12.01.2019 | Czytano: 944

Mąka jedenasta w Pucharze IBU

W Dusznikach-Zdroju odbyły się biegi sprinterskie zaliczane do klasyfikacji generalnej Pucharu IBU. Zwycięstwa odnieśli reprezentanci Rosji Natalia Gerbułowa oraz Aleksander Powiarnicyn. Najlepsi z reprezentantów Polski zajmowali miejsca w drugiej dziesiątce.

Anna Mąka była jedenasta, Magdalena Gwizdoń trzynasta w rywalizacji kobiet, a Mateusz Janik ukończył zawody na szesnastym miejscu w sprincie mężczyzn.

ANNA MĄKA (11. miejsce, jedna karna runda): - Moje nastawienie przed startem nie było optymistyczne, więc tym bardziej cieszę się z tego występu. Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej. Polscy kibice powinni jeździć na każde zawody. Ich doping sprawia, że trasa wydaje się łatwiejsza. Startuję na Pucharach IBU i nigdzie nie ma tylu widzów. To co się dzieje w Dusznikach jest niesamowite. Mam nadzieję, że takie zawody będą tu co roku.

MAGDALENA GWIZDOŃ (13. miejsce, trzy karne rundy):- O błędach na strzelnicy decydowały niuanse. Można powiedzieć, że zabrakło trochę koncentracji. Bieg był bardzo mocny. Widać po wynikach jak wysoko jestem mimo, aż trzech karnych rund. Na trasie czułam się naprawdę dobrze. W niedzielę tez jest sprint. Wiem, co poprawić, żeby zrobić jeszcze lepszy wynik. Gdybym na stójce strzeliła na czysto to na spokojnie mogłabym powalczyć o podium. Na razie szanse mi jeszcze ciągle uciekają, ale czuję, że niedługo się to wszystko złoży na sukces.

NATALIA TOMASZEWSKA (52. miejsce, dwie karne rundy): - Starsze dziewczyny biegają jeszcze dużo szybciej od nas, więc na trasie było naprawdę ciężko. Dla nas juniorek jest to jednak zbieranie cennego doświadczenia. Uważam, że mój dzisiejszy wynik nie był zły, ale na pewno stać mnie na więcej. Na początku sezonu nie mogłam się przełamać w biegu, ale widzę, że z każdym kolejnym występem jest coraz lepiej.

JOANNA JAKIEŁA (57. miejsce, trzy karne rundy): - Swoje dzisiejsze strzelanie oceniam dobrze, nie było jakiejś wtopy. Z treningu na trening przekonuję się, że jednak umiem strzelać. Biegło się jednak ciężko. Starsze dziewczyny naprawdę mają moc w nogach. Jest to dla nas zderzenie z całkowicie inną rzeczywistością. Lubię startować w Dusznikach, choć na Mistrzostwach Polski była trochę inna trasa. Podbieg pod „przekaźnik” trochę dał mi w kość.

PATRYCJA STANEK (69. miejsce, cztery karne rundy): - Do półmetka wyglądało to nieźle, ale później już niestety nie wyszło. Wnioski na gorąco już zostały wyciągnięte. Wiem co zrobiłam źle. Zawiniła zła postawa strzelecka. W porównaniu do poprzednich sezonów udało mi się jednak zrobić ogromny postęp. W ubiegłym roku może biegałam nieźle, ale nie radziłam sobie na strzelnicy. Od lata czuję się jednak zupełnie inną zawodniczką.

KAMILA CICHOŃ (70. miejsce, trzy karne rundy): - Wiatr trochę kręcił, ale nie jestem akurat pewna czy to było powodem moich kar na leżaku. Pudło na stójce było chyba niewielkie, ale pudło to jednak pudło. Jutro nowe rozdanie, więc mam nadzieję, że będzie lepiej. Ze startu na start czuje się coraz lepiej biegowo. Jeśli ustabilizuję strzelanie to powinno być dobrze. Przynajmniej tak jak w Obertilliach, gdzie udało mi się wywalczyć pierwsze punkty pucharu IBU w karierze. Startowanie wśród seniorek to jest zupełnie inny poziom niż w zawodach seniorskich.

MARCIN SZWAJNOS (44. miejsce, dwie karne rundy): - Dwie karne rundy dzisiaj to nie jest zły rezultat. Tym bardziej, że na przystrzeliwaniu zmieniła się pogoda. Na początku wiało z prawej strony, potem zeszła mgła i zaczęło powiewać z drugiego kierunku. Pudła były minimalne, za każdym razem w piątym strzale. Biegowo czułem się dzisiaj słabo. Warunki na trasie tez nie pomagały. Tam, gdzie biegały dziewczyny, śnieg był ubity, ale na pozostałych fragmentach było miękko. Znajomi z zagranicy mówią, że trasa w Dusznikach jest ciężka.

PRZEMYSŁAW PANCERZ (56. miejsce, jedna karna runda): - Jak na te warunki jedna karna runda to jest spore osiągnięcie. Na pewno było to moje najlepsze strzelanie w tym sezonie. Cieszę się podwójnie, bo na zawodach byli moi rodzice. Kibice z Czarnego Boru bardzo licznie stawili się przy trasie. Zostały niespełna dwa tygodnie do Mistrzostw Świata Juniorów i mam nadzieję, że dyspozycja biegowa do tego czasu się poprawi.

WOJCIECH SKORUSA (69. miejsce, dwie karne rundy): - Po dwóch pudłach na leżaku udało mi się zmobilizować i stójka była już bezbłędna. Warunki na trasie były spoko, narty jechały tak jak należało. Ostatnio mam jednak problemy z kręgosłupem. Ból uniemożliwia mi szybkie bieganie. Ogólnie jestem zadowolony z występu, dałem radę, choć wiem oczywiście, że mogło być lepiej. Cieszę się z możliwości pracy z trenerami Tomaszem Sikorą i Rafałem Lepelem. Widzę u siebie postęp w porównaniu z ubiegłym rokiem.

TOMASZ JAKIEŁA (70. miejsce, cztery karne rundy): - To był mój pierwszy start po chorobie. Wracając z Mistrzostw Polski zaczęło mnie boleć gardło, później już mnie rozłożyło i nie startowałem w Kościelisku na Pucharze Polski. Dzisiaj w strzelaniu przeszkadzał wiatr, a do tego pojawiła się jeszcze mgła. Nie sprawdziłem się w tych warunkach. Cel na niedzielę? Poprawić lokatę z soboty.

TADEUSZ NĘDZA-KUBINIEC (86. miejsce, trzy karne rundy): - Nie jestem jeszcze na tyle przygotowany by wytrzymywać takie mocne tempo na pełnym dystansie. Jestem jednak tego w pełni świadomy. Być może faktycznie zacząłem za szybko i brakło w końcówce. Stać mnie na pewno na więcej. Widzę spore rezerwy w strzelaniu i to zarówno jeśli chodzi o celność, jak i szybkość. Trochę więcej pokory z mojej strony i w przyszłości powinno być lepiej. Jeszcze jest za wcześnie dla mnie na osiąganie jakichś znaczących wyników. Przykład mojego brata pokazuje, że nawet będąc już seniorem można zrobić w ciągu jednego sezonu spory postęp. Chciałbym nawiązać do jego rezultatów. Kto wie, może kiedyś będziemy startować w Pucharach Świata we trójkę, bo młodsza siostra Ania też przejawia spory talent do biathlonu.

Materiał prasowy; foto Bartosz Wlaźlak/PZBiath.

Komentarze







reklama