25.06.2018 | Czytano: 4046

Generał opuszcza twierdze z honorami

Łukasz Biernacki opuszcza Maniowy jako najlepszy trener obecnego sezonu na Podhalu. Czasami wydaje się, że widzi więcej i reaguje szybciej niż ktokolwiek inny obserwujący poczynania zawodników.

Na co dzień spokojny, na ławce bywa impulsywny, żyjąc każdym spotkaniem swoich podopiecznych. Ze stadionu Lubania w obecnym sezonie uczynił prawdziwą twierdzę, a wizyty rywali zazwyczaj kończyły się odprawą z kwitkiem. Doskonały strateg, jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w świecie podhalańskiej piłki.

- Czym uwarunkowana została decyzja odejścia z Maniów?

- Spędziłem w Lubaniu pięć sezonów, początkowo udało się obronić drużynę przed spadkiem, później systematycznie utrzymywaliśmy się w czołówce. Jest to długi czas, pewien etap się zakończy, ja swoją cegiełkę w budowę zespołu dołożyłem. Myślę, że kolejny trener – z nowym spojrzeniem i pomysłem, będzie w stanie zrobić dużo z tą drużyną. Większość zawodników powinna zostać w klubie, plusem jest to, że zespół składa się z chłopaków z Podhala. Lubaniowi wyjdzie na korzyść zmiana podejścia, może nowe ustawienie zespołu, z pewnością po takim czasie wpłynie to pozytywnie na zawodników.

- Pamięta Pan początki pracy trenerskiej? Czy obecny Łukasz Biernacki różni się bardzo od tego, który przychodził na pierwszy trening Lubania?

- Pamiętam pierwsze spotkanie z zawodnikami. Drużyna była po spadku, pół roku pod wodzą szkoleniowca, który odszedł, a na trening przychodzi trener w wieku 31 lat, do ludzi, z którymi dopiero co kopał piłkę w lidze. To odwrócenie się ról było dla chłopaków lekkim zaskoczeniem, pojawiła się niepewność w kwestii przyszłości klubu, który angażuje młodego trenera bez doświadczenia. Zawodnicy jednak obdarzyli mnie zaufaniem, dali szansę, a wszystko szło do przodu. Dla mnie czas spędzony w Lubaniu to ogromna dawka doświadczenia. Każdy trening z drużyną, każdy mecz zmieniał moje spojrzenie i uczył nowych kwestii. Może brakuje mi jeszcze większego spokoju, czasem podczas meczu emocje biorą górę i nie wszystkie decyzje były do końca trafne. Myślę, że z czasem tych dobrych wyborów było jednak więcej, a zmiany i uwagi wprowadzane na bieżąco dawały korzyść drużynie.

- Najlepsze spotkanie i mecz, po którym dręczyły koszmary?

- Takie spotkania pamięta się, do niektórych po czasie wraca się z uśmiechem. Jednym z takich spotkań w pierwszym sezonie było to z rezerwami Sandecji. Prawdziwy rollercoaster, wygrywaliśmy do 90 minuty 3:2, aby ostatecznie przegrać 3:4. Najgorszy koszmar i mecz, który - można powiedzieć - nas rozbił, to pojedynek z Barcicami. Wygrywaliśmy do przerwy 3:0, mając szansę z rzutu karnego na podwyższenie rezultatu. Nie wykorzystaliśmy go, a całe zawody przegraliśmy różnicą jednej bramki. Te dwa mecze na pewno zostały w głowie. Z tych najlepszych rezultatów nie da się zapomnieć wygranej z Podhalem na własnym boisku, kiedy to nowotarżanie wywalczyli w sezonie awans. Mieliśmy świetne spotkania z Barcicami, Limanovią, Bochnią mógłbym wymieniać dalej, bo tych dobrych momentów było więcej.

- Będzie pan dobrze wspominał czas w Maniowach?

- Dla mnie to była bardzo owocna współpraca, nabywanie doświadczenia, a ten mój mały sukces zawdzięczam wszystkim ludziom w klubie. Przede wszystkim zawodnicy tworzą wynik, a trener może wybić się poprzez pracę jaką z nimi wykonał. Dzięki zaangażowaniu chłopaków zarówno ja jak i oni znajdujemy się w obecnym miejscu.

- Zasłynął pan z niezwykłego nosa do zmian.

- Dopóki wszystko dobrze funkcjonowało i nie było kontuzji, każda zmiana dawała zespołowi dodatni impuls. Później przytrafiały się sytuacje losowe, urazy, ławka uszczupliła się i pojawiał się problem. Dobre zmiany to zasługa profesjonalnego podejścia chłopaków. Oni wiedzieli, że nie znajdują się na ławce za karę, ale wchodząc dadzą z siebie wszystko przyczyniając się do lepszej gry. Dlatego często rezerwowi zapewniali drużynie korzystny wynik.

- Zdradzi Pan plany na przyszłość?

- Zobaczymy jakie pojawią się propozycje. Jeśli tak, oczywiście przemyślę każdą z nich. Cały czas pracuję z juniorami starszymi, dziećmi z rocznika 2012 no i w szkole – zajęć jest naprawdę sporo. Obecnie w piłce nie ma już ludzi z przypadku, coraz więcej osób po kursach trenerskich przyczynia się do rozwoju piłki również na Podhalu.

Krzysztof Kościelniak
 

Komentarze





Tabela - Klasa A

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. Orkan Raba Wyżna 11 26
2. Jordan Jordanów 11 23
3. Bór Dębno 11 21
4. Unia Naprawa 11 21
5. Lubań Tylmanowa 12 20
6. Orawa Jabłonka 11 16
7. Skalni Zaskale 11 16
8. Lubań Maniowy - Zapora Kluszkowce II 11 14
9. KS Lokomotiv Chabówka 11 11
10. Biali Biały Dunajec 11 10
11. Dunajec Ostrowsko 11 9
12. KS Zakopane 11 8
13. GKS Łapsze Niżne 11 7
zobacz wszystkie tabele

Terminarz

zobacz więcej
reklama