polski. Nawet najstarsi górale, że dokonamy tego w czterech meczach.  Mamy fajną drużynę, która udowodniła, że  warto w nią inwestować. Przysporzyliśmy kibicom wiele radości. Pokazaliśmy na co nas stać, a jestem przekonany, że jeszcze możemy więcej z siebie wykrzesać. Zrodził się wspaniały kolektyw, który walczył z determinacją, z ogromnym sercem i zdyscyplinowanie. No i oczywiście fenomenalny „Zbora” – mówił Marcin Kolusz, który w ostatnim meczu pokazał wielką klasę. Jego gol, był majstersztykiem.
 
Tak naprawdę, to młodzi górale ( najmłodszy zespół w lidze ) powinni dostać znacznie bardziej cenniejszy medal niż złoty.  Od początku sezonu, gdy ze sponsorowanie wycofał się  Wiesław Wojas, były kłopoty organizacyjno – finansowe. Start w  lidze Podhala stał pod dużym znakiem zapytania. Gdyby to trafiło na inny zespół, to zapewne nie wystartowałby w lidze. Dzięki swoim wychowankom  budowany zespół z każdym meczem się cementował i w decydującym momencie pokazał prawdziwy góralski charakter.
 
Wymarzony początek
 
Już w pierwszym finałowym meczu wylał na krakowian kubeł zimnej wody. „Szarotki” po dramatycznym i trzymającym w napięciu do końcowych sekund meczu wygrały w Krakowie 4:3. Trzeba jednak podkreślić, że dwa gole hokeiści „Pasów” podarowali rywalowi, który z prezentów potrafił zrobić użytek. Nowotarżanie - mimo wielu kłopotów - pokazali się z dobrej strony i bezlitośnie wykorzystali potknięcia miejscowych. To zapowiadało jeszcze ciekawszą walkę o mistrzowski tytuł, bowiem obie drużyny potrzebowały do szczęścia po trzy zwycięstwa (bonus dla Cracovii).
 
- Przy stanie 1:1 powinniśmy uzyskać prowadzenie, a tymczasem sami strzeliliśmy sobie bramkę. Po chwili znów sprezentowaliśmy gola i zrobiło się nerwowo - mówił szkoleniowiec Cracovii, Rudolf Rohaczek.



- Jestem niezmiernie zadowolony zarówno z wyniku jak i postawy drużyny, a zwłaszcza Krzysztofa Zborowskiego. Bronił z dużym wyczuciem i w kilku sytuacjach zachował się znakomicie. Były momenty, które zadecydowały o naszej wygranej. Pierwszy po strzeleniu dwóch szybkich goli, które pozwoliły uspokoić grę. Drugi na początku drugiej tercji, gdy zdobyliśmy bramkę na 4:2 i powinniśmy podwyższyć na 5:2 - powiedział trener Podhala, Milan Janczuszka.
 
Mecz nr 1
Cracovia - Podhale Nowy Targ 3:4 (0:0, 1;3, 2:1)
0:1 Kmiecik - Iviczicz (26:11 sygnalizowana kara)
1:1 Łopuski - Musial (28:25)
1:2 Kapica (36:10)
1:3 Baranyk - Bakrlik (36:49)
2:3 Dudasz - Łopuski (41:26 w podwójnej przewadze)
2:4 Kolusz - Baranyk (43:56)
3:4 Musial - Łopuski - Radwański (45:33)
Sędziowali: Grzegorz Dzięciołowski (Bydgoszcz), Włodzimierz Marczuk - Wojciech Moszczyński, Sławomir Szachniewicz (wszyscy Toruń). Kary: 16 - 12 min. Widzów 2300.
CRACOVIA: Radziszewski - Csorich, Bondarevs; L. Laszkiewicz (2), Słaboń, D. Laszkiewicz (2) - Dudasz (2), Dulęba; Radwański, Musial, Łopuski - Kłys (2), Wajda; Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki (2) - Landowski (2), Guzik; Biela (2), Rutkowski, Witowski. Trener Rudolf Rohaczek.
PODHALE: Zborowski - Iviczicz, Sulka; Malasiński, Zapała (4), Kolusz - Sroka (2), Dutka; Baranyk, Voznik (2), Bakrlik (2) - Galant, Łabuz; Kapica, Dziubiński, Kmiecik - Ziętara (2), Bryniczka, Gaj. Trenerzy:  Milan Janczuszka i Marek Ziętara.  
 
Kraków w szoku
 
- Zostawiliśmy serce na lodzie, mimo iż przegrywaliśmy 2:0 po indywidualnych błędach.  Walczyliśmy jednak z emanującą wolą zwycięstwa – powiedział Marek Ziętara po drugiej wygranej pod Wawelem.


 
Konia z rzędem temu kto przypuszczał, że Podhale po raz drugi okaże się lepsze od obrońcy mistrzowskiego tytułu. Kibice Cracovii są w szoku. Początek spotkania tego  nie zapowiadał.  
 
W piątkowym spotkaniu Tomasz Malasiński wyeliminował z gry Leszka Laszkiewicza. Wydawało się, że ten wariant taktyczny zostanie przez szkoleniowców Podhala utrzymany.
– Zapewne tak myśleli krakowianie, więc trzeba było troszkę pokombinować - mówił Milan Janczuszka.  Inny wariant wyeliminowania pierwszej piątki Cracovii początkowo wydawał się, że będzie nietrafny. „Laszka” miał być kryty dopiero w tercji górali. Tymczasem najlepszy polski hokeista miał zbyt dużo swobody, miejsca do rozpędzenia się, więc hasał dowoli. To on był współautorem pierwszego trafienia „Pasów”. Na szczęście „Szarotki” w drugiej tercji otrząsnęły się i grano gol za gol. „Radzika” w bramce zmienił Marek Rączka.


 
- Nie zwalałbym całej winy na „Radzika” – twierdził szkoleniowiec „Pasów”. – Każdemu może się zdarzyć słabszy dzień. Szkoda, że przytrafiło się w walce o złoty medal. Przez dwie tercje graliśmy to, co zakładaliśmy.  Za łatwo jednak tracimy bramki, natomiast sami na nie musimy ciężko pracować. W trzeciej tercji przeciwnik mądrze kontrolował grę. Nie składamy broni, Podhale dwa razy wygrało w Cracovii my możemy w Nowym Targu.
 
Mecz nr 2
Cracovia – Podhale Nowy Targ 4:5 (2:1, 2:2, 1:2)
1:0  D. Laszkiewicz – L. Laszkiewicz (2:45 w przewadze),
2:0  Piotrowski - Pasiut (8:23 w osłabieniu),
2:1  Baranyk - Sroka (8:37 w przewadze),
3:1  Łopuski  (21:26),
3:2  Sulka - Gaj (22:34),
3:3  Bakrlik – Iviczicz - Dziubiński (30:26),
4:3  Radwański – Csorich (36:48),
 4:4  Bakrlik (41:25),
4:5 Iviczicz – Zapała (46:50 w przewadze)
Sędziowali: Wolas i Porzycki (Oświęcim) oraz Smura, Kubiszewski (Katowice). Kary: 28 – 16 min. Widzów 2000
Cracovia: Radziszewski (41:25 Rączka); Csorich (2) – Bondarevs, Dudasz (4) – Dulęba, Kłys – Wajda, Guzik – Landowski; L. Laszkiewicz – Słaboń – D. Laszkiewicz (4), Radwański – Musial – Łopuski, Piotrowski – Pasiut – Drzewiecki (2), Biela (2+10) – Rutkowski (4)– Witowski. Trener Rudolf Rohaczek.
Podhale: Zborowski; Iviczicz – Sulka, Dutka (2) – Sroka (2), Łabuz – D. Galant; Kapica – Zapała (2) – Kolusz (2), Baranyk – Voznik – Bakrlik, Malasiński (4) – Dziubiński – Kmiecik (2), Ziętara – Bryniczka (2) - Gaj. Trenerzy: Milan Janczuszka i Marek Ziętara.
 
Mamy ich, mamy ich!
 
– krzyczeli kibice Podhala. Mieli się z czego cieszyć, bo ich ulubieńcom, po kolejnej potyczce,  brakowało jeszcze jednego kroku, by odebrać krakowianom mistrzowską koronę.
 
W VIP-owskiej loży pojawił się były piłkarz krakowskiej Wisły Marek Motyka. – Na zakopiance wywiesił facet napis „chcę jechać na mecz”. Co miałem zrobić, musiałem go zabrać – żartował Jacek Chadziński.
 
Trener Cracovii zaskoczył, bo między słupki postawił Marka Rączkę. Ten szybko skapitulował. 
 
- Cracovia gra słabo. Nie wiem dlaczego Podhale fauluje i przez to pozwoliło grać krakowianom. „Pasy” mogą w trzeciej tercji pociągnąć, bo nie mają nic do stracenia. Odnoszę wrażenie, że gospodarzom zaczyna brakować sił. Już tak nie kontratakowali jak w pierwszej tercji – mówił były hokeista Cracovii, Roman Steblecki.
 


W 46 minucie wydawało się, że proroctwa Romana zaczynają się sprawdzać. Głupia kara Frantiszka Bakrlika i co prawda krakowianie mieli problemy z założeniem zamka, ale zdobyli gola. Cracovia poczuła grę.
 
 – Wkradł się w nasze szeregi niepokój – szczerze przyznał Marcin Kolusz. – Na szczęście starsi zawodnicy uspokoili grę i szybko wróciliśmy na właściwe tory. Marcin Kolusz w końcówce spotkania popisał się przecudnym bodiczkiem, po którym Martin Dudasz długo nie mógł podnieść się z tafli.
 
Trafiłem go idealnie. Dobrze, że czysto i nie było kary. Te wybiły nas z rytmu w drugiej tercji. Musieliśmy grać na dwie formacje i troszkę zabrakło nam sił w akcjach ofensywnych.
 
Podhale początkowo się broniło i sporadycznie wyprowadzało kontrataki. Gdy w 54 minucie „Szarotki” wyprowadziły zabójczą kontrę, po której Tomasz Malasiński utonął w objęciu kolegów. „Pasy” przestały istnieć. Nie miały żadnej koncepcji gry. Dobił ich Martin Iviczicz.
 
Mecz nr 3
Podhale Nowy Targ - Cracovia 5:2 (2:0, 1:1, 2:1)
1:0  Kapica- Dziubiński (1:54)
2:0  Voznik- Baranyk- Barklik (15:05)
3:0  Baranyk- Zapała (21:01 w osłabieniu)
3:1  Pasiut- Piotrowski- Drzewiecki (33:03)
3:2  L. Laszkiewicz - D. Laszkiewicz - Csorich (45:40 w przewadze)
4:2  Malasiński – Iviczicz - Kolusz (53:19)
 5:2  Iviczicz- Malasiński (58:52)
Sędziowali: Meszyński (Warszawa) i Pachucki (Gdańsk) – Przyborowski, Syniawa (Krynica). Kary: 14 – 6 min. Widzów 4000
Podhale: Zborowski - Iviczicz, Sulka (2), Kapica, Zapała (4), Kolusz (2) – Dutka (2), Sroka, Baranyk, Voznik Bakrlik (4) - Łabuz D. Galant, Malasiński Dziubiński Kmiecik - Ziętara Bryniczka Gaj. Trenerzy: Milan Janczuszka  i Marek Ziętara.
 Cracovia: Rączka - Csorich (2), Bondarevs, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz (4) – Dudasz, Dulęba, Radwański, Musial, Łopuski – Kłys, Wajda, Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki – Biela, Rutkowski, Witowski. Trener Rudolf Rohaczek.
 
Kierunkowy 04 do Krakowa
 
Kibice w Nowym Targu żartowali, że od 17 marca 2010 roku kierunkowy do Krakowa został zmieniony i teraz jest  to 04. Mieli się z czego cieszyć, bo w kolejnym spotkaniu również ich ulubieńcy okazali się lepsi i wznieśli puchar na swoimi głowami.
 
Spotkanie było bardzo zacięte i niemal do ostatniej syreny trzymało w napięciu. Dochodziło do dantejskich scen – to pod jedną, to pod drugą bramką.
 
Gdy Podhale grało w przewadze kapitalną indywidualną akcję przeprowadził Marcin Kolusz. Z narożnika lodowiska, przez nikogo nie atakowany, wyjechał przed bramkę i wpakował krążek w przeciwległy długi róg. Krakowianie nie mieli już na co czekać. Musieli przystąpić do kontrofensywy. Przeszli na pressing i górale mieli problemy z zawiązywaniem akcji zaczepnych. Gdy Frantiszek  Bakrlik przebywał na ławce kar, Krzysztofa  Zborowskiego pokonał Michał Radwański. Gol uznany został po analizie wideo. Kibice marzyli już, by ta część meczu się zakończyła, gdy Michał Kolusz wywalczył krążek w środkowej strefie, minął jednego obrońcę i z wysokości bulika dograł na drugi słupek do Krzysztofa Zapały. Ten z pierwszego nie dał szans Rafałowi Radziszewskiego.


 
Druga odsłona bez goli.  Trzecia rozpoczęła się od ataku Podhalan. W 3 minucie grali przez 42 sekundy w podwójnej przewadze. Dwie świetne sytuacje zmarnował Frantiszek Bakrlik. Później atakowały „Pasy” i Krzysztof  Zborowski miał pełne ręce roboty. Oba zespoły grały bardzo nerwowo. W 50 minucie nowotarżanie wyprowadzili zabójczą kontrę. Nie zakończył, jej Krystian Dziubiński, ale dobitka Frantiszka Bakrlika znalazła drogę do bramki. Stadion oszalał. Tytuł mistrzowski coraz bliżej. Gościom puściły nerwy. Zaczęły się przepychanki i bokserskie pojedynki. Końcowe minuty ciągły się w nieskończoność. Kibice oglądali je na stojąco. 121 sekund przed końcem Cracovia wycofała bramkarza. Grała w sześciu na czterech, ale bez powodzenia.  Detronizacja stała się faktem.
 
Po ostatniej syrenie nastąpił wybuch radości. Hokeiści kąpali się w szampanie, tradycyjnie też spłonął kapelusz kierownika drużyny Stanisława Pali. – Kapelusz góralki czekał trzy lata na tą chwile. Od początku sezonu wierzyłem, że się przyda. Doczekałem się. Spłonął – powiedział uszczęśliwiony.


 
Mecz nr  4
Podhale Nowy Targ - Cracovia 3:1 (2:1, 0:0, 1:0)
1:0 Kolusz- Zapała- Iviczicz (8:08 w przewadze)
1:1 Radwański (16:33 w przewadze)
2:1 Zapała- Kolusz (19:49)
3:1 Bakrlik – Dziubiński – Baranyk (49:55)
Sędziowali: Marczuk (Toruń) i Dzięciołowski (Bydgoszcz) – Szachniewicz, Moszczyński (Toruń). Kary: 16 – 24 min. Widzów 5000
Podhale: Zborowski - Iviczicz, Sulka, Kapica, Zapała, Kolusz – Dutka, Sroka, Baranyk, Voznik Bakrlik - Łabuz D. Galant, Malasiński Dziubiński Kmiecik - Ziętara Bryniczka Gaj. Trenerzy: Milan Janczuszka i Marek Ziętara.
 Cracovia: Radziszewski - Csorich, Bondarevs, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz – Dudasz, Dulęba, Radwański, Musial, Łopuski – Kłys, Wajda, Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki – Biela. Trener Rudolf Rohaczek.
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski
 

Komentarze

zobacz wszystkie tabele
reklama