25.06.2018 | Czytano: 3994

Generał opuszcza twierdze z honorami

Łukasz Biernacki opuszcza Maniowy jako najlepszy trener obecnego sezonu na Podhalu. Czasami wydaje się, że widzi więcej i reaguje szybciej niż ktokolwiek inny obserwujący poczynania zawodników.

Na co dzień spokojny, na ławce bywa impulsywny, żyjąc każdym spotkaniem swoich podopiecznych. Ze stadionu Lubania w obecnym sezonie uczynił prawdziwą twierdzę, a wizyty rywali zazwyczaj kończyły się odprawą z kwitkiem. Doskonały strateg, jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w świecie podhalańskiej piłki.

- Czym uwarunkowana została decyzja odejścia z Maniów?

- Spędziłem w Lubaniu pięć sezonów, początkowo udało się obronić drużynę przed spadkiem, później systematycznie utrzymywaliśmy się w czołówce. Jest to długi czas, pewien etap się zakończy, ja swoją cegiełkę w budowę zespołu dołożyłem. Myślę, że kolejny trener – z nowym spojrzeniem i pomysłem, będzie w stanie zrobić dużo z tą drużyną. Większość zawodników powinna zostać w klubie, plusem jest to, że zespół składa się z chłopaków z Podhala. Lubaniowi wyjdzie na korzyść zmiana podejścia, może nowe ustawienie zespołu, z pewnością po takim czasie wpłynie to pozytywnie na zawodników.

- Pamięta Pan początki pracy trenerskiej? Czy obecny Łukasz Biernacki różni się bardzo od tego, który przychodził na pierwszy trening Lubania?

- Pamiętam pierwsze spotkanie z zawodnikami. Drużyna była po spadku, pół roku pod wodzą szkoleniowca, który odszedł, a na trening przychodzi trener w wieku 31 lat, do ludzi, z którymi dopiero co kopał piłkę w lidze. To odwrócenie się ról było dla chłopaków lekkim zaskoczeniem, pojawiła się niepewność w kwestii przyszłości klubu, który angażuje młodego trenera bez doświadczenia. Zawodnicy jednak obdarzyli mnie zaufaniem, dali szansę, a wszystko szło do przodu. Dla mnie czas spędzony w Lubaniu to ogromna dawka doświadczenia. Każdy trening z drużyną, każdy mecz zmieniał moje spojrzenie i uczył nowych kwestii. Może brakuje mi jeszcze większego spokoju, czasem podczas meczu emocje biorą górę i nie wszystkie decyzje były do końca trafne. Myślę, że z czasem tych dobrych wyborów było jednak więcej, a zmiany i uwagi wprowadzane na bieżąco dawały korzyść drużynie.

- Najlepsze spotkanie i mecz, po którym dręczyły koszmary?

- Takie spotkania pamięta się, do niektórych po czasie wraca się z uśmiechem. Jednym z takich spotkań w pierwszym sezonie było to z rezerwami Sandecji. Prawdziwy rollercoaster, wygrywaliśmy do 90 minuty 3:2, aby ostatecznie przegrać 3:4. Najgorszy koszmar i mecz, który - można powiedzieć - nas rozbił, to pojedynek z Barcicami. Wygrywaliśmy do przerwy 3:0, mając szansę z rzutu karnego na podwyższenie rezultatu. Nie wykorzystaliśmy go, a całe zawody przegraliśmy różnicą jednej bramki. Te dwa mecze na pewno zostały w głowie. Z tych najlepszych rezultatów nie da się zapomnieć wygranej z Podhalem na własnym boisku, kiedy to nowotarżanie wywalczyli w sezonie awans. Mieliśmy świetne spotkania z Barcicami, Limanovią, Bochnią mógłbym wymieniać dalej, bo tych dobrych momentów było więcej.

- Będzie pan dobrze wspominał czas w Maniowach?

- Dla mnie to była bardzo owocna współpraca, nabywanie doświadczenia, a ten mój mały sukces zawdzięczam wszystkim ludziom w klubie. Przede wszystkim zawodnicy tworzą wynik, a trener może wybić się poprzez pracę jaką z nimi wykonał. Dzięki zaangażowaniu chłopaków zarówno ja jak i oni znajdujemy się w obecnym miejscu.

- Zasłynął pan z niezwykłego nosa do zmian.

- Dopóki wszystko dobrze funkcjonowało i nie było kontuzji, każda zmiana dawała zespołowi dodatni impuls. Później przytrafiały się sytuacje losowe, urazy, ławka uszczupliła się i pojawiał się problem. Dobre zmiany to zasługa profesjonalnego podejścia chłopaków. Oni wiedzieli, że nie znajdują się na ławce za karę, ale wchodząc dadzą z siebie wszystko przyczyniając się do lepszej gry. Dlatego często rezerwowi zapewniali drużynie korzystny wynik.

- Zdradzi Pan plany na przyszłość?

- Zobaczymy jakie pojawią się propozycje. Jeśli tak, oczywiście przemyślę każdą z nich. Cały czas pracuję z juniorami starszymi, dziećmi z rocznika 2012 no i w szkole – zajęć jest naprawdę sporo. Obecnie w piłce nie ma już ludzi z przypadku, coraz więcej osób po kursach trenerskich przyczynia się do rozwoju piłki również na Podhalu.

Krzysztof Kościelniak
 

Komentarze





Tabela - Klasa B - Gr. 2

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. Przełęcz Łopuszna 10 26
2. Gronik Gronków 10 25
3. Sokolica Krościenko 10 18
4. Gorc Ochotnica 9 17
5. Spisz Krempachy 10 15
6. Grel Trute 10 14
7. ZKP Asy Zakopane 10 13
8. KS Husarz Łapsze Wyżne 9 9
9. Łęgi Nowa Biała 10 8
10. Zor Frydman 10 7
11. Spływ Sromowce Wyżne 10 3
zobacz wszystkie tabele

Terminarz

zobacz więcej
reklama