21.12.2008 | Czytano: 1539

Efektowne klepki nie pomogły

Drugi występ nowotarżan w szrankach ogólnopolskich rozgrywek ligowych również nie przyniósł pierwszego historycznego zwycięstwa. Więcej, górale zostali zdruzgotani. Nikt chyba, po udanym początku meczu, kiedy to prowadzili 3:1, nie przypuszczał, że piłkarze z Czchowa sprawią im takie lanie.

- Kompletnie ich nie znamy. Nie wiemy na co ich stać – mówił przed meczem Adam Hajnos. Wydawałoby się, po tych słowach, że gospodarze rozpoczną uważnie spotkanie, by rozszyfrować rywala. Tymczasem przeciwnik rozpoczął schowany za podwójną gardą. Pozwolił się wyszaleć gospodarzom, a potem, gdy poznał ich słabe strony, przystąpił do niszczycielskiej roboty.

Niesieni na fali dopingu górale od pierwszego gwizdka rzucili się na przeciwnika jakby chcieli go stłamsić. Udało się. Euforia zapanowała w hali, gdy G. Hajnos w 2 minucie zdobył gola. Chwilę później Iglar ostemplował słupek. Hala przycichła, gdy Olszewski przechwycił niecelne podanie gospodarzy i trafił pod poprzeczkę. „Panowie asekuracja” – krzyknął z ławki strzelec pierwszego gola. Za moment wszyscy w żółtych koszulkach ( w takich grali miejscowi) byli w skowronkach. Dwa razy A. Hajnos uderzył z lewej nogi i piłka zatrzymała się dopiero w siatce. Euforia długo nie trwała. Po 3 minutach już goście prowadzili 4:3. To efekt strat piłek przy…dryblingach. Gospodarze do znudzenia kiwali się, aż…sami się zakiwali. – Nie kombinować, nie bawić się. Grajmy prosta piłkę, częściej strezlajmy – krzyczeli koledzy z ławki, ale gdy sami wychodzili na parkiet robili identyczne błędy. Rywal zaś przejmował piłkę i każdą akcję kończył strzałem. Raz Kusiak przepiekanie uderzył z wolnego. Podhalanie z tych strat nie wyciągnęli żadnych wniosków. Nadal preferowali grę tysiąca podań, wożenia piłek. W dodatku szybko złapali pięć fauli i każdy następny karany był karnym przedłużonym. W 15 min. Rajczak zagrał ręką na połowie boiska i Kusiak wykonywał wspomnianego przedłużonego karnego. Świetnie interweniował bramkarz Podhala. Zaś dobitka trafiła w słupek. Tę samą część bramki, aż dwa razy, ostemplował Mateusz Wawryka. W 17 min. Krzystyniak zagrał ręką w bramce…gości i sędzia podyktował kolejnego przedłużonego karnego. Tym razem goście się już nie pomylili. Prostymi środkami dążyli do celu, strzelając z każdej pozycji. Nic więc dziwnego, że po 20 minutach gry prowadzili 8:3. Piłki wpadały do bramki nawet z zerowego kąta, co nie wystawia najlepszego świadectwa bramkarzowi.

Podobnie jak w inauguracyjnym występie, tak i teraz organizatorzy zadbali o oprawę, by publiczność w przerwie się nie nudziła. Zobaczyliśmy więc popisy wbrew prawu grawitacji, czy capoeiry.

- Dopóki piłka w grze, wszystko zdarzyć się może – powiedział spiker przed rozpoczęciem drugiej części gry, zachęcając publikę do gorącego dopingu. Ta odpowiedziała: „Grać na całego i walczyć do upadłego”. Gospodarze zmienili bramkarza. Między słupkami stanął Krzystyniak, który miał spełniać role rozgrywającego i takiego piątego lotnego zawodnika z pola. Już pierwszy jego kontakt z piłką zakończył się ostemplowaniem poprzeczki. Chwilę później Kowalczyk „zmaścił” sytuację sam na sam. Jeża – już w drugim meczu - miał Waksmundzki. Raz trafił w słupek, a raz po jego strzale obrońcy wybili futbolówkę z linii bramkowej, a dwa razy - on tylko wie jak w wyśmienitych sytuacjach spudłował. Nie dasz, dostaniesz… Goście spokojnie wyczekali napór górali i skontrowali. Szafrański podciął piłkę nad wybiegającym Krzystyniakiem i ta zatrzepotała w siatce. Szybko też się okazało, że manewr z wymianą bramkarza na niewiele się zdał. Trzy gole padły z pozycji, z których nie powinny wpaść. Nawet spod bramki rywala. Przyjezdni tylko od czasu do czasu pozwoli miejscowym coś uszczknąć z „pańskiego” stołu.

- Za dużo w naszych poczynaniach było indywidualnych popisów – mówi grający trener Robert Krzystyniak. – Niektórzy mieli za dużo ambicji. Klepki w naszym wykonaniu były efektowne, ale skuteczniejsza była prosta piłka przeciwnika. Nie potrafimy grać na małej hali. Nie mamy bramkarza i obrońców.

Krokus Podhale Nowy Targ – Akropol Czchów 8:16 (3:8)
Bramki: G. Hajnos 2, A. Hajnos 7,9, Iglar 25, 36, Rajczak 31, Krzystyniak 32,40 – Olszewski 6, 39, Kusiak 10, Szafrański 11, 19, 19, 25, 30, Mateusz Wawryka 12, 17, 20, 27, Marcin Wawryka 27, Dziedzic 29, 34, Kołodziej 35.

Sędziowali: Chmura i Kapusta z Tarnowa.
Żółte kartki: Potaczek, A. Hajnos – Dziedzic.

Krokus Podhale: Potaczek – Kowalczyk, Krzystyniak, G. Hajnos, Waksmundzki – Iglar, Ojrzanowski, A. Hajnos, Rajczak – Niedermaier. Trener Robert Krzystyniak.

Akropol: Pulit ( 36 Chochliński) – Mateusz Wawryka, Szafrański, Dziedzic, Kołodziej – Kusiak, Marcin Wawryka, Olszewski, Kołodziej.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama