04.01.2019 | Czytano: 1395

TCS: Nie ma na niego mocnych

Ryoyu Kobayashi wygrał trzeci konkurs Turnieju Czterech Skoczni. W Innsbrucku nie miał sobie równych.

Zmagania na Bergisel już na kwalifikacjach zakończyło dwóch skoczków Stefana Horngachera –Maciej Kot i Aleksander Zniszczoł. Bardzo szybko na rozbiegu oglądaliśmy Kamila Stocha, który o wejście do finałowej serii powalczył – z sukcesem – z Clemensem Aignerem. W czwartej parze zaprezentował się Jakub Wolny, który przegrał rywalizację z Władimirem Zografskim, a chwilę później Piotra Żyłę pokonał Słoweniec, Timi Zajc. W swoich pojedynkach lepsi od rywali byli za to Stefan Hula i Dawid Kubacki. Tym samym w serii finałowej zaprezentowało się tylko trzech biało – czerwonych.

Znów brylował Ryoyu Kobayashi. Wygrał trzeci konkurs i pewnie zmierza po triumf w całym cyklu. Lider klasyfikacji TCS i Pucharu Świata odleciał rywalom Po pierwszej serii był przed Stefanem Kraftem i Andreasem Stjernenem. I na tych samych pozycjach, podobnie jak Kobayashi, Austriak i Norweg ukończyli zawody w Innsbrucku.

Z kolei dla wicelidera TCS, Markusa Eisenbichlera, wizja wygranej w cyklu oddaliła się już po pierwszej serii, gdzie zajmował czternaste miejsce. Ostatecznie awansował o jedną pozycję, kończąc konkurs na trzynastej lokacie. Najlepszym z biało – czerwonych był tym razem piąty Kamil Stoch. Osiemnasty w Innsbrucku był Dawid Kubacki, a trzydziesty Stefan Hula.

Przed niedzielnym finałem, Ryoyu Kobayashi ma nad Eisenbichlerem 45,5 punktu przewagi. Na trzecie miejsce wskoczył Andreas Stjernen.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama