10.03.2018 | Czytano: 1042

Nie ma siły na Stocha

W Oslo rozpoczął się morderczy turniej Raw Air. Norweski turniej reklamowany jest jako najbardziej intensywny i ekstremalny w historii skoków, i nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady.

Przez 10 dni zawodnicy rywalizować będą w sześciu konkursach ( 4 indywidualne i 2 drużynowe) rozgrywanych na czterech skoczniach – oprócz Oslo także w Lillehammer, Trondheim i mamucie w Vikersund.

Ponieważ do klasyfikacji łącznej są wliczane także kwalifikacje, skoczkowie będą musieli oddać 16 skoków. Dla porównania po Turnieju Czterech Skoczni zawodnicy mieli w nogach 12 ocenianich skoków. Z kolei w debiutującym w tym roku PŚ Willingen Five zaliczyli ich tylko pięć.

Magnesem przyciągającym skoczków są nagrody. Zwycięzca otrzyma czek na 60 tysięcy euro ( triumfator TCS był bogatszy o 19 tys.) Za drugie miejsce organizatorzy płacą 30 tysięcy, a za trzecie – 10. Oprócz tego zawodnicy są honorowani tak samo jak w każdych zawodach PŚ premiami pieniężnymi stosownie do zajmowanych miejsc (zwycięzca pojedynczego konkursu otrzyma 10 tys. franków szwajcarskich, a ten z 30 miejsca – 100). Pierwszą edycję Raw Air wygrał Stefan Kraft.

Dzisiaj rozegrano konkurs drużynowy, ale wyniki indywidualne zaliczane były do cyklu Raw Air. Norwegia zdeklasowała konkurencję w konkursie drużynowym Drugie miejsce zajęła Polska, a trzecie Austria. Dla biało-czerwonych jest to dwudzieste, jubileuszowe podium w PŚ. Co więcej, było to czternaste podium w ostatnich piętnastu konkursach drużynowych w PŚ. Niestety, zwycięstwo było poza zasięgiem, bo Norwegowie po prostu odlecieli wszystkim. Najlepiej świadczy o tym fakt, że drudzy biało-czerwoni stracili do pierwszego miejsca aż 58,9 punktu.

Po pierwszej rundzie było już jasne, że Norwegia nie odda łatwo zwycięstwa na swojej skoczni. Wszyscy zawodnicy Stoeckla przekraczali 130 metrów i po prostu latali jak nakręceni.

Po czterech grupach Norwegowie prowadzili z Polską o 26,6 punktów. Polska miała jednak 4,2 pkt przewagi nad Niemcami. W naszej drużynie znakomitymi skokami popisywali się Dawid Kubacki (130 metrów) i Kamil Stoch (131,5 metra). Niestety nieco gorzej wypadli Maciej Kot (126,5 metra) oraz Stefan Hula 122,5 metra.

W rundzie finałowej Polacy się poprawiali, bo Maciej Kot skoczył 129,5 metra, Stefan Hula 125,5, a Dawid Kubacki popisał się kapitalnym lotem na 135 metrów. Świetnie skoczył także Kamil Stoch, który pofrunął 132 metry.

Po trzech z szesnastu skoków prowadzi Kamil Stoch, który ma 428,8 pkt. Drugi jest Robert Johansson. Norweg zgromadził 421,3 pkt. Wysoko jest Kubacki – piąty.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama